
Nr 50 (959), tygodnik, 12-18 grudnia 2025 r. – gazeta warszawska
Uważa się, że w ten sposób miliarderzy ratują znane amerykańskie tytuły prasowe przed bankructwem i eliminacją z rynku. Jednak krytycy podważają tezę, że intencje miliarderów są tak czyste, jak twierdzą. Ważną cechą wspólną wielu najbogatszych ludzi na świecie jest współpraca z przemysłem obronnym oraz gorące poparcie dla Izraela i jego ekspansji wszędzie tam, gdzie uzna za wskazane.


Pod koniec zeszłego roku In- vestopedia informowała, że bogaci, wpływowi inwestorzy wydali fortuny na przejęcie platform komunikacji masowej, w tym gazet, czasopism, a nawet serwisów społecznościowych, szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat. „To nie jest zupełnie nowy trend. Od ponad wieku najbogatsi na świecie dominują w świecie mediów, a wielu z nich do dziś żyje w dostatku, w tym rodziny Bloombergów, Hearstów, Newhouse’ów, Murdochów i Ochs-Sulzbergerów” – dodała platforma.
Pragnienie mediów
Obecnie do tej listy legendarnych nazwisk dołącza nowy klub inwestorów z dużymi pieniędzmi i takimż przekonaniem, że posiadanie firmy medialnej wciąż daje szansę na zarobienie pieniędzy – lub zyskanie czegoś innego. Do gazet i magazynów, które obecnie znajdują się w rękach nowych miliarderów, należą: „The Washington Post”, „The Boston Globe”, „The Los Angeles Times”, „The Atlantic”, „Time” i „Fortune”. To ponownie informacja z Investopedii, z grudnia zeszłego roku.
Uważa się, że w ten sposób miliarderzy ratują znane amerykańskie tytuły prasowe przed bankructwem i eliminacją z rynku. Jednak krytycy podważają tezę, że intencje miliarderów są tak czyste, jak twierdzą. Tu dochodzimy do clou rozważań, ale o tym za chwilę. Na razie jeszcze kilka faktów o ludziach, miliarderach, którzy „mają słabość do mediów”. Tym razem powołamy się na
„The Guardiana”, który notuje: „Najbogatszy człowiek na Ziemi Elon Musk jest właścicielem X (dawniej Twitter). Rodzina

drugiego najbogatszego człowieka Larry’ego Ellisona jest właścicielem Paramount, do którego należy CBS, i wkrótce może stać się właścicielem Warner Bros., do którego należy CNN. Trzeci najzasobniejszy człowiek Mark Zuckerberg jest właścicielem Facebooka, In- stagrama i WhatsApp. Czwarty krezus to Jeff Bezos, założyciel

Amazonu, jest właścicielem «The Washington Post» i Arna- zon MGM Studios. Inny miliarder Lachlan Murdoch posiada Fox News, «The Wall Street Journal* i «The New York Post»”.
Skąd ta gwałtowna chęć ultrabogatych do inwestowania w media? „Próżność może odgrywać pewną rolę, ale istnieje też bardziej pragmatyczny – niektórzy mogliby powiedzieć, że złowrogi – powód, pisze Robert Reich w „The Guardian”. Autor był sekretarzem pracy USA w rządzie Billa Clintona oraz członkiem rady doradczej ds. transformacji gospodarczej prezydenta Baracka Obamy. Jest profesorem polityki publicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Dodajmy, z obowiązku dziennikarskiego, że prof. Reich nie należy do apologetów obecnej władzy, mówiąc oględnie. Co za moment ujawni się z całą swą oczywistością.
O tym, że miliarderzy mają w ręku „wolną prasę”, mówi się i pisze od lat. Na przykład „Forbes” dziewięć lat temu donosił: „Miliarderzy są właścicielami części lub całości kilku wpływowych amerykańskich gazet ogólnokrajowych, w tym «The

Washington Post», «The Wall Street Journal* i «The Washington Post*, «The New York Times*, a także czasopism, gazet lokalnych i publikacji internetowych. Kilku innych miliarderów, w tym dyrektor generalny Comcast Brian Roberts i prezes Liberty Media John Malone są właścicielami potężnych sieci telewizji kablowej

lub mają nad nimi kontrolę, które nie skupiają się jednak głównie na informacjach”. A skoro tak, skoro od dawna wiadomo, że bogactwo przyciąga prasę to dlaczego teraz tak gwarno o tym? Do tego również wrócimy.
Pragnienie władzy

Portal Medium, po zadaniu serii retorycznych pytań: Dlaczego Elon Musk kupił Twittera? Dlaczego Jeff Bezos kupił „The Washington Post”? Dlaczego miliarderzy tacy jak Mikę Bloomberg, Peter Thiel, John
Henry i wielu innych inwestują w media? – odpowiada wprost: „miliarderzy kupują media, aby zdobyć władzę polityczną”. Po czym snuje następujące rozważania: „Media nie mają już sensu jako inwestycja finansowa. Wcześniej agencje prasowe osiągały znaczne zyski ze sprzedaży reklam, ale firmy zajmujące się reklamą cyfrową, takie jak Facebook i Google, zniszczyły ten model biznesowy – przychody z reklam w gazetach gwałtownie spadły w latach 2000. Twitter również zarabia na reklamie cyfrowej, więc czy Elon Musk osiągnie ogromne zyski? Krótka odpowiedź brzmi: nie, ponieważ przychody Twittera nie uzasadniają oferowanej ceny”. Medium cytuje też Muska, który przyznał, że zakup Twittera nie ma sensu finansowego: „Ekonomia w ogóle mnie nie interesuje ”. Więc co chce zyskać inwestując w X?
Odpowiedzią może być cytat z książki Bena Bagdikiana „The Media Monopoly” (1983) „Władza kontroli informacji jest główną dźwignią kontroli nad społeczeństwem. Umożliwienie obywatelom wyboru w określonym zasobie idei i informacji jest równie ważne, jak postawienie ich przed ograniczonym wyborem w polityce. Jeśli naród ma wąską kontrolę nad informacją, wkrótce będzie miał wąską kontrolę nad polityką”.
W „The Guardian” Robert Reich wyjaśnia „Jeśli jesteś multimiliarderem, możesz postrzegać demokrację jako potencjalne zagrożenie dla swojego majątku netto. Kontrola nad znaczną częścią malejącej liczby mediów pozwoliłaby ci skutecznie zabezpieczyć się przed demokracją poprzez tłumienie krytyki wobec ciebie i innych plutokratów oraz zniechęcanie do wszelkich prób – na przykład – opodatkowania twojego majątku”. Tu Reich wskazał palcem na Donalda Trampa jako tego, który skupia wokół siebie i uzależnia miliarderów, mających już teraz większość mediów w garści.
Alan Macleod na stronie MintPress News pisze wprost: „w rzeczywistości siedmiu najbogatszych ludzi świata to obecnie potężni baronowie medialni, kontrolujący to, co świat widzi, czyta i słyszy, otwierając nowy rozdział w oligarchicznej kontroli nad społeczeństwem i zadając kolejny cios wolnej, niezależnej prasie i różnorodności opinii”.
Prawica przejmuje media?
Chociaż, jak było wspomniane na wstępie, proces przejmowania mediów przez bogaczy, którzy później nadzorują przekazywane w publikatorach treści, toczy się od dawna i nie ma powodów, aby sądzić, że prasa była bardziej wolna od nacisków ideologicznych za Obamy czy Bidena niż za Trumpa. Jednak, jak zwraca uwagę Debating Matters, dopiero od czasu przejęcia Twittera przez Elona Muska w październiku 2022 r. debata na temat wpływu bogatych właścicieli mediów na demokrację bardzo się zaostrzyła.
Czy dlatego, że teraz zupełnie inni ludzie, niezwiązani z lewicowym establishmentem, panującym i w polityce, i w mediach właśnie, dobierają się do „środków masowego przekazu”? Krótko mówiąc, nie ci co trzeba będą teraz kneblować usta? Nie te co trzeba? I nie ze „słusznych” powodów, tylko takich zupełnie „niesłusznych”? Stąd ten dramat, darcie szat i jazgot nie- możebny o dokonującym się, jakoby dopiero obecnie, gwałcie na wolności słowa?
Alan Macleod, wyrażając swą opinię na stronie MintPress News sugeruje, że teraz media stały się „ustnikiem MAGA” (Uczyń Amerykę Ponownie Wielką – hasło wyborcze Trumpa). „Wielu z krezusów finansowych połączyło siły z prezydentem Trampem, aby wspierać politykę republikanów i promować konserwatywny światopogląd. Na czele tej grapy stoi rodzina Ellisonów, która szybko ogłosiła znaczące zmiany w CBS News, obiecując „bezstronne” relacje i bardziej „zróżnicowane perspektywy ideologiczne” – powszechnie rozumiane jako zwrot w stronę prawicowego, protram- powskiego przekazu”.
Dalej dowiadujemy się, że Lany Ellison wyznaje „głęboko konserwatywne poglądy” i jest głównym darczyńcą i zbieraczem funduszy dla Partii Republikańskiej, a także bliskim powiernikiem Trampa. Kolejnym winowajcą, czyli osobą przekształcającą swoimi dolarami rynek medialny w tubę propagandową Trampa jest Elon Musk, to oczywiste. Musk „bardzo ostentacyjnie przekształcił Twitter w platformę zdominowaną przez konserwatystów”. Z kolei Mark Zuckerberg „podjął również szereg kroków, aby dostosować swoje platformy do ruchu MAGA, w tym zwolnił swój zespół ds. weryfikacji faktów (szeroko kojarzony z polityką liberalną – [czyli lewacką – R.K.]) i nadał priorytet temu, co nazywa «wol- nością słowa»”. Zuckerberg zastąpił prezesa ds. globalnych w Meta, byłego wicepremiera Wielkiej Brytanii z ramienia Liberalnych Demokratów Nicka Clegga prominentnym republikaninem Joelem Kapłanem, który był szefem sztabu Geo- rge’a W. Busha. Powołał również Dana White’a, dyrektora generalnego Ultimate Fighting Championship i bliskiego sojusznika Trampa, do zarządu
Meta, pomimo jego całkowitego braku doświadczenia w tym zakresie.
Bezos podjął podobne kroki w „The Washington Post”, ogłaszając, że gazeta nie będzie już publikować opinii sceptycznych wobec kapitalizmu. „Będziemy pisać codziennie, aby wspierać obronę dwóch filarów: wolności osobistych i wolnego rynku” – napisał Bezos, zaznaczając, że czytelnicy pragnący poznać alternatywne punkty widzenia, znajdą je „w Internecie”. Decyzja ta została powszechnie uznana za poważną zmianę i wywołała sprzeciw ze strony pracowników „Post”. „Dziś Jeff Bezos dokonał ogromnego wtargnięcia do działu opinii w The Washington Post” – powiedział Jeff Stein, główny dziennikarz ekonomiczny gazety. „[To] jasno pokazuje, że poglądy odmienne nie będą tam publikowane ani tolerowane”.
W służbie służb
To nie wszystko z MintPress News. Alan Macleod w dalszej części swych wywodów na temat zdominowania mass mediów głównego nurtu przez ludzi przychylnych Trampowi, próbuje odpowiedzieć na pytanie: Co jeszcze cechuje potentatów oprócz poglądów zbliżonych do obecnie dominujących w Białym Domu (konserwatywnych)? „Kluczowym czynnikiem wzrostu niektórych z siedmiu najbogatszych ludzi świata jest ich bliskość z amerykańskim państwem bezpieczeństwa narodowego, a wiele ich firm bogaci się częściowo dzięki czerpaniu zysków z kontraktów z Pentagonem. Dzisiejsze wojny i szpiegostwo opierają się w równym stopniu na zaawansowanym technologicznie sprzęcie komputerowym, co na czołgach i broni palnej. W 2022 r. Departament Obrony przyznał firmom Amazon, Google, Microsoft i Oracle kontrakt na przetwarzanie w chmurze o wartości 9 mld doi”.
Amazon Bezosa od dawna utrzymuje bliskie stosunki z CIA, a Elon Musk zawdzięcza swe bogactwo w dużej mierze bliskim relacjom z CIA In-Q-Tel (IQT) to amerykańska, niezależna, non- -profitowa firma typu venture Capital, która została założona przez Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA) w 1999 r. Jej szef Mikę Griffin pomógł w powstaniu SpaceX, udzielając wsparcia i doradztwa od samego początku, a nawet towarzyszył Muskowi w podróży do Rosji w 2002 r., gdzie obaj próbowali kupić tanie międzykontynentalne pociski balistyczne, aby założyć firmę – wyjaśnia Alan Macleod czytelnikom zawiłości, powstające na styku biznes-służby.
Najbardziej związany z CIA jest Larry Ellison, który rozpoczął karierę, pracując z tą agencją nad systemem baz danych o nazwie Project Oracle. CIA była przez pewien czas jedynym klientem Oracle, zanim Ellison rozszerzył działalność i zaczął zdobywać kontrakty z innymi agencjami bezpieczeństwa narodowego, w tym z wywiadem marynarki wojennej, wywiadem sił powietrznych i NSA. Ta bliska współpraca trwa do dziś. W 2020 r. firma podpisała 15-letni kontrakt z CIA i 16 innymi amerykańskimi agencjami wywiadowczymi o wartości dziesiątków miliardów dolarów. Obecnie na jej najwyższych stanowiskach zasiadają byli dyrektorzy CIA. Przykładem jest Leon Panetta, były dyrektor CIA i sekretarz obrony, zasiadający w radzie dyrektorów firmy.
Izrael First
Kolejną ważną cechą wspólną wielu najbogatszych ludzi na świecie jest ich gorące poparcie dla Izraela i jego ekspansji wszędzie tam, gdzie uzna za wskazane – stwierdza Alan Macleod. Również tu Ellison nie daje się nikomu wyprzedzić. Miliarder „za swój życiowy cel obrał wspieranie interesów państwa żydowskiego, zarówno w kraju,
jak i za granicą. Ellison jest entuzjastycznym zwolennikiem premiera Benjamina Netan- jahu”. Poza tym jest też największym indywidualnym darczyńcą Sił Obronnych Izraela (IDF). Tylko w 2017 r. zadeklarował 16,6 min doi. na budowę nowego ośrodka szkoleniowego dla żołnierzy IDF, których określił mianem „obrony naszego domu”.
Platformy Zuckerberga – Fa- cebook, Instagram i WhatsApp wykazują sympatię do Izraela. Już w 2016 r. Facebook współpracował z rządem Izraela w kwestiach cenzury, a minister sprawiedliwości Ayelet Shaked ujawniła, że platforma społecznościowa spełniła 95 proc, jej próśb o usunięcie treści propalestyńskich. Platformy Zuckerberga od dawna uciszają głosy Palestyńczyków, powołując się na wątpliwe przesłanki „mowy nienawiści”. Cenzura drastycznie wzrosła po atakach z 7 października. Humań Rights Watch opublikowała raport, szczegółowo opisujący „systematyczną cenzurę palestyńskich treści na Instagramie i Facebooku”, w którym odnotowała 1050 przypadków cenzury głosów Palestyńczyków, w tym tych dokumentujących naruszenia praw człowieka wobec nich samych. 1049 z nich, jak wynika z badania, stanowiły całkowicie pokojowe wypowiedzi poparcia dla Palestyny, nienaraszające żadnego z warunków korzystania z serwisu Meta.
Musk również oddał siebie i swoje media w służbę Izraelowi. Netanjahu stwierdził, że Twitter jest jedną z „najważniejszych broni” Izraela w tej wojnie.
Tak wielu w rękach tak niewielu
„Żyjemy w erze bezprecedensowych globalnych nierówności. Razem ta siódemka osób – Musk, Ellison, Page, Brin, Bezos, Zuckerberg i Arnault – kontroluje więcej bogactwa niż najuboższe 50 proc, ludzkości (ponad 4 mld ludzi) razem wzięte. Dysponując dotąd niewyobrażalnymi fortunami, zaczęli skupować aktywa, w tym media, w rekordowym tempie” – pisze MintPress News. Strona uważa, że zagarnięcie dla siebie rynku medialnego, przynosi miliarderom potrójne korzyści: „po pierwsze, chroni ich i ich klasę przed prasową krytyką i nadzorem. Po drugie, daje im narzędzie do forsowania debaty publicznej w kierunku jeszcze bardziej przyjaznych biznesowi przepisów i regulacji. Po trzecie, mogą wykorzystywać swoje media do promowania dowolnych celów i innych swoich programów”.
Jeśli chodzi o media, już wcześniej cierpieliśmy z powodu iluzji wyboru. Jednak kiedyś osoby poszukujące alternatywnych punktów widzenia po prostu szukały ich w Internecie. Ale wraz z rosnącą cenzurą odmiennych opinii – szczególnie w kwestii Izraela i Palestyny – staje się to coraz bardziej niewykonalne. Krótko mówiąc, przejęcie naszego systemu medialnego przez bogaczy pokazuje, że miliarderzy nie tylko poważnie obciążają zasoby, ale są również egzystencjalnym zagrożeniem dla otwartego społeczeństwa i swobodnego przepływu informacji. Takie wnioski wysnuwa Alan MacLeod, redaktor MintPress News.
publikuje: Avi Gottieb Hajfa Izrael
