DLA NASZEGO DOBRA ZROBIĄ Z NAS NIEWOLNIKÓW

Nr 46 (955), tygodnik, 14-20 listopada 2025 r. – gazeta warszawska

Droga, którą obecnie podąża znaczna część „rozwiniętego” świata, prowadzi w kierunku UBI – gwarantowanego stałego dochodu bez konieczności świadczenia pracy. Większość ludzi nie zauważa, że wraz z zatrudnieniem stracimy część jestestwa. Równość w dostatku okaże się groźniejsza dla naszego człowieczeństwa niż równość w ubóstwie.

Gwarancja dochodu podstawowego (UBI) zakłada, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo, kwotę pieniędzy, za którą nie jest wymagane żadne świadczenie.
Redystrybucja biedy a redystrybuga wiedzy
W 2017 r. Spegalny Sprawozdawca ONZ ds. skrajnego ubóstwa i praw człowieka, Philip Alston, wydał druzgocący raport ze swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych. Powołał się na dane z Centrum ds. Nierówności i Ubóstwa Uniwersytetu Stanforda, według których „pod względem rynku pracy, ubóstwa, siatki bezpieczeństwa sogalnego, nierówności majątkowych i mobilności ekonomicznej Stany Zjednoczone zajmują ostatnie miejsce w pierwszej dziesiątce najbogatszych krajów i 18. miejsce wśród 21 najbogatszych”. Alston napisał, że „amerykański sen szybko staje się amerykańską iluzją, ponieważ Stany Zjednoczone mają obecnie najniższy wskaźnik mobilności społecznej spośród wszystkich bogatych krajów”.
Czy lekarstwem na nierówności jest redystrybucja, bo przecież do tego procederu sprowadza się UBI? Thomas Sowell, myśliciel i profesor ekonomii, tłumaczył przed laty na portalu Town Hall, że mówiący beztrosko o redystry-bugi zachowują się tak, jakby ludzie byli figurami na szachownicy, które można swobodnie rozmieszczać tu i tam, by zrealizować jakiś wielki plan. Jednak ludzie mają zdolność reagowania na posunięta cia rządów. „Historia XX w. pełna jest przykładów krajów, które nastawione na redystrybucję bogactwa, ostatecznie redystrybuowały ubóstwo. Kraje komunistyczne były klasycznym przykładem, ale bynajmniej nie jedynym. Teoretycznie konfiskata majątku ludzi sukcesu powinna przyczynić się do dobrobytu reszty społeczeństwa. Jednak kiedy Związek Radziecki skonfiskował majątek zamożnych rolników, żywność stała się towarem deficytowym”.
Dalej tłumaczy Sowell, że można skonfiskować tylko bogactwo, które istnieje w danym momencie. „Nie można skonfiskować przyszłego bogactwa – a to przyszłe bogactwo jest mniej prawdopodobne, gdy ludzie widzą, że zostańie skonfi-skowane”. Człowiek widząc, że owoce jego trudu zostaną „sprawiedliwie podzielone” również pośród tych, którzy trudu tego nie podjęli (niezależnie z jakich powodów) będzie po prostu coraz mniej przykładał się do pracy. Jeśli tylko nadarzy się okazja, przeniesie się tam, gdzie jego wysiłek zostanie odpowiednio nagrodzony. Prof. Sowell przypomina, że do najcenniejszych zasobów każdego narodu należą wiedza, umiejętności i doświadczenie produkcyjne, które ekonomiści nazywają „kapitałem ludzkim”.
Kiedy ludzie sukcesu, dysponujący dużym kapitałem ludzkim, opuszczają kraj, dobrowolnie lub z powodu wrogich rządów, lub wrogich tłumów podburzanych przez demagogów wykorzystujących zazdrość, gospodarka, którą opuszczają, może ponieść trwałe szkody. „Wszyscy słyszeliśmy stare powiedzenie, że dając człowiekowi rybę, nakarmimy gotylko na jeden dzień, ale jeśli nauczmy go łowić ryby, nakarmimy go na całe życie”. Rząd redystrybu-uje „rybę”, uzależniając od siebie obywatela. „Gdyby redystrybu-cjoniści traktowali sprawę poważnie, chcieliby rozdystrybuować zdolność do łowienia ryb lub do bycia produktywnym w inny sposób. Wiedza jest jedną z niewielu rzeczy, które można rozdystrybuować bez uszczuplania zasobów posiadanych przez innych”.

UBI blokuje rozwój społeczny Robert Doar, na portalu George W. Bush Institute, zwrócił uwagę, że dochód gwarantowany podważyłby skuteczność sieci zabezpieczeń społecznych. Amerykańska sieć zabezpieczeń społecznych dobrze radzi sobie z zapewnieniem Amerykanom o niskich dochodach wystarczającego wsparcia, aby zaspokoić ich podstawowe potrzeby. „Dane jednoznacznie to potwierdzają: wskaźnik ubóstwa konsumpcyjnego, który mierzy dobrobyt ubogich po uwzględnieniu pomocy udzielanej przez rząd w ramach sieci zabezpieczeń społecznych, spadł w 2016 r. do rekordowo niskiego poziomu 3 proc. Dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej i silnym programom pomocy publicznej bardzo niewielu Amerykanów żyje w ubóstwie”. Powszechny dochód gwarantowany byłby nieopłacalnym sposobem na podważenie sukcesów sieci zabezpieczeń społecznych. UBI odsunąłby pieniądze od tych, którzy ich najbardziej potrzebują, zmieniłby typowo amerykańskie relacje między obywatelem a rządem oraz gwałtownie podniósłby podatki lub dług publiczny (lub jedno i drugie). „Co najważniejsze, nie poprawiłby największej słabości sieci zabezpieczeń społecznych: UBI osłabiłby – a nie wzmocnił – chęć do pracy. badaniu programów podobnych do UBI, realizowanych w Seattle i Denver, stwierdzono, że znaczne, bezwarunkowe płatności spowodowały spadek aktywności zawodowej o blisko 14 proc, i 27 proc, redukcję liczby godzin przepracowanych przez kobiety. To spadek aktywności zawodowej większy niż różnica między najwyższym wskaźnikiem aktywności zawodowej, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w tym kraju, a najniższym”.
Mniej pracy oznacza również mniej „poczucia bycia obywatelem i mniejszą integrację społeczną”. Poza tym mniejsza aktywność zawodowa oznacza gorsze zdrowie psychiczne i gorszą samoocenę, a nawet gorszy stan zdrowia dzieci, więcej przestępczości i znacznie więcej narkomanii. Korzyści płynące z pracy są ogromne i dobrze udokumentowane, a programy walki z ubóstwem powinny zachęcać do pracy, a nie zniechęcać do niej, wyłuszcza Robert Doar. Co równie bardzo ważne: UBI oznaczałby wielki przełom w amerykańskich relacjach między obywatelem a państwem. Dlaczego? „Otóż rząd amerykański nigdy nie miał być żywicielem wszystkich, a obywatele nigdy nie mieli polegać na finansowanych ze środków publicznych świadczeniach. Zgodnie z naszą Konstytucją, zadaniem rządu jest ochrona naszych wolności, a nie zapewnienie bytu każdemu obywatelowi [podk. R.K.]”.
Dla Roberta Doara, a zapewne dla wielu Amerykanów, chociaż ich liczba stale się kurczy, o czym piszą obserwatorzy życia społecznego w USA świadomość, że jest się niezależnym finansowo dzięki własnej pracowitości, a nie „łasce pańskiej”, jest fundamentem amerykańskiego etosu, dzięki niemu spełnia się „amerykański sen”. Doar podkreśla, że „niezależni ludzie byli siłą napędową amerykańskiej pomysłowości i postępu [podk. R.KJ”. Amerykanie, którzy uzależniają się od hojności państwa, stają się jego podopiecznymi, a uczynienie ich takimi ryzykuje utratę tego, co uczyniło Amerykę zamożnym krajem.
Co ciekawe, przeciw UBI jest także część lewicy, częściowo z tych samych powodów co ragcjonalnie myślący ekonomiści tacy jak prof. Sowell. Flora Gili, lewicowa aktywistka, dziennikarka i „ekonomistka pracy”, na stronie Transforming Society pisze: „zawsze będę argumentowała, że po pierwsze, musimy zapewnić realne możliwości prawdziwego, pełnego zatrudnienia (…) Nie tylko ze względu na lepsze możliwości ekonomiczne, jakie może zapewnić praca, ale także ze względu na istotny pozytywny wpływ, jaki dobrze zaprojektowane miejsca pracy wnoszą na nasze zdrowie emocjonalne i fizyczne”.
Nasz wspaniały nowy technokratyczny świat
David Bell, w artykule zamieszczonym na stronie Brownstone Institute (BI) wskazuje na szereg innym powodów, dla których UBI jest nie tylko zbędny, ale też bardzo niebezpieczny. Część z tych zastrzeżeń odnośnie do UBI podnosili już wcześniej cytowani ekonomiści. Mężczyźni, którzy kiedyś ciężko pracowali, aby utrzymać rodziny, tracą powód, by to robić, gdy nie ma to większego znaczenia; gdy podstawowe potrzeby życiowe i wypoczynek są dostępne w równym stopniu dla tych, którzy na to pracują, jak i dla tych, którzy nic nie robią. To nie jest kwestia polityczna, a jedynie kwestia ludzkich zachowań i psychologii. „Usunięcie potrzeby pracy i godności, jaką daje dążenie i odnoszenie sukcesów, zwłaszcza w obecności rodziny, prowadzi do bezczynności, utraty zainteresowania światem, utraty swojej w nim roli, utraty godności. Prowadzi do załamań nerwowych, do depresji”.
Droga, którą obecnie podąża znaczna część „rozwiniętego” świata, prowadzi w kierunku UBI, radykalnej redystrybucji, ale bez możliwości ucieczki, czyli tego, o czym pisał Thomas Sowell jako o naturalnej reakcji ludzi niedocenianych za wysiłek włożony w pożyteczną pracę. Świat jest „rozwinięty”, ale w znaczeniu technologicznym, a nie duchowym, ludzkim. Technologia zaczyna przerastać świadomość, ale trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy to ona właśnie zaczyna świadomość kształtować. Dlatego coraz więcej ludzi nie dostrzega problemu w UBI, mówiąc, że to sztuczna inteligencja (Al) zastąpi wiele miejsc pracy. To ona będzie za nas pracować. Nie zauważa, że wraz z zatrudnieniem stracimy część jestestwa. Równość w dostatku okaże się groźniejsza dla naszego człowieczeństwa niż równość w ubóstwie. Choć obie są tak samo destrukcyjne, destrukcja tej pierwszej może okazać się i szybsza, i głębsza. Z równości w niedoborze podnieśliśmy się, komunizm upadł. Czy podniesiemy się z równości w obfitości? Czy może „uziemi nas” łańcuch zależności od tych, którzy tę obfitość zapewniają?
David Bell rysuje taką oto perspektywę niedalekiej przyszłości: wykorzystanie Al rośnie, ponieważ może ona gromadzić bogactwo bardziej niezawodnie niż pracownicy. Plany Amazona, dotyczące zastąpienia ludzi robotami, będą oznaczać nie tylko utratę kilkuset tysięcy ludzkich miejsc pracy w firmie Amazon, ale także zabicie deskami wielu sklepów na głównych ulicach oraz utratę ich pracowników i właścicieli. Dlatego Amazon przechodzi na Al i robotykę – aby zwiększyć zyski dla tych kilku procent, którzy są beneficjentami, poprzez wyeliminowanie konkurencji z rynku. Inni będą postępować śladami Amazona.

Dla dobra Twojego i innych „Ludzie bez pracy, ogólnie rzecz biorąc, to mieszkańcy miast i miasteczek, którzy muszą kupować żywność w sklepach (lub na Amazonie). Będą musieli otrzymywać pieniądze lub bony żywnościowe, aby to zrobić. Rządy zapewnią je, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na odpowiedzialność za skrajne ubóstwo na masową skalę, a wielu urzędników również ma dobre intencje. Ludzie będą coraz częściej wynajmować swoje mieszkania od Blackstone lub podobnej korporacji, zamiast je posiadać, co jeszcze bardziej zwiększy ich zależność. Przez jakiś czas niektórzy będą grać w gry online, rysować i uprawiać symboliczne sałaty na balkonach, ale wiedząc, że to tylko fasada życia”. Człowiek to istota posiadająca świadomość, więc nawet jeśli podlegać ona będzie coraz bardziej wyrafinowanej technologii, nie wyzbędzie się tęsknoty za wolnością, czyli czymś, co już utraciła bezpowrotnie. Tę ssącą wewnętrzną pustkę, pojawiającą się w miejscu utraconej wolności, zagłuszać będzie używkami. Coraz większą ilością używek. „Zombie” czyli ludzie po fentanylu, straszący na ulicach Los Angeles, Seattle, Portland i innych wielkich miast Ameryki, będą mnożyć się nie z biedy, a z dobrobytu w niewoli.
Co jeszcze mówi David Bell na stronie BI? „Rządowy dochód podstawowy (UBI) będzie istniał – w pewnym stopniu istnieje już teraz, ale w przyszłości będzie on widoczny na o wiele, wiele większą skalę. Nie będą to wypłaty gotówki, lecz waluta cyfrowa. Będzie to wersja ściśle kontrolowana, jak w przypadku cyfrowej waluty banku centralnego (CBDC), ponieważ rząd będzie decydował o kontroli nad wydawanymi pieniędzmi”. Jednak ten, początkowo bezwarunkowy dochód podstawowy, okaże się obłożony warunkami. Tym podstawowym stanie się całkowita uległość względem władz. „Twój dochód podstawowy będzie należał do Ciebie tak długo, jak długo będziesz go wykorzystywać zgodnie z przepisami rządowymi i w wyznaczonym przez nie czasie”.
Będzie to wprowadzane tak jak wprowadzano zamordyzm ko-widowy: dla dobra Twojego i innych. „Większość ludzi w społeczeństwie uzna wprowadzenie rygoru posłuszeństwa za coś dobrego, ponieważ nie mają nic przeciwko ograniczaniu wolności innych, jeśli zostaną poinformowani, że służy to większemu dobru”. Czyli ich świętemu spokojowi. Z czasem większość ludzi stanie się w istocie niewolnikiem dostawcy UBI, czyli rządu. Taki jest cel UBI i CBDC. Właśnie dlatego bardzo bogaci ludzie, właściciele sztucznej inteligencji i robotyki, które sprawią, że tak wiele ludzkiej pracy stanie się zbędne, postrzegają UBI i CBDC jako doskonałą drogę w świetlaną przyszłość.

Rząd wszechmogący
Wszechwiedzący i wszechwładny rząd wyda się teraz koniecznością. Ludzie bez szemrania przyjmą ten fakt, bo już zostali, w większości, przekonani że kontrolując swoje populacje łatwiej mu będzie uchronić nas przed katastrofą klimatyczną. Potrzebujemy wielkich korporacji, aby uchronić nas przed pandemiami, również tymi, które mogą zostać opracowane przez laboratoria tych samych korporacji. Ratowanie ludzi to w końcu zadanie rządu. „Jak pokazały ostatnie lata, przekonanie społeczeństw do autodestruk-cji pod pretekstem ratunku jest o wiele łatwiejsze, niż myśleliśmy [Podk. R.K.]. Powrócimy do niewolnictwa, do systemu feudalnego, bo większość ludzi tak wybierze”.
Ci, którzy optują za UBI, są zdania, że ludzie będą się jakoś rozwijać, gdy nie będą mieli nic pożytecznego do roboty, gdy dostaną pieniądze za bycie uległymi i gdy nie będzie żadnej przekonującej zachęty, by rano wstać z łóżka. Jednak jest to myślenie magiczne. Rzeczywistość przeczy takiej wizji – „każdemu według jego potrzeb” zawsze w praktyce oznaczało, oznacza i oznaczać będzie każdemu tyle, ile ci, którzy mają władzę, uznają za słuszne. Zaś skoro tak, to musisz tak tańczyć, jak potentaci zagrają. Najlepiej, gdybyś zaczął tak właśnie tańczyć na długo, zanim ci zagrają, bo odgadywanie myśli i intencji władz będzie wówczas w najwyższej cenie. Tymczasowa sieć opieki społecznej to coś, co społeczeństwo powinno zapewnić swoim członkom. UBI – stały, darmowy pieniądz dla większości – to coś zupełnie innego. Zapewni on, że zdecydowana większość nigdy nie wyrwie się ze swojego mizernego położenia i nie odzyska choćby namiastki prawdziwej autonomii ekonomicznej niezbędnej do rozkwitu społeczeństwa.
Dwaj naukowcy Maitreesh Ghatak i François Maniquet zamieścili w „Annual Review of Economics” (2019) tekst, będący wynikiem badań nad UBI, w którym konkludowali: „nie widzimy żadnego powodu, dla którego zagwarantowanie UBI, a za jego pośrednictwem powszechnej minimalnej konsumpcji, miałoby koniecznie zastąpić wszystkie inne polityki transferowe. Prawdopodobnie lepsze niż UBI są inne, warunkowe, polityki wsparcia dochodów”. Otrzymasz wsparcie pod warunkiem, że zostanie ono wykorzystane do wyrwania cię ze stanu bezrobocia i wyuczonej bezradności.

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych