RELIGIA NOWEGO ŚWIATU: GLORYFIKACJA ZŁA

Nr 18 (927), tygodnik, 2 – 8 maja 2025 r. – gazeta warszawska

„Samo sedno ruchu przebudzonych [ekstremizm lewacki] jest fundamentalnie zakorzenione w złu. Ogólna definicja «zła» to świadomy akt oszustwa i zniszczenia, celowe ubezwłasnowolnianie innych dla osiągnięcia większej władzy, przyjemności i zysku. Kiedy próbuję wyobrazić sobie, jak mogłaby wyglądać religia zła, stale wracam do skrajnie lewicowego ruchu przebudzonych wraz z jego wściekłymi mantrami, programami i samo-uwielbiającym się narcyzmem”.

dr Robert Kościelny

Michael Walsh: „Kiedy wszystko można było kwestionować, nic nie mogło być prawdziwe, a muskularny, pewny siebie empiryzm, który właśnie wygrał wojnę, ustąpił w ciągu mniej niż pokolenia środkowoeuropejskiemu nihilizmowi celebrowanemu na kampusach uniwersyteckich w całych Stanach Zjednoczonych”.

Michael Walsh we wstępie do pracy „The Devil’s Pleasure Pałace: The Cult of Critical Theory and the Subversion of the West” (Pałac rozkoszy diabła: Kult teorii krytycznej i subwersja Zachodu), wydanej w 2015 r., pisał: „Po II wojnie światowej Ameryka była jedyną potęgą militarną świata. Jednak jej pewność siebie w walce kontrastowała z poczuciem niższości kulturowej. Wciąż szukając intelektualnego i artystycznego przewodnictwa w pokonanej i zniechęconej Europie, rozkwitająca transnarodowa elita w Nowym Jorku i Waszyngtonie przyjęła nie tylko uchodźców wojennych, ale także wiele ich idei, a nic nie okazało się bardziej zgubne niż te ze szkoły frankfurckiej i jej filozofii «teorii krytycznej)”.

Max Horkheimer nie ma złudzeń co do tego, że można zbudować rzeczywistość bez wad – nie można. Dlatego„nową rzeczywistość należy zastąpić postulatem widniejącej na horyzoncie «lepszej praktyki», a uwagę skoncentrować na wszechstronnej krytyce status quo i jego demontażu”.

Lewacy pod pozorem teorii krytycznej uprawiają praktykę niszczenia ludzi Za Krzysztofem Karoniem wy-jaśnijmy, że „Teoria krytyczna to teoria permanentnej negacji jako stanowiska wobec rzeczywistości. Jej zasady przedstawione zostały w książce Maxa Horkheimera [filozofa wspomnianej przez Walsha szkoły frankfurckiej] pt. «Teoria tradycyjna i krytyczna® opublikowanej w 1937 r. w Stanach Zjednoczonych”.
Dlaczego wyznawca teorii krytycznej musi kontestować rzeczywistość? Bowiem jest ona niczym innym jak obrazem stosunków społecznych, „których istotę stanowi społeczna niesprawiedliwość, a więc każda rzeczywistość jest z natury wadliwa”. Horkheimer nie ma złudzeń co do tego, że można zbudować rzeczywistość bez wad – nie można. Dlatego, pisze Karoń, „nową rzeczywistość należy zastąpić postulatem widniejącej na horyzoncie lepszej praktyki®, a uwagę skoncentrować na wszechstronnej krytyce status quo i jego demontażu”.
Można by w tym miejscu zadać pytanie, po co demontować to, co jest, jeśli nie ma się gotowego planu, jak zbudować to, co być powinno, ale zwolennik nauk Horkheimera zapewne wzruszyłby wtedy ramionami i powiedział, że on jest teoretykiem krytycznym, a nie budowlańcem. O tych ludziach nie można nawet powiedzieć tego, co zauważył niegdyś Boy-Żeleński „Krytyk i eunuch z jednej są parafii, obaj wiedzą jak, lecz żaden nie potrafi”. Bo w przeciwieństwie do krytyka tradycyjnego (i eunucha) – nie wiedzą jak.
Wspomniany na wstępie Michael Walsh, amerykański krytyk medialny, historyk i konsultant kulturalno-polityczny, opisuje, jak teoria krytyczna uwolniła „hordę demonów’^ amerykańskiej psychice. „Kiedy wszystko można było kwestionować, nic nie mogło być prawdziwe, a muskularny, pewny siebie empiryzm, który właśnie wygrał wojnę, ustąpił w ciągu mniej niż pokolenia środkowoeuropejskiemu nihilizmowi celebrowanemu na kampusach uniwersyteckich w całych Stanach Zjednoczonych. Przejmując wyżyny akademii i sztuki, Nowi Nihiliści przystąpili do rozpuszczania fundamentów kraju, od patriotyzmu po małżeństwo, rodzinę i służbę wojskową. Zasiali zniszczenie, podział, nienawiść i oszczerstwa, a wszystko to zamaskowane potrzebą poszukiwania prawdy”.
Nie dziwmy się przeto, że każdy Amerykanin, zwłaszcza ten uważany za wpływowego i opiniotwórczego, od celebryty, artysty, sportowca po pisarza, wykładowcę, polityka, znajduje się pod baczną obserwacją argusowych oczu lewicowych aktywistów. Uznali oni, że nie da się zdemontować struktur państwa bez współudziału ludzi, którzy są powszechnie szanowani, a ich poglądy mają wpływ na to, co ludzie myślą i jak reagują.
Ci, którzy nie dali się schwytać w sieć zależności od narzuconych przez lewaków mód, przekonań, ideologii, w dodatku afiszując się z tym, podkreślając że na przyjęcie lewych konceptów za swoje nie pozwala im wiara chrześcijańska bądź szerzej – cywilizacja człowieka Zachodu – nie mają łatwego życia. Są celem częstych ataków wyznawców „religii nowego świata”. Bo teoria krytyczna nie tyle krytykuje inne teorie, ile „demontuje” wyznających je ludzi.

DeSantis – jeden z wielu
Czciciele kultu teorii destrukcji, od których roi się w mediach głównego nurtu, mają z czego razić amerykańskich patriotów, czyli ludzi, którzy uważają, że lewactwo nie ma nic do zaproponowania z wyjątkiem podziałów, chaosu, zniszczenia twórczej cywilizacji łacińskiej. Palenia gotyckich katedr i przekształcenia uniwersytetów „scjencji pełnych” na akademie myśli postępowej i poprawnej politycznie. Zburzenia budowli systemu prawnego i postawienia na jej miejscu „morderców baraku nazwanego pałacem sprawiedliwości”.
Taką osobą nie dość, że ważną, opiniotwórczą, wpływową, to na dodatek bardzo dobrze orientującą się w tym, na czym polega swoista religia nowego ładu bezładu, jest Ron DeSantis, gubernator Florydy. Kiedy w 2023 r. program informacyjny „Fox & Friends” poprosił gubernatora Florydy o odpowiedź na pytanie, co odróżnienia jego kandydaturę na prezydenta od wszystkich innych kandydatur Partii Republikańskiej, powiedział: „Będę służyć przez dwie kadencje i będę w stanie zniszczyć lewicowość w tym kraju i wyrzucić ideologię przebudzenia na śmietnik historii”. MSNBC to amerykańska całodobowa stacja informacyjna, którą komentatorzy, nawet z„The New York Timesa”, opisali jako stację o tendencjach lewicowych i mającą wyraźny przechył w stronę Partii Demokratycznej. Analityk mediów w „The Washington Post” Howard Kurtz stwierdził, że wieczorny program kanału „w ostatnich latach wyraźnie przesunął się w lewo i często wydaje się postrzegać siebie jako antytezę [prawicowego] Fox News”.
Wypowiedź polityka Partii Republikańskiej MSNBC skwitowała słowami:„Niebezpieczna demonologia Rona DeSantisa”, która ma swoje korzenie w antykomunizmie z czasów zimnej wojny i satanistycznej panice lat 80., jest bardziej niebezpieczna, niż mogłoby się wydawać”. Co gorsza,„ta ideologia, którą DeSantis uznał za swoją, wykracza daleko poza jego prezydenckie aspiracje. Narodziła się na długo przed tym, jak DeSantis ją przyjął, a jeśli jego kampania ostatecznie się zawali i spłonie, ktoś inny podniesie tarczę i będzie kontynuował wojnę”. Wojnę kulturową, którą według lewackich obłudników nie oni zaczęli, ale tacy „demolodzy” jak antykomuniści z czasów zimnej wojny i ich kontynuatorzy, do których zaliczają Rona DeSantisa.
Gubernator Florydy, który ostatecznie zrezygnował z kandydowania na urząd prezydenta, wspierając Donalda Trumpa, rzecz jasna nie przejmuje się łgarzami zaprawionymi w kłamstwie i odwracaniu kota ogonem (metoda równie prymitywna jak, niestety, skuteczna) i podkreśla w swych wystąpieniach publicznych, że lewactwo i ich religia destrukcji to „żrąca, niegodziwa siła niszcząca nasze najbardziej cenione instytucje i wartości”. W jednym z przemówień wygłoszonych w 2022 r. wzywał konserwatystów do „przywdziania pełnej zbroi Bożej”, aby„stać mocno przeciwko lewicowym planom”.

Wybory twórców Nowego Świata
Trochę więcej o lewicowych planach mówi Brandon Smith na stronie Alt-Market. Publicysta zaczyna od razu z wysokiego C:„Nie jest dla nikogo tajemnicą, że samo sedno ruchu przebudzonych [ekstremizm lewacki] jest fundamentalnie zakorzenione w złu. Ogólna definicja «zła» to świadomy akt oszustwa i zniszczenia, celowe ubezwłasnowolnianie innych dla osiągnięcia większej władzy, przyjemności i zysku. Kiedy próbuję wyobrazić sobie, jak mogłaby wyglądać religia zła, stale wracam do skrajnie lewicowego ruchu przebudzonych wraz z jego wściekłymi mantrami, programami i samouwielbiającym się narcyzmem”.
Większość ludzi ma wrodzone poczucie dobra i zła. Jest to, mówiąc językiem psychologa Carla Junga, wiedza archetypowa. Archetypy reprezentują uniwersalne wzorce i obrazy, które są częścią zbiorowej nieświadomości. Dziedziczymy archetypy w taki sam sposób, w jaki wrodzone są nam instynktowne wzorce zachowań, przekazywane przez pokolenia, które były przed nami, tłumaczy magazyn „Archetype”. Te idee są uniwersalne, obecne w niemal każdej kulturze, w każdej części świata. Społeczeństwa oddzielone od siebie tysiącami lat i tysiącami mil posiadają te symbole i zasady w swojej mitologii, środowisku akademickim i ideologiach. Podstawowe elementy wszystkiego, od języka, przez matematykę, po religię i moralność, są pod wpływem wrodzonych psychologicznych „znamion” obecnych w naszych umysłach od momentu narodzin – do-daje Smith.
Należy jednak pamiętać o tym, że istnieją zarówno dobre archetypy, jak też złe. Jest archetyp bohatera, ale jest też i tchórza, anioła, ale też i diabła, człowieka wolnego, ale też niewolnika, dobroczyńcy, ale również złoczyńcy itd. Człowiek otrzymał, podobnie jak archetypy w formie„znamienia”, zdolność wyboru, a wraz z wyborem pojawia się wolna wola czynienia dobra lub zła. Bran-don Smith jest zdania, że „dla globalistów, lewaków i zwykłych psychopatów wolna wola oznacza możliwość wyboru, by nie wierzyć w archetypy, moralność, a nawet obiektywną prawdę. Wybierają nihilizm”. Lewacy jako przedstawiciele cywilizacji śmierci, postawieni przed wyborem, sięgają po wolność bez odpowiedzialności, bo czymże innym jest wolność destrukcji bez obowiązku budowania, niepomni słów Biblii:„Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo” [Pwt 30:19].

Hipokryzja lewizny
Lewicowcy są zafascynowani dynamiką władzy. Dla przebudzonych ideologów (wokeistów) wszystko kręci się wokół tego, które grupy mają władzę i w jaki sposób mogą ją przejąć dla siebie. Dlatego kwestie dobra i zła nigdy nie wchodzą u nich w grę. Władza jest celem, który uświęca wszystkie środki. Lewacy, niezależnie, czy skrywają się pod określeniem wokeistów, genderystów, elgebeteistów, bojowników sprawiedliwości społecznej, feministek, zielonych (długa jest lista ksywek współczesnych bolszewików), odrzucają prawo, moralność, obiektywne kryteria oceny, gdy ich halucynacje, debilne i agresywne „akcje społeczne” są poddawane krytyce. „Ale z radością przyjmą moralność i prawo [jak też obiektywne kryteria ocen], gdy pomyślą, że te rzeczy mogą być użyte przeciwko ich wrogom. Lewacy lubią ideę zasad, ale tylko w odniesieniu do innych ludzi. Zasady są tarczą, która zapobiega zemście ze strony tych, których skrzywdzili. To jedyny cel, do osiągnięcia którego przebudzonym służą zasady”. Lewicowcy uważają, że są wyjątkowi i że granice powinny istnieć tylko dla ludzi, których nie lubią.„To czyste zło. Nie ma innego racjonalnego sposobu, aby na to spojrzeć”, mówi wprost Brandon Smith. Jednak skąd się wziął ten demoniczny system wierzeń? Brandon Smith dostrzega trzy strugi ścieków, które połączone tworzą religię Nowego Porządku Świata; postmodernizm, futuryzm i lucyperia-nizm Postmodernizm to wojna z obiektywną prawdą, zwłaszcza w odniesieniu do społeczeństwa ludzkiego. Futuryzm to wojna z przeszłością, dziedzictwem kulturowym i zachowaniem tradycyjnych wartości i struktur. Lucyperianizm to wojna z Bogiem; zaprzeczenie prawu naturalnemu i odmowa zaakceptowania, że istnieją granice ludzkiego zrozumienia i kontroli. Lewacy ulepieni są z tych trzech rodzajów fekaliów. Smith podkreśla, że wiedzą oni, jak kraść, kopiować i burzyć, ale nigdy nie będą mieli zdolności tworzenia czegokolwiek nowego.„Są bogami tylko w swoich małych umysłach, ale reszta z nas musi cierpieć z powodu ich urojeń. Rzeczą, którą źli ludzie najbardziej desperacko chcą udowodnić, jest to, że wszyscy inni są tacy sami jak oni, jeśli tylko znajdą się w odpowiednich okolicznościach”.

Jak postmodernizm stał się posthumanizmem David Souto Alcalde jest pisarzem i profesorem kultury nowożytnej na kilku amerykańskich uniwersytetach.
Na stronie Brownstone Insti-tute przedstawia konsekwencje wprowadzania w życie reli-gii destrukcji Nowego Ładu–Nieładu tak pożądanego przez globalistów-nihilistów wysługujących się lewactwem ogłupionym przez mainstreamową indoktrynację.
Dr Alcalde jest zdania, że obecnie toczy się walka cywilizacyjna, pomiędzy zasadami ludzkimi, które stawiają dziecko w centrum świata – centrum również dla tych, którzy nie mogli być rodzicami, ale wykonali ważną przysługę jako sąsiedzi, wujkowie, rodzice chrzestni – a doktryną posthumanistyczną, która uznaje dobrowolną bezpłodność za powód do dumy, a zwierzęta domowe za lekarstwo na samotność. Spływa na nas lawina propagandy nastawionej na dzieciofobię, która przedstawia macierzyństwo jako koszmar, domaga się prawa do żałowania, że miało się dzieci, gdy osiągnie się średni wiek, bo przeszkodził to w„samorealizacji” żąda, aby rodzice płacili babciom za każdą godzinę, którą spędzają opiekując się wnukami.
Mówi się, że cywilizację Zachodu podkopuje niekontrolowana migracja ludności z Bliskiego Wschodu i Afryki. Jednak podkopuje ją również ideologia antynatalna.„Więk-szość tych słodkich maleństw umrze w przyszłości na raka, wylew czy zawał. Wcześniej będzie patrzeć, jak zwijamy się z bólu z bielmem na oczach w agonii, robiąc pod siebie. Nagła śmierć i życie bez psycho-tropów to dzisiaj przywilej. Zapraszam do radosnej kopulacji, tak zwanego «starania się o dziecko»”, ubolewa zaburzony autor w internetowym dzienniku dla lewackich fanatyków w Polsce.
Czy do takich ludzi trafi głos dr. Alcalde’go?„Zajmijmy się również tym, co dzieje się w naszych miastach, gdzie społeczności sąsiedzkie są zastępowane przez amalgamat koczowniczych, wyrwanych z korzeniami istnień, składających się z tego, co Juan Irigoyen nazwał „zamieszku jącymi”- czyli wiecznie bezdzietną młodzieżą z Zachodu, która gardzi dziećmi i osobami starszymi i zadowala się życiem wciśniętym w mieszkania przerobione na ule, a ich laptopy są wiecznie nastawione na Net-fliksa.Te osoby wydają się pogodzone z nieludzkim nakazem systemu i składają swoje życie w ofierze”.
Posthumanizm obiecuje nam, że zamieni nas w bogów, którzy pozostawią homo sapiens na śmietniku historii. W tym sensie bezpłodność,,,miłość do zwierząt” i dzieciofobia to praktyki, które zachęcają nas do zaprzestania postrzegania siebie jako ludzi – to znaczy bycia śmiertelnymi i podlegającymi wyższej mocy – a zamiast tego do myślenia o sobie jako o samowystarczalnych bogach.
„Tylko nie rozmnażając się i starając się kontrolować te cuda zwane narodzinami i śmiercią poprzez aborcję i eutanazję, możemy fałszywie ubóstwiać samych siebie, uważając się za autorów początku i końca naszego istnienia. Zastąpienie dziecka zwierzęciem domowym oznacza przekształcenie zwierzęcia w naszego sługę i wyznawcę oraz postrzeganie siebie jako demiurga, który może kontrolować inne życie pozbawione wolności”.

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych