
Nr 27 (936), tygodnik, 4-10 lipca 2025 r. – gazeta warszawska

Dlaczego zwolennicy i aktywiści lewicy uparcie podążają w kierunku, który wiedzie wprost do gułagów i obozów reedukacyjnych? Bo nienawidzą ludzi, a w ludziach – wolnej woli, która przeciwstawia się ich urojeniom.
dr Robert Kościelny
„Jeśli myślałeś, że lewackie urojenia wielkości w końcu osiągnęły szczyt, to czeka cię niemiła niespodzianka. Nie ma granic szaleństwa, które postępowcy przyjmą w swoim dążeniu do władzy, i nadal trzymają się fantazji, że są «dobrymi facetami», mimo że większość świata od kilku lat przekonuje, że ich ideologia jest odrażająca”- stwierdził Brandon Smith w Alt-Market. Dlaczego zwolennicy i aktywiści lewicy uparcie podążają w kierunku, który wiedzie wprost do guła-gów i obozów reedukacyjnych? Bo nienawidzą ludzi, a w ludziach – wolnej woli, która przeciwstawia się ich urojeniom.
Wielkim nieszczęściem jest ludzkości, że ma sąd błędny o wolności, bo stąd się zło największe bierze, że nie żyjemy w falansterze, lecz każdy pragnie w pojedynkę zdobyć dla siebie szczęścia krzynkę. Tak pisał niezastąpiony Janusz Szpotański.
Dlaczego lewica kłamie?
Mówiąc wprost – bo żaden człowiek o zdrowych zmysłach nigdy, przenigdy by ich nie poparł, gdyby mówili prawdę. Hasła rewolucji bolszewickiej to„pokój, ziemia, chleb”, a nie„Czeka, rozkurczanie i wielki głód”.
Chcemy władzy, aby wprowadzić równość (zrównoważony rozwój) i braterstwo, mówią lewicowi faryzeusze, bo przecież nie mogą powiedzieć, że „by człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem”. Jak też nie mogą przyznać, że„By można było ludzkość zbawić, trzeba się najpierw z nią rozprawić, bo tylko z morza krwi i męczarń zrodzi się przecu-downa tęcza”. O jaką tęczę chodzi, ujawniono nam kilkanaście lat po powstaniu poematu Janusza Szpotańskiego.
Kłamstwo to cecha wrodzona tych ludzi, podobnie jak umiejętność przepoczwarzania się, zmiany skóry, ale nigdy – obyczajów. Ich teoriąjest mieszanina banałów i absurdów. Ich praktyką – gwałt na prawdzie, czyli
łgarstwo, a później gwałt na oszukanych ludziach, czyli ludobójstwo. Dennis Prager, prowadzący radiowy talk show i pisarz, pytał kilka lat temu w„National Review” (NR), dlaczego lewica kłamie. Według niego są dwa główne ku temu powody. Jednym z nich jest to, że lewacy uważają swoje cele za ważniejsze od mówienia prawdy. Nawiązują w ten sposób do swoich bolszewickich mistrzów. Twierdzenie:„prawdą jest to, co służy dobru rewolucji” jest charakterystyczne dla ideologii leninowskiej i odzwierciedla pogląd, że cel rewolucji komunistycznej, jakim jest obalenie kapitalizmu i ustanowienie dyktatury proletariatu, usprawiedliwia wszelkie środki, w tym kłamstwo, manipulację i przemoc.
„Na przykład – pisze Prager – każdy uczciwy ekonomista wie, że kobiety nie zarabiają o 20 proc, mniej pieniędzy niż mężczyźni za tę samą pracę wykonaną przez tę samą liczbę godzin w tych samych warunkach. Dlaczego jakikolwiek pracodawca miałby zatrudniać mężczyzn, skoro mógłby zatrudnić kobiety i wykonać tę samą ilość pracy na tym samym poziomie doskonałości przez tę samą liczbę godzin, oszczędzając 20 centów na dolarze, to pytanie, na które odpowiedzieć może tylko Bóg lub sfinks”. Jednak publicyści lewicowej prasy, takiej jak„The New York Times” podając takie informacje, nie pytają siebie:„Czy to prawda?” Zamiast tego pytają: „Czy to twierdzenie pomaga promować lewicową doktrynę, że kobiety są uciskane?”. Cokolwiek służy temu celowi, jest moralnie uzasadnione.
Publicysta omawianego artykułu z NR wskazuje też na drugi powód mijania się z prawdą lewicowych autorów:„lewicowość jest zakorzeniona w uczuciach, a
nie w rozumie czy prawdzie. Od Karla Marksa do Berniego Sandersa lewicowe preferencje dla socjalizmu nad
kapitalizmem są całkowicie zakorzenione w emo-cjach.Tylko kapitalizm tworzy bogactwo. Socjalizm po prostu wydaje to, co kapitalizm tworzy. Czy lewicowcy o tym nie wiedzą? Nawet jeśli o tym wiedzą, emocjonalny pociąg do socjalizmu przeważa”.
Czy wierzą w swoje kłamstwa?
Czy lewacy wierzą, że jest więcej niż dwie płcie? Oczywiście, że nie. Dlatego zmienili nazwę „płeć”na„gender”, a następnie zdefiniowali„gender”na to, co chcą, aby oznaczało.
Tak więc po lewej stronie prawda jest podporządkowana dwóm wyższym wartościom: doktrynie i emocjom. Czy ci ludzie wierzą w swoje kłamstwa? Jeśli wierzą, to chyba trochę tak jak wyrastając z lat dziecięcych wprawdzie przestawaliśmy wierzyć, że prezent pod choinkę przyniósł nam św. Mikołaj, ale mimo to rudy-menty tej wiary były w nas jeszcze obecne. Wierzyliśmy, bo żal nam było rozstawać się z kolejną baśnią dzieciństwa.
Czy lewacy wierzą, że globalne ocieplenie zniszczy świat, jaki znamy, w ciągu dwunastu lat, jak niedawno zasugerowała przedstawicielka Alexandria Ocasio–Cortez? Raczej chcą wierzyć, tak jak Józef Stalin chciał wierzyć, że życie w kołchozach wygląda dokładnie tak, jak obrazowały to oficjalne kroniki filmowe.
Lewica kłamie o bezpośrednim zagrożeniu cywilizacji przez globalne ocieplenie. Ilu lewaków posiadających nieruchomości nad brzegiem morza gdziekolwiek na świecie je sprzedało? Jeśli lewacy naprawdę wierzą, że globalne ocieplenie spowoduje wzrost poziomu oceanów i wkrótce zaleje obszary przybrzeżne świata, dlaczego żaden lewak nie sprzedałby swojego domu nad brzegiem morza, skoro nie tylko mógłby odzyskać wszystkie swoje pieniądze, ale także zarobić?
Inny przykład lewicowej retoryki, przytoczony przez Pragera, na którą lewacy nie odpowiadają tak, jak powinni, gdyby w nią wierzyli: lewica mówi nam, że uczelnie są przesiąknięte„kulturą gwałtu”, a mimo to praktycznie wszyscy lewicowi rodzice posyłają swoje córki na studia. Więc dlaczego lewicowe matki lub ojcowie posyłają swoje córki na studia? Wydaje się, że wiedzą, że to kłamstwo, ale to nie ma znaczenia, ponieważ lewica uważa mówienie prawdy za nieporównywalnie mniej znaczące niż zwalczanie seksizmu, molestowania seksualnego, mizoginii, toksycznej męskości i patriarchatu. Jeszcze jeden przykład:„Mury nie działają”. Nie do pomyślenia jest, że ludzie, którzy to mówią – zwłaszcza ci, którzy mają mury wokół swoich domów – w to wierzą. Jednak lewicowcy mówią to z taką samą łatwością, z jaką Stalin nazwał Trockiego faszystą, mimo że Trocki i Lenin byli ojcami rewolucji bolszewickiej, zauważa Prager.
Nie złożyli swego najważniejszego oręża – kłamstwa
Jak stwierdził cytowany na wstępie Brandon Smith, lewica po zwycięstwie Donalda Trumpa nie złożyła broni. Nadal kłamie jak najęta. Zespół redakcyjny„New York Post”(NYP) podaje liczne tego przykłady.„Aby przedstawić zwolennikówTrumpajako rasistów, «New York Magazin» opublikował artykuł, w którym oczernił uroczystość inaugura-cyjnąTrumpa, zorganizowaną przez współprzewodniczącego GOP Youth Advisory Council, CJ Pearsona, czarnoskórego mężczyznę, nazywając ją «prawie» w całości białą – i natychmiast skrytykowano go za wycięcie kilku uczestników innej rasy ze zdjęcia na okładce”.
We wrześniu 2024 r.„The New York Times”zignorował dowody wideo i relacje naocznych świadków, że wenezuelscy gangsterzy założyli bazy w kilku budynkach mieszkalnych w Aurorze, jednej z dzielnic Denver, w stanie Kolorado i terroryzowali mieszkańców. Nagłówek gazety głosił:„Jak fałszywa historia o «przejęciu» Kolorado przez gang dotarła do Trumpa”. Sytuacja na przedmieściach Denver stała się tak zła, że lokalny sędzia musiał zamknąć jeden z opanowanych kompleksów z powodu „bezpośredniego zagrożenia”, jakie gang stwarzał dla społeczeństwa. Zarządzone przez Trumpa naloty pozwoliły na odnalezienie przywódcy gangu Andersona Zambrano–Pacheco, jednego z bandytów uchwyconych na kamerach podczas rzekomego włamania do mieszkania w dzielnicy Aurora. Lewicowi dziennikarze są dumni ze swej roli propagan-dystów i dezinformatorów – pisze redakcja „NYP”. Postępowcy cały czas tkwią w swoich fantazjach: Trump jest zły! My jesteśmy tymi dobrymi! „Dobra strona tej sytuacji jest taka, że reszta Ameryki wydaje się zadowolona, że może iść naprzód bez nich”, czytamy w„NYP”. Łgarstwa lewicy, tak jak histeryczne bujdy klimatystów mają swój jasno określony cel – przebudować społeczeństwo wolnych ludzi w więźniów obozów reedukacyjnych, a cały świat w jeden wielki spacerniak, w którym poruszanie się i zachowanie regulowane jest obostrzeniami: a to sanitarnymi, a to klimatystycz-nymi, a to antyterrorystycznymi, antyseksistowskimi, antyhomofo-bicznymi, antyrasistowskimi…
Pełzająca rewolucja
Przejawem dążenia przegranych demokratów do walk ulicznych były protesty w Los Angeles przeciwko polityce migracyjnej prezydenta Donalda Trumpa z początku czerwca, które przerodziły się momentami w prawdziwe starcia. Sprawa nabrała rozmachu i przyczyniła się do powstania ruchu „No Kings”, liczącego kilkadziesiąt tysięcy uczestników. Ludzie ci nastawieni są agresywnie wobec rządu federalnego i prowadzonej przez niego polityki imigracyjnej, zgodnej z obietnicami złożonymi przez Donalda Trumpa wyborcom.
Brandon Smith jest zdania, że wydarzenia w Los Angeles to dopiero początek, a droga, którą podąży sytuacja, jest stosunkowo przewidywalna.Jstnieje wystarczająco duży odsetek populacji USA (około 25 proc, do 30 proc.), który jest nieubłaganie zakorzeniony w ideologiach marksizmu i multikulturalizmu. Wielu z nich może nawet nie rozumieć, co popierają, ale nadal będą robić to, co każą im ich strażnicy”. Jak też mocodawcy i sponsorzy. Publicysta zauważa, że lewacy od dekad traktują Amerykę jak eksperyment inżynierii społecznej; USA są ich osobistym wielokulturowym poligonem doświadczalnym. Irytują się, że trafiają na mur sprzeciwu większości społeczeństwa. Nieposłusznych najchętniej wsadziliby do karceru za niesubordynację na tym poligonie. Ich ideałem jest feldfebel armii pruskiej, wymuszający dryl tęgim kijem.„Ich program jest dość prosty do zrozumienia – otwarte granice, zastąpienie rdzennej ludności ludnością krajów trzeciego świata, całkowita przebudowa podstawowych zasad naszej kultury i ostatecznie wykorzystanie zagranicznej ludności i lewicowych aktywistów jako broni do wyeliminowania wszelkiego oporu”. Przemoc, grabieże, zamieszki, a w ostateczności terror i zabójstwa, to sposoby, w jakich przejawia swoje oblicze pełzająca rewolucja.Te akcje wydają się być rozproszone, „jednak ich wysiłki kończą się działaniami wysoce skoordynowanymi i wygodnie zaplanowanymi w czasie. W tych ruchach nie ma nic oddolnego”.
Demokraci nadal manipulują narracją, mówiąc, żeTrump jest dyktatorem lub„królem”, podczas gdy został wybrany zgodnie z prawem przez większość Amerykanów, a niemal wszystko, co do tej pory zrobił, jest zgodne z tym, co obiecał w trakcie swojej kampanii. Są już tacy, którzy opowiadają się za secesją Zachodniego Wybrzeża do Kanady, co nie nastąpi, ponieważ armia wieśniaków mogłaby najechać i podbić Kanadę w ciągu tygodnia. Kanada nie ma możliwości, aby się obronić, nie mówiąc już o utrzymaniu Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu. Liczni przedstawiciele Meksyku i demokratów domagają się „zwrotu” Kalifornii Meksykowi, twierdząc, że ziemie te zostały skradzione Meksykanom.
Obalić„króla” przejąć imperium siłami barbarzyńców Większość Amerykanów głosowała za masowymi deportacjami. Wszyscy nielegalni migranci są z definicji przestępcami, a społeczeństwo chce się ich pozbyć. Amerykanie chcą odzyskać swój kraj i z pewnością nie pozwolą demokratom zalać populacji migrantami, aby mogli manipulować przyszłymi wyborami. Jednak problem wykracza daleko poza manipulowanie spisem powszechnym lub oferowanie szeroko zakrojonych inicjatyw amnestii w celu stworzenia bloku wyborczego z mieszkańców trzeciego świata. To rozważania Brandona Smitha, zakończone uwagą: „Moja główna teoria na temat zaplanowanej inwazji migrantów na Zachód od dawna jest taka, że ci ludzie nie są wykorzystywani tylko do zdobycia większości głosów w niedalekiej przyszłości lub jako narzędzie do kulturowej wymiany, ale że są oni rodzajem armii najemników – uprzywilejowanym tłumem, kupionym za zasiłki socjalne, który zwróci się ku przemocy, aby zabezpieczyć to, co uważa za swój kawałek kurczącego się amerykańskiego tortu”
Postępowi przywódcy i ich partnerzy z organizacji pozarządowych celowo ustawili te populacje migrantów tak, aby mogły zostać wykorzystane jako żołnierze w ostatecznym zamachu stanu. Wierzą, że gdy administracja Trumpa rozprawi się z zamieszkami, wywoła to jeszcze większe niepokoje w innych miastach, tworząc spiralę kryzysu. „Jak widzieliśmy w pierwszych tygodniach prezydenturyTrumpa, establishment demokratów jest zdecydowany ingerować w deportacje w każdy możliwy sposób (cała przyszła władza lewicowców wymaga przymusowej imigracji do USA z krajów o socjalistycznych skłonnościach). W związku z tym lewicowi aktywiści będą starali się zakłócić działania deportacyjne za pomocą niepokojów społecznych”. Istnieje jasna zorganizowana strategia destabilizacji USA, a ograniczone zamieszki związane z deportacjami są wykorzystywane jako kula śnieżna, która, jak mają nadzieję lewicowcy, wywoła lawinę. Wykorzystali śmierć George’a Floyda (który zmarł z powodu przedawkowania fen-tanylu), aby wywołać zamieszki BLM. Wykorzystali wojnę w Strefie Gazy, aby wywołać zamieszki na amerykańskich uniwersytetach. Będą próbowali wykorzystać kwestię migrantów jako kolejną wymówkę do przemocy na szczeblu krajowym.
Nie sposób powiedzieć, ile pieniędzy stoi za tą operacją i ilu pożytecznych idiotów uda się zwerbować za pomocą propagandy w mediach społeczno-ściowych. Agenda nielegalnych migrantów to ich ostatnia szansa i nie pozwolą jej tak łatwo zniknąć.
Ameryka pokona rewolucję Czy ten manewr uda się lewakom? Publicysta Alt-Mar-ket uważa, że daremne ich żale i próżny trud. Zostaną pokonani. Doświadczą porażki na skalę, której się nie spodziewają. Pokona ich nie policja z prewencji, nie Gwardia Narodowa, ani nawet US Marines. Ci, którzy zmiażdżą wrogów Ameryki i jej wartości, to będą zwykli amerykańscy konserwatyści. Brandon Smith w swej uwadze skierowanej do lewicy pisze:„NIE MACIE POJĘCIA, ile milionów konserwatystów ma dość ciągłego sabotażu i płaczliwego nękania ze strony politycznej lewicy. Oni chcą wkroczyć do akcji. Słuchajcie, bo robię wam przysługę – po prostu przestańcie, bo jeśli zrobicie to, co twierdzicie, że chcecie zrobić (krajowe zamieszki i dezorganizacja infrastruktury), skończymy z wami”.
publikuje: Leon Baranowski Buenos Aires Argentyna
