ONZ FINANSUJE MASOWĄ MIGRACJĘ

Nr 37 (946), tygodnik, 12-18 września 2025 r. – gazeta warszawska

Mamy do czynienia z nową metodą niszczenia narodów, z inwazją w nowym stylu. Przeprowadzaną tak, aby nikt nie śmiał stawiać oporu. Metodą azjatyckich sztuk walk, które polegają na tym, aby przeciwnik pokonał się sam.

W styczniu 2024 r. Todd Ben-sman na stronie internetowej Center for Immigration Studies (CIS) informował: „niektórzy republikańscy ustawodawcy nazwali finansowaną z pieniędzy podatków Organizację Narodów Zjednoczonych w USA współ-przemytnikiem po tym, jak zobaczyli moje doniesienia, że ONZ rozdaje karty debetowe i bony gotówkowe aspirującym do nielegalnego przekraczania granicy”. Chodzi o granicę meksykań-sko-amerykańską. Todd Ben-sman pracuje dla administracji Trumpa jako starszy doradca Toma Homana, urzędnika odpowiedzialnego w nowej administracji za zarządzanie polityką migracyjną i deportacjami, zwanego „carem granicy”.

ONZ rozdaje pieniądze podatników
Na wieści od Bensmana zareagowała grupa 21 ustawodawców, dbających o bezpieczeństwo granic. Zaproponowała projekt ustawy, która zobowiązywałaby Stany Zjednoczone, największego darczyńcę ONZ, do zakręcenia kurka z pieniędzmi podatników. Ta inicjatywa skonkretyzowana w projekcie Ustawy H.R. 6155 nigdy jednak nie zyskała na popularności, w dużej mierze dlatego, że „weryfikatorzy faktów”, rzekomo obalający prawdziwość innych doniesień zamieszczonych w prawicowej prasie, podobnych do informacji Bensmana, zniechęciły szersze grono mediów do zainteresowania się tą sprawą i pozostawiły amerykańską opinię publiczną w niewiedzy.
Rok później w „New York Post” pojawił się artykuł, w którym Bensman powtarza główne tezy zawarte w cytowanym wyżej portalu CIS. „Przez cztery lata informowałem o tym, jak duża, zorganizowana grupa agencji Organizacji Narodów Zjednoczonych nawiązała współpracę z setkami prywatnych organizacji non-profit, aby przeznaczyć miliardy dolarów, głównie pochodzących od podatników USA, na finansowanie rekordowo wysokiego poziomu nielegalnego przekraczania południowej granicy, za kadencji prezydenta Joe Bidena. Nawet za kadencji nowej administracji Trumpa grupa 15 agencji ONZ i 230 organizacji pozarządowych zaproponowała przeznaczenie kolejnych 1,4 miliarda dolarów na wspomaganie migracji w 2025 r. i kolejnych 1,2 miliarda dolarów w 2026 r. Kwota ta stanowi dodatek do ponad 6 miliardów dolarów wydanych w latach 2020-2024, podczas największej masowej migracji w historii Ameryki”.
Najważniejszymi postaciami tego przedsięwzięcia byli Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) oraz Międzynarodowa Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Migracji (IOM), które co roku otrzymują miliardy dolarów od Stanów Zjednoczonych, stanowiące większość ich budżetów.

ONZ stawia na migracje i nie ukrywa tego
Federacja na rzecz Reformy Imigracyjnej w Ameryce (FAIR) uzupełnia dane przedstawione w „New York Post”, pisząc, że IOM, ogłosiła, iż zamierza zebrać 7,9 mld doi. na swoje globalne programy migracyjne. W apelu – skierowanym do rządów, korporacji i organizacji – IOM deklaruje, że przeznaczy te środki na trzy cele: „ratowanie życia i ochronę osób w drodze”; „znalezienie rozwiązań problemu przemieszczeń, w tym zmniejszenie ryzyka i skutków zmian klimatu”; oraz „ułatwienie stworzenia regularnych ścieżek migracji”. Z 7,9 mld doi., 1,3 mld doi. zostanie przeznaczone na Amerykę. W 90-stro-nicowym apelu opisano rodzaje pomocy, jaką IOM zapewnia migrantom, a w szczególności sposób, w jaki pomaga migrantom „w tranzycie”. Są to interwencje gotówkowe, bony żywnościowe, opieka medyczna, pomoc w transporcie i znalezienie schronienia.
Całościowa analiza apelu o zbiórkę funduszy, dokonana przez FAIR, wykazuje, w jak dużym stopniu ONZ i jej agendy koncentrują się na migrantach. IOM otwarcie przedstawia masową migrację jako korzystną dla wszystkich: „Migracja jest kamieniem węgielnym globalnego rozwoju i dobrobytu [podk. R.K.J. Dobrze zarządzana migracja ma potencjał, aby przyspieszyć rozwój, przyczynić się do adaptacji do zmian klimatu i promować bezpieczniejszą, bardziej pokojową, zrównoważoną, dostatnią i sprawiedliwą przyszłość”.
W kontekście tak sformułowanego planu na przyszłość, w którym w napływie ludności z Południa na rozwiniętą cywilizacyjnie Północ widzi się szansę (jedyną?) rozwoju i dobrostanu całej ludzkości, nie dziwi, że jak zauważa FAIR, całkowicie pominięto jakiekolwiek uznanie prawa suwerennych państw do decydowania, kto może wjechać do ich krajów i na jakich warunkach. W rzeczywistości apel IOM obwinia kraje, które chcą zabezpieczyć swoje granice, za trudną sytuację migrantów, twierdząc, że „ograniczone możliwości legalnej migracji i ochrony” narażają migrantów na przemoc, wyzysk i niebezpieczeństwo. Apel IOM to świadectwo tego, do czego dążą międzynarodowe sitwy – uczynić ze świata tygiel narodowościowy; wspólnoty rozumiejące własną swoistość przerobić na zbiorowości wykorzenione, bez świadomości własnej odrębności, dorobku kulturalnego, historii. Taka polityka prowadzona była w Polsce pod okupacją komunistów: „nowe społeczeństwo” miało wykuwać się na Ziemiach Zachodnich, zasiedlanych przez ludność pochodzącą z bardzo różnych obszarów II Rzeczypospolitej. Nie przypadkiem Władysław Gomułka, komunista, był w Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej nie tylko pierwszym wicepremierem, ale także ministrem ziem odzyskanych (przez cały okres istnienia tego ministerstwa).
„Szczególnie frustrujące dla Amerykanów, którzy wierzą w ograniczenia i egzekwowanie amerykańskich przepisów migracyjnych, jest to, że my jako podatnicy finansujemy tę politykę migracyjną ONZ. Stany Zjednoczone są największym pojedynczym darczyńcą Organizacji Narodów Zjednoczonych, finansując około jednej piątej jej całego budżetu (czyli 12,5 mld doi. w 2021 r.)”, czytamy na stronie Federacja na rzecz Reformy Imigracyjnej.
Zarówno FAIR, jak i inne organizacje dbające o przestrzeganie prawa migracyjnego od dawna pisały o finansowaniu przez ONZ masowej nielegalnej migracji do USA, ponieważ problem ten, niestety, nie jest nowy. Stopień, w jakim działa to na szkodę amerykańskich interesów i suwerenności, ilustruje fakt, że IOM znacznie rozszerzyła swój program „interwencji gotówkowych” aż o 77 proc, w latach 2019-2020. Oficjalnym uzasadnieniem była pandemia COVID-19, ale niektórzy argumentowali również, że kolejnym powodem była polityka administracji Trumpa, mająca na celu powstrzymanie kryzysu granicznego z 2019 r. – w szczególności program „Pozostań w Meksyku”. Finansowanie ONZ bezpośrednio pomaga migrantom nielegalnie przedostać się do USA. Bez pieniędzy przekazywanych przez tę organizację wielu migrantów mogłoby nawet nie podjąć próby podróży lub musiałoby wrócić do domu. Rozliczając ONZ pamiętajmy też, o setkach milionów dolarów trafiających, za pośrednictwem organizacji pozarządowych, do migrantów nielegalnie przebywających w USA. Otrzymują je w ramach tzw. miękkiego lądowania w nowym miejscu.

Oświadczenie administraqi Donalda Trumpa
Nowa sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) Kristi Noem wydała „wyłączne oświadczenie” dla Willa Caina z Fox News, w którym mówiła: „Zatrzymaliśmy wszelkie dotacje, nadużywane przez organizacje pozarządowe, które chcą ułatwić nielegalną imigrację do naszego kraju”. Kristi Noem dodała: „Podjęłam działania, aby zatrzymać te fundusze, dokonać ich ponownej oceny i upewnić się, że faktycznie wykorzystujemy pieniądze podatników w sposób, który wzmacnia nasz kraj i zapewnia bezpieczeństwo ludziom. Nie wydamy ani grosza więcej, żeby pomóc w zniszczeniu Ameryki”. Sekretarz DHS powiedziała też, że „jest zdumiona, iż setki milionów dolarów, które rząd federalny wydał na organizacje pozarządowe, zostały przekazane tym organizacjom w celu ułatwienia migrantom inwazji na nasz kraj”. Todd Bensman zauważył, że decyzje nowej administracji wprowadzają niezwykle istotną zmianę, która z pewnością doprowadzi wreszcie do pilnie potrzebnej debaty politycznej na temat migracji. Demokraci przez całą kadencję Bidena współpracowali z ONZ, organizacjami pozarządowymi i amerykańskimi mediami, aby stłumić jakąkolwiek dyskusję na temat kryzysu migracyjnego.
„W terenie często osobiście obserwowałem, jak ten gigantyczny, potężny kartel ONZ rozdawał karty płatnicze, jedzenie, sprzęt kempingowy i udzielał porad prawnych. Kiedyś odkryłem dwie prowadzone przez jezuitów organizacje pozarządowe w południowym Meksyku, oferujące pomoc psychologów, pomagających migrantom ekonomicznym, którym odmówiono azylu, odkopywać ich «wyparte wspomnienia o prześladowaniach ze strony rządu»”.

Humanizm czy faryzeizm?
Przeciwko nowej polityce migracyjnej administracji prezydenta Trumpa protestują organizacje pozarządowe, w tym związki wyznaniowe. Protestuje również Kościół katolicki w USA. Wiceprezydent JD Vance, który, jak pisze prasa, „jest dumny ze swojego późnego nawrócenia na katolicyzm”, powiedział, że jest „załamany” potępieniem ze strony czołowych organizacji charytatywnych Kościoła katolickiego planów ograniczenia federalnego finansowania organizacji ułatwiających nielegalną migrację. Członkowie Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych rozpoczęli swoje ostatnie w 2024 r. posiedzenie plenarne, wzywając prezydenta elekta Donalda Trumpa do przyjęcia humanitarnej polityki wobec imigrantów i uchodźców.
Czy ta postawa organizacji pozarządowych, związków wyznaniowych i Kościoła dyktowana jest li tylko humanizmem? Todd Bensman ma wątpliwości. Amerykanie mogą spodziewać się silnego sprzeciwu ze strony organizacji religijnych, których organizacje pozarządowe po obu stronach granicy USA zasilane są rekordowo wysokimi przepływami gotówki, trafiającymi na konta powiernicze i na konta kadry kierowniczej, tytułem comiesięcznego wynagrodzenia za „humanitarny trud”. Z najnowszego planu budżetowego grupy partnerskiej ONZ-NGO wynika, że około 38 z 230 grup współpracujących z ONZ na południe od granicy miało powiązania religijne. Organizacje pozarządowe Kościoła katolickiego są szczególnie dobrze reprezentowane po obu stronach granicy amerykańsko-meksykańskiej. „Amerykanie powinni pamiętać o tych historycznych przepływach pieniężnych, gdy następnym razem usłyszą, jak zorganizowani przywódcy religijni walczą o finansowanie migracji, argumentując, że blokowanie jej jest bezbożne. Dochodzenia organów ścigania w sprawie nielegalnych nadużyć i wstrzymanie finansowania ONZ w przyszłości pokazałoby wreszcie w jakim stopniu ta rzekomo chrześcijańska postawa wynika z sumienia i szczerego przekonania co do słuszności podjętych działań”, stwierdza Todd Bensman.

W Europie jest tak samo
Rhoda Wilson na stronie The Expose przedstawia podobny obraz, ale tym razem jest to wizerunek Europy. „Ten sam schemat powtarza się w Ameryce Północnej, Kanadzie i Australii. Krok w krok. Skoordynowany. Zaplanowany. Ślady ponadnarodowej potęgi są wszędzie”.
Publicysta zwraca uwagę na to, z jaką furią mainstream atakuje określenie „wielka wymiana” {grand replacement) nawiązujące do zgubnych skutków masowej imigracji i podmiany ludności. Termin ten jest postponowany jako rasistowska paranoja, ksenofobiczne urojenie „skrajnej prawicy”. Jednak jest prawdziwy, uważa Wilson. Dokument ONZ z 2000 r.: „Migracja zastępcza: czy to rozwiązanie problemu malejącej i starzejącej się populacji?” (Replacement migration: Is it A Solution to Declining and Ageing Populations?) przedstawia plan wymiany w technokratycznym języku. Z treści jasno wynikało, że w obliczu spadającej liczby urodzeń na Zachodzie i starzejącego się społeczeństwa rodzi się konieczność „uzupełnienia” populacji Europy milionami migrantów. „Sprzedawali to jako nieuchronność. Reklamowali to jako postęp i nazywali współczuciem [względem przybyszów z Południa], Ale cel był polityczny od samego początku. Osłabić tożsamość narodową, zerwać lojalność wobec suwerennych państw. Utorować drogę rządom ponadnarodowych zarządców, którzy nie odpowiadają przed żadnym elektoratem”.
Jaki jest tego skutek? Wilson proponuje, aby sine ira et studio spojrzeć na to, co dzieje się obecnie w Europie. „To istny bałagan. Tak zwany «spisek» wygląda mniej jak teoria, a bardziej jak żywa rzeczywistość. Niemcy, Austria, Francja, Irlandia, Wielka Brytania, Szwecja – schemat jest identyczny, jakby wyreżyserowany. Zniszczone społeczeństwa. Szkoły przepełnione dziećmi, nieznającymi lokalnego języka. Policja przytłoczona rosnącą przestępczością, której przyczyn nie wolno jej nazwać. Miasta posiadające dzielnice zmienione gruntownie w ciągu dekady, gdzie stara kultura zanika, a nowa nie zna żadnej lojalności wobec narodu, który zamieszkuje”.
Europejska klasa rządząca upiera się, że to postęp. Jednak zwykli Europejczycy już nie dają wiary temu kłamstwu. Widzą, jak ich miasta zostają zalane przez impertynenckich migrantów, że ich głosy są ignorowane, a ich dzieci spychane na boczny tor w klasach, gdzie nauczyciele pełnią rolę tłumaczy. Widzą wzrost przestępczości, znikające zaufanie i niszczone proste przyjemności życia codziennego. „Mówi się im, żeby byli uśmiechnięci i witali swoich następców. Sprzeciwianie się tym nakazom nazywa się nienawiścią. Kwestionowanie określa się mianem rasizmu”.

Wielka wymiana to nie spiskowa teoria, to praktyka Rhoda Wilson wyjaśnia, że postawa odrzucenia polityki brukselskich urzędników, samozwańczych elit nie ma nic wspólnego z nienawiścią. „Chodzi o świadomość, że kulturę, jak płomień, trzeba pielęgnować, bo inaczej zgaśnie. Płomień Europy gaśnie w biały dzień, nie przypadkiem, lecz celowo. ONZ, ze swoimi antyseptycz-nymi raportami i «korytarzami humanitarnymi^ odgrywa rolę dobroczyńcy. Soros i jego sieć zapewniają pieniądze i wywierają presję. Zachodni politycy, posłuszni obu stronom, odgrywają swoją rolę, wygłaszając banały o różnorodności, jednocześnie patrząc, jak ich narody płoną i gasną”.
Mamy do czynienia z nową metodą niszczenia narodów, z inwazją w nowym stylu. Przeprowadzaną tak, aby nikt nie śmiał stawiać oporu. Metodą azjatyckich sztuk walk, które polegają na tym, aby przeciwnik pokonał się sam. Albo inaczej – aby jego siłę użyć przeciwko niemu samemu. Naszą siłą jest sumienie, dlatego w tym kierunku idzie główne natarcie – w kierunku szantażu moralnego. Jest on jak dźwignia w sportach walki.
Dlaczego samozwańczym elitom z Brukseli, Berlina, Paryża zależy na jak największej liczbie migrantów w Europie?
Wilson tak odpowiada na nasze pytanie: „Bo w rozpadzie tkwi kontrola. Kiedy ludzie są wykorzeniani, kiedy narody są atomi-zowane, pustkę można wypełnić odgórnymi rządami. I to jest właśnie cel elit. Ludzkość zarządzana. Posłuszna nie swoim tradycjom ani wierze, ale nie-wybieralnym zarządcom w Genewie, Brukseli, Nowym Jorku”. Taki sam plan mieli komuniści względem Ziem Zachodnich i całej Polski – wykorzenieni ze swoich „małych ojczyzn” ludzie, w obcym, również cywilizacyjnie, środowisku poniemieckich miast i wiosek, jedyną ostoję widzieć będą we władzy. Mniejszą wagę przywiązując do tego, jaka to władza.
„Grand replacement to nazwa odrzucana przez mainstream jako złudzenie. Kryjąca się pod nią rzeczywistość jest jednak odczuwalna przez miliony ludzi, od Manchesteru po Melbourne, każdego dnia. Wielka wymiana jest realna i nie pozwól, by ktokolwiek wmówił ci coś innego”.

publikuje: Aron Kohn Hajfa Izrael