CO Z LISTA EPSTEINA?

Nr 32 (941), tygodnik, 8 -14 sierpnia 2025 r. – gazeta warszawska

Nikt, nawet Trump, nie zaryzykuje akcji jej ujawniania, bo oznaczałoby to kompletny chaos, tsunami zatapiające Stany Zjednoczone. Ludzie, przerażeni tym, że ich reprezentanci tarzają się, niczym trzoda chlewna, w łajnie i brudzie, wpadliby w amok. Żądza sprawiedliwości i bezzwłocznego ukarania degeneratów ubranych w najdroższe garnitury i poruszających się najdroższymi autami, oraz natychmiastowego zadośćuczynienia ofiarom zbrodni urosłaby do rangi sprawy najwyższej wagi.

dr Robert Kościelny
Pod koniec lutego 2025 r. prokurator generalna Pamela Bondi, we współpracy z Federalnym Biurem Śledczym (FBI), odtajniła i upubliczniła akta dotyczące skazanego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina i jego seksualnego wykorzystywania ponad 250 nieletnich dziewcząt w swoich domach w Nowym Jorku i na Florydzie, między innymi. Pierwszy etap odtajniania akt zawiera w dużej mierze dokumenty, które wcześniej wyciekły, ale nigdy nie zostały oficjalnie ujawnione przez rząd USA. Ujawnienie ich obiecał Donald Trump podczas kampanii wyborczej.

Czy prezydent ma się czego bać?
Na stronie Biura Spraw Publicznych Departamentu Sprawiedliwości (BSPDS) USA czytamy: „Departament Sprawiedliwości realizuje zobowiązanie prezydenta Trumpa do przejrzystości i ujawnia obrzydliwe działania Jeffreya Epsteina i jego wspólników”- powiedziała prokurator generalna Pamela Bondi. ^Pierwsza część akt ujawnionych dzisiaj [27 lutego 2025 r.] rzuca światło na rozległą sieć “powiązań Epsteina”.
Pani Bondi zażądała pełnej dokumentacji dotyczącej Epsteina. W odpowiedzi Departament przekazał około 200 stron dokumentów, jednak później pani prokurator została poinformowana o tysiącach stron materiałów związanych ze śledztwem i aktem oskarżenia przeciwko Epsteinowi, które nie zostały wcześniej ujawnione. Dlatego Pamela Bondi zażądała od FBI dostarczenia pozostałych akt do Departamentu do godziny 8:00 rano 28 lutego. Niebawem otrzymała „ciężarówkę”, jak to określiła później, materiałów związanych z tą haniebną i bulwersującą Amerykanów sprawą. Tyle BSPDS. Jak poinformował w lipcu „The Wall Street Journal” (WSJ) „w maju [tego roku] Bondi i jej zastępca poinformowali prezydenta na spotkaniu w Białym Domu, że jego nazwisko znajduje się w aktach Epsteina. Trumpowi powiedziano również, że w aktach wymieniono wiele innych prominentnych osobistości. Jednak sama wzmianka o nich nie jest oznaką popełnienia przestępstwa”.
Temat błyskawicznie podchwyciły media, eksponując wątek obecności nazwiska obecnego prezydenta w materiałach sprawy. Portal The Conversa-tion podkreślał, że„pojawiło się więcej informacji na temat relacji Trumpa z Epsteinem, w tym wiele wspólnych żdjęć. Trudno zaprzeczyć, że dowodów na temat tych relacji jest więcej”.

Czym są akta Epsteina?
W lipca tego roku dwaj dziennikarze BBC, Tom Geoghegan i James FitzGerald, zajmujący się od lat sprawą Epsteina, opublikowali tekst przybliżający w skrócie całą historię degenerata-miliardera oraz podobnych mu „przyjaciół” z amerykańskich elit, przesiąkniętych lewacką ideologią odrzucającą wszelkie hamulce moralne i kulturowe jako przejaw dominacji „patriarchatu”.
W materiale obaj dziennikarze relacjonowali, że w 2008 r. Ep-stein zawarł ugodę z prokuratorami po tym, jak rodzice 14-letniej dziewczynki powiadomili policję na Florydzie, że Epstein molestował ich córkę w swoim domu w Palm Beach. W posiadłości znaleziono zdjęcia dziewcząt, a mężczyznę skazano za nakłanianie nieletniej do prostytucji. Został za to zarejestrowany jako przestępca seksualny i uniknął wysokiego wyroku. Jedenaście lat później oskarżono go o prowadzenie siatki nakłaniającej nieletnie dziewczęta do czynów seksualnych. Miliarder zmarł w więzieniu w 2019 r., oczekując na proces, a jego śmierć uznano za samobójstwo. W wyniku śledztw zgromadzono ogromną liczbę dokumentów, w tym transkrypcje wywiadów z ofiarami i świadkami, oraz przedmioty skonfiskowane podczas przeszukań jego różnych nieruchomości. Odrębne śledztwo dotyczyło również brytyjskiej współpracownicy i byłej dziewczyny Ghislaine Maxwell, którą w 2021 r. skazano na 20 lat za tworzenie z Epsteinem siatki mającej handlować dziewczętami.
Na przestrzeni lat niektóre materiały dotyczące Epsteina i Ma-xwell zostały udostępnione opinii publicznej. Jedna partia, ze stycznia 2024 r., zawierała 1400 stron dokumentów, w tym zeznania obu stron. Upubliczniono również szereg dokumentów w sprawie Maxwell, w których wymieniono nazwiska kilku prominentnych postaci. Nie zawierały one jednak żadnych nowych rewelacji na temat Epsteina ani jego współpracowników, informują swych czytelników Tom Geoghegan i James FitzGerald.

Kto jest wymieniony w aktach Epsteina?
Dziennikarze BBC piszą dalej, że „Biały Dom w odpowiedzi na informacje WSJ dotyczące obecności nazwiska Donalda Trumpa w aktach sprawy Epsteina wydał sprzeczne komunikaty. Rzecznik Steven Cheung sprostował, nazywając tę historię «fałszywką», choć anonimowy urzędnik w rozmowie z agencją Reutersa stwierdził, że administracja nie kwestionuje faktu, że nazwisko Trumpa zostało w niej zawarte. Mimo że treść nie-opublikowanych dokumentów pozostaje nieznana, w materiałach dostępnych publicznie można znaleźć wzmianki o wielu prominentnych postaciach powiązanych z Epsteinem”. Geoghegan i FitzGerald zaznaczają jednak to, o czym wspominał również WSJ:„samo pojawienie się nazwisk nie oznacza, że osoby te dopuściły się jakiegokolwiek czynu zabronionego”.

Z artykułu opublikowanego na stronie BBC dowiemy się też, że w ujawnionych w 2024 r. dokumentach sądowych wymieniono dziesiątki osób. W śród nich znalazł się„książę Andrzej, były prezydent USA Bill Clinton i Michael Jackson. Zarówno były prezydent USA, jak i brytyjska rodzina królewska zaprzeczają, że wiedzieli cokolwiek na temat zbrodni Epsteina. Jackson zmarł w 2009 r”.. W lipcu Departament Sprawiedliwości i FBI w notatce poinformowały, że nie ujawnią żadnych dalszych materiałów. Dlaczego? WSJ pisał we wspomnianym wyżej tekście, że już w maju „Bondi powiedziała prezydentowi na spotkaniu [na którym poinformowała go o tym, że w aktach znajduje się jego nazwisko – R.K.], że Sąd Najwyższy zdecydował się nie ujawniać kolejnych dokumentów Jeffreya Epsteina ze względu na obecność pornografii dziecięcej i konieczność ochrony ofiar”.
Geoghegan i FitzGerald zaznaczają, że istnieje coraz większa presja ze strony zwolenników prezydenta Donalda Trumpa, a także członków jego Partii Republikańskiej, na zwiększenie przejrzystości ustaleń śledztwa w sprawie Epsteina. Jednak na początku lipca prezydent zmienił swoje stanowisko, twierdząc, że sprawa jest zamknięta. Zaczął też krytykować tych spośród swoich zwolenników, którzy nadal wywierają na niego presję w tej sprawie. Istotne jest również (a może najistotniejsze) czy istnieje lista klientów Epsteina. Dziennikarze BBC piszą: „Oświadczenie Pameli Bondi, że nie ma listy klientów, zdawało się przeczyć jej komentarzom z początku roku. Zapytana w lutym przez dziennikarza Fox News o rzekomą listę, odpowiedziała: «Leży teraz na moim biurku i czeka na przejrzeniem Rzecznik pani prokurator Bondi wyjaśnił później, że miała ona na myśli całość dokumentacji związanej ze sprawą Epsteina”.

Wątpliwości zwolenników Trumpa
Znany nam doskonale Bran-don Smith z Alt-Market należy do tych zwolenników Donalda Trumpa, którzy mimo poparcia udzielonego obecnemu głównemu lokatorowi Białego Domu, nie utracili czujności wynikającej z przekonania, że o wartości polityka nie świadczą jego deklaracje, a nawet konkretne (i bardzo chwalebne) poczynania zmierzające do pokonania lewackich barbarzyńców dążących, pod obłudnie wzniosłymi hasłami dobrostanu dla ludzi, zwierząt i planety (która jak wiadomo „płonie”), do destrukcji twórczej cywilizacji świata zachodniego. Bowiem, według publicysty Alt–Market, istotnym wskaźnikiem wartości polityka jest to, ile (i jakiej rangi) szkód ponieśli glo-baliści dzięki jego działaniom. „Globaliści to pasożytniczy organizm, który żeruje na ludzkości, powodując coraz większy upadek i rozpacz. Musimy ich wyeliminować z równania, jeśli nasza przyszłość ma się kiedykolwiek poprawić”.
Czy reakcje Białego Domu odnośnie do akt Epsteina nie budzą wątpliwości? Nie stanowią dla antyglobalistycznej część MAGA, zwłaszcza libertarian i konserwatywnych chrześcijan, wyraźnego sygnału ostrzegawczego? Nie mówią o tym, że Donald Trump nie chce walczyć z przyczyną zła, czyli globalistami, a co najwyżej symuluje zmagania z tegoż zła skutkami – lewackimi aktywistami i ich halucynacjami?
Brandon Smith pisze: „Wszystko, czego chcemy, to zwięzła lista osób, które miały styczność z Epsteinem i jego «usługami». Ci ludzie muszą zostać natychmiast wezwani do odpowiedzialności i postawieni przed sądem. Jeśli są w rządzie, należy ich jak najszybciej usunąć. Nie ma już miejsca dla pedofilów w amerykańskim kierownictwie”. Dlaczego Biały Dom nie ujawnia tej listy hańby? „Ponieważ lista klientów mogłaby zniszczyć znaczną część rządu. Liczba ważnych postaci musi być na tyle duża, że ujawnienie listy sparaliżowałoby system. To jedyne sensowne wytłumaczenie, dlaczego wciąż każą Amerykanom czekać”. Smith dodaje jeszcze: „Tych, którzy szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego Trump ucieka od listy klientów Epsteina jak od bomby atomowej, informuję: ponieważ JEST ona bombą atomową. (…) lista to czysta trucizna dla obecnego rządu, a jej ujawnienie byłoby tak szkodliwe, że doprowadziłoby do upadku systemu USA i wywołałoby katastrofalny efekt domina na całym świecie [podk. R.K.]”.

Czy prezydent to zbrodniarz? Gdyby Trump byłby na liście tych, którzy popełnili zbrodnię na dzieciach, to byłaby to doskonała okazja do szantażu – dlaczego więc demokraci nigdy nie ujawnili dowodów wskazujących na to, że ich zdecydowany przeciwnik polityczny jest dewiantem seksualnym? Demokraci mieli cztery lata, żeby zalać media informacjami (prawdziwymi lub fałszywymi) w sprawie Epsteina i nie zrobili absolutnie nic.„Myślę, że Trump wstrzymuje ujawnienie listy, ponieważ jest to broń masowego rażenia, a nie dlatego, że on się na niej znajduje”. Autor omawianego tekstu nie ma złudzeń, ludzie nie otrzymają prawdziwej, nieocenzurowanej listy. Dlaczego? „Bo na tym rejestrze figurują jedni z najpotężniejszych ludzi na świecie, a pedofilia wciąż jest niewybaczalnym grzechem w oczach Zachodu. Dowód na masowy spisek bogatych pedofilów i politycznych igraszek to jedna z niewielu rzeczy, które mogłyby zainspirować opinię publiczną do chwycenia za pochodnie i widły i spalenia Waszyngtonu doszczętnie [podkr. R.K.]”. Nawet jeśli sąd nie skazałby urzędników państwowych wysokiej rangi, biorących udział w tej niewyobrażalnej zbrodni na najmłodszych, wyrok na deprawatorach dzieci i młodzieży wykonaliby obywatele. „Zaufanie do rządu spadłoby gwałtownie. Amerykańskie instytucje przestałyby działać normalnie. Kraj by się rozpadł”. Dlatego perwersi rządowi są spokojni. Nikt, nawet Trump, nie zaryzykuje akcji ich ujawniania, bo oznaczałoby to kompletny chaos, tsunami zatapiające Stany Zjednoczone. Ludzie, przerażeni tym, że ich reprezentanci tarzają się, niczym trzoda chlewna, w łajnie i brudzie, wpadliby w amok. Żądza sprawiedliwości i bezzwłocznego ukarania degeneratów ubranych w najdroższe garniturach i poruszających się najdroższymi autami, oraz natychmiastowego zadośćuczynienia ofiarom zbrodni urosłaby do rangi sprawy najwyższej wagi. Sprawy, z którą należy się uporać w sposób zdecydowany i natychmiastowy. A po uporaniu się z nią, niechby i przyszedł potop.

Czy nastąpi przełom? Brandon Smith sceptycznie patrzy na dalszy rozwój wydarzeń. Nie wierzy, że nacisk obywateli na ujawnienie listy będzie tak silny, że władze w końcu ulegną społecznym żądaniom.„Znaczny odsetek społeczeństwa jest skłonny zignorować aferę Epsteina, jeśli oznacza to pokonanie chaosu rewolucji «woke»”. Ostatnie sondaże wprawdzie pokazują, że ogólne poparcie dla Trumpa wśród republikanów wzrosło po tym, jak zajął się sprawą Epsteina, mimo że większość respondentów uważa również, że sprawa jest tuszowana.„Wielu z nas nadal będzie głosić potrzebę ujawnienia listy klientów, ale nie wątpcie ani przez chwilę, że wielu innych zapomni o niej w ciągu kilku tygodni i zajmie się swoimi, osobistymi problemami”. Publicysta konstatuje ze smutkiem, że przeciwnicy globali-stów muszą zaakceptować fakt, że mają ograniczony wpływ w MAGA. Wielu ludzi wprawdzie interesuje się libertariań-ską teorią ekonomiczną, Grupą Bilderberg, Davos, CBDC (pieniądz cyfrowy banku centralnego), pomocą zagraniczną dla Izraela i kultami ultrabo-gatych lucyferiańskich pedofilów, ale zainteresowanie to jest jednak zbyt małe, aby którakolwiek z tych kwestii stała się priorytetem dla opinii publicz-nej.„Głębszy cel globalistycznej kontroli jest ledwie widoczny na radarze przeciętnego obywatela, albo nie traktuje go na tyle poważnie, by martwić się nim przy porannej kawie”.
Czy Trump mógłby nagle zmienić swoje stanowisko i ujawnić jutro lawinę dokumentów?„Jeśli istnieje jedna cecha charakterystyczna Donalda Trumpa, to jest nią jego nawyk błyskawicznej zmiany stanowiska – co sprawia, że wielu krytyków wychodzi na idiotów, gdy przedstawiają argumenty przeciwko niemu dzisiaj, tylko po to, by odkryć, że on w większości zgadza się z nimi jutro. Nauczyłem się, że najlepiej odczekać chwilę przed skomentowaniem decyzji politycznych tego człowieka i dać czas na fermentację debaty”. Po wyklarowaniu się sprawy Epsteina i stosunku do niej tak rządu jak opozycji Smith stwierdził: „Wątpię, że zobaczymy nieocenzurowaną wersję listy, a jeszcze bardziej wątpię, że ktokolwiek zostanie oskarżony”.
Czy to oznacza, że Donald Trump jest rozczarowaniem? Nie, oznacza to tyle, że w chwili obecnej Ameryki nie stać na lepszego męża stanu (nie tylko Ameryki, zresztą).„Trump z pewnością odciąga Amerykę od lewicowego ekstremizmu (to dobrze), ale nie ma zamiaru toczyć wojny z globalistami (to źle). Jak wielokrotnie zauważałem, jeśli zwolennicy wolności chcą pozbyć się spisku [globa-listów], będą musieli przestać czekać na rozwiązania polityczne, które nigdy się nie zmaterializują. Wojna o obalenie globalistów nie będzie prowadzona przez MAGA. Odwiecznym celem politycznej struktury jest samozachowanie, a Trump jest częścią tej struktury”.
I jest to opinia, na którą i my, w naszej sytuacji politycznej, winniśmy zwrócić uwagę. Pomoże nam to zrozumieć przyszłe decyzje i zachowania naszego nowego pana prezydenta III RP. Zapewne nie raz zdadzą się naną-one być zaskakujące.

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych