POWRÓT TRUMPA CIOSEM DLA GLOBALISTÓW?

Nr 33 (891), tygodnik, 16 sierpnia-22 sierpnia 2024 r. – gazeta warszawska

Globaliści i ich demoniczna ideologia muszą zniknąć, jeśli kiedykolwiek ma zapanować prawdziwy pokój i porządek. Ci ludzie powinni zostać odsunięci od władzy, uwięzieni lub na zawsze pozbawieni jakiegokolwiek znaczenia na każdej płaszczyźnie życia społecznego.

dr Robert Kościelny
W styczniu tego roku Ota-viano Canuto, profesor ekonomii na Uniwersytecie w Sao Paulo i Uniwersytecie w Cam-pinas, jak też wiceprezes i dyrektor wykonawczy w Banku Światowym, dyrektor wykonawczy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW), czyli osoba, jak to się mówi, „świadoma i wiedząca”, przedstawił na stronie Policy Center for the New South opinię dotyczącą przyszłości Światowego Forum Ekonomicznego i globalizacji, będącej oczkiem w głowie Klausa Schwaba: „Coś wydaje się zmieniać w odniesieniu do tego, co politolog Samuel Huntington opisał w 2004 r. jako «plemię globalistów®. Stanowi je globalna elita z niewielką potrzebą lojalności narodowej, (…) postrzegająca granice narodowe jako przeszkody, które na szczęście znikają, a rządy narodowe jako pozostałości przeszłości”.

Niepokojące sygnały dla globalistów
Prof. Canuto zauważył, że ostatnie kilka lat zadało znaczące ciosy koncepcji globalizmu. Światowe Forum w Davos, utożsamiane z ekspansją i wzmocnieniem tej koncepcji, nie mogło wyjść bez szwanku z powodu jej częściowego przyhamowania w ostatnich czasach. Obawy o degloba-lizację zdominowały obrady ostatniego Forum.„W tym roku oficjalne motto głosiło potrzebę «odbudowy zaufania®”. Otaviano Canuto uważa, że nie przypadkiem gros dyskusji poświęcone było ryzykom geopolitycznym, związanym z konfliktami w Gazie i na Ukrainie oraz niebezpieczeństwu związanemu z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu po tegorocznych wyborach amerykańskich”.
Znamiennym dla obecnej niestabilnej sytuacji globalistów i globalizmu głosem było przemówienie, jakie wygłosił w Davos nowy prezydent Argentyny Javier Milei, w którym ostrzegał mężczyzn i kobiety z Davos przed ryzykiem wpadnięcia w pułapkę światopoglądu, który„prowadzi do socjalizmu, a w konsekwencji do ubóstwa”.

Brandon Smith, stały publicysta Alt-Market, zadał na początku tego roku pytanie, czy 2024 jest rokiem przełomowym dla globalistów. Co skłoniło autora Alt-Market do postawienia tej kwestii? Przede wszystkim narastająca, coraz bardziej widoczna złość ludzi na efekty polityki globalistycz-nej. Poziom irytacji może się tylko podnosić, bowiem „plemię globalistów”zamierza podstawowy cel, jaki stawia przed polityką globalistyczną, osiągnąć w 2030 r. Czasu pozostało niewiele. „Widzę 2024 rok jako punkt zwrotny naszej ery z wielu powodów. Globali-styczna oś czasu dla ich «Wiel-kiego Resetu» wspomina 2030 rok jako główny rok całkowitej centralizacji.To rok, w którym ludzie ci planują wprowadzić kontrolę emisji dwutlenku węgla, usunąć większość energii pochodzącej z paliw kopalnych takich jak ropa naftowa i gaz, wprowadzić ramy waluty cyfrowej, sfinalizować programy piętnastominutowych miast, ustanowić MFW i BIS jako nadzorców globalnej struktury pieniądza cyfrowego banku centralnego (CBDC), uruchomić społeczeństwo bezgotówkowe i zintegrować cele związane z ESG z każdym aspektem gospodarki”. Przypomnijmy, że pod skrótem ESG kryją się czynniki, na podstawie których tworzone są ratingi i oceny pozafinansowe przedsiębiorstw, państw i innych organizacji.
Składają się one z 3 elementów: E – Środowisko, S – Społeczna odpowiedzialność i G – Ład korporacyjny. Do realizacji planu dla nich ambitnego, dla nas złowrogiego, pozostało sześć lat. Stąd„glo-baliści będą musieli albo przyznać się do porażki i zmienić harmonogram, albo stworzyć poważny kryzys w niedalekiej przyszłości, aby ułatwić realizację Wielkiego Resetu”.

Dwa potężne Ciosy w wielki reset
Tymczasem przynajmniej dwa z ważnych elementów planu nie powiodły się w takim zakresie, jaki wytyczyła globalna elita. Porażki doznał program COVID.„Świat zachodni był na skraju całkowitego autorytaryzmu – nie tego «aksamitnego», doświadczanego od wielu lat, ale pełnej dyktatury medycznej i masowej cenzury. COVID był Planem A próby stworzenia warunków resetu, która się nie powiodła. Gdyby establishment osiągnął swój cel w postaci paszportów szczepionkowych, walka o wolność byłaby skończona. Paszporty uniemożliwiłyby udział w gospodarce każdemu, kto nie podporządkowałby się programowi, tworząc drugorzędną klasę obywateli (głównie konserwatystów), których można by następnie poddać systematycznej eliminacji”.
Pojawił się jednak opór społeczny zbyt silny, aby można było uznać, że ludzie są już na tak zaawansowanym etapie mentalności niewolniczej, że będzie ich można bez przeszkód poprowadzić za druty konclagru, jakim stanie się świat po skutecznej inżynierii spo-łecznej.„Pamiętaszten dziwny moment, gdy większość propagandy COVID po prostu skończyła się? Jakby ktoś przełączył przełącznik i media zmieniły narrację z dnia na dzień? Cały strach, całe przerażenie, całe przepowiadanie zagłady z powodu «milionów zgonów®, wszystko to w jednej chwili przestało cokolwiek znaczyć. Gdy wyłączyli maszynę marketingową, wszystko natychmiast wróciło do normy”. Kowidowa kostucha rozpłynęła się w powietrzu. Znikła jak senna mara”.
Drugim niewypałem wydaje się być wokeizm (kult przebudzenia). Coraz więcej znaków świadczy, że społeczeństwo ma dość tego kultu. „Do takich oznak zaliczyć można trwający upadek gigantów medialnych, zaangażowanych w propagowanie poprawności politycznej, takich jak Disney, udane bojkoty produktów takich jak Bud Light i firm takich jakTar-get. Ale jeśli wiesz, jak czytać trendy społeczne, możesz dostrzec bardziej subtelne oznaki. Coraz większa jest pogarda dla feminizmu trzeciej fali, kultu LGBT i szalonego ruchu trans. Ludzie coraz mniej boją się wyśmiewać absurdy politycznej poprawności, różnych «wojow-ników sprawiedliwości społecznej®. Mniej boją się kultury anulowania i bardziej chętnie krytykują urojenia lewackie”.
Do społeczeństwa amerykańskiego coraz bardziej dochodzi, że rzekoma tolerancja dla odmienności to demoniczna wręcz seksualizacja dzieci. To deprawacja młodzieży, prowadząca do zaburzeń, depresji, nałogów narkotykowych i alkoholowych. Zaczynają się buntować, gdy próbuje się ich zmusić do zaakceptowania i normalizacji chorób psychicznych. Gdy od lat kontroluje się ich mowę za pomocą„neo-zaimków” i terroryzuje Internet kulturą anulowania. Gdy wkracza się w każdy zakątek kultury popularnej i próbuje ją przejąć lub sabotować za pomocą propagandy. Gdy wypowiedziana zostaje wojna tradycyjnym zachodnim wartościom, zwraca uwagę publicysta Alt-Market.
„Jedyną rzeczą, która utrzymuje wokeizm [lewacki ruch przebudzenia] na powierzchni, jest sojusz z korporacjami i mediami establishmentu. Glo-balistyczne think tanki wciąż wydają miliardy dolarów na finansowanie programów tzw. sprawiedliwości społecznej, a obecny rząd zapewnia ochronę wyczynom skrajnie lewicowych fanatyków. Bez elit ideologia przebudzonego społeczeństwa nie istniałaby. Miliony Amerykanów jest gotowych zdusić ją raz na zawsze”.

Powrót Trumpa?
Na domiar złego dla lewaków i globalistów, realny staje się powrót Donalda Trumpa do Białego Domu. Cytowany publicysta Alt-Market ostrzegał, że w przypadku zwycięstwa Donald Trump może wpaść w pułapkę zastawioną na niego i w ogóle na wszystkich Amerykanów, pragnących powrotu do tych wartości, które uczyniły Amerykę wielką. Już w trakcie prezydentury lat 2017-2021 wrogowie dorabiali gębę prezydentowi Trumpowi jako osobie niepoważnej, tworzącej teorie spisku (deep State), o poglądach seksistowskich i innych – wyklętych przez lewackich inkwizytorów jako nie-prawomyślne. Później było tylko gorzej:„Połączenie zamieszek marksistowskiego ruchu BLM, podwyżek stóp procentowych Rezerwy Federalnej, histerii pandemicznej, tarcz co-vidowych wywołujących stag-flację, jak też «powstania» 6 stycznia sprawiło, że Trump został uznany za wyrzutka. Konserwatyści w 2020 r. i w kolejnych latach byli określani mianem największych złoczyńców; «niszczycieli demokracji®”. Chociaż trudno z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Donald Trump w pełni nadaje się na sztandarową postać Ameryki, „zbudowanej z Biblią w ręce”, to za takiego jest przez wyborców uważany. Śtąd, jako taką właśnie postać, lewacy wzięli go na cel. Jego i zwolenników, których określają mianem „deplorables people” (ludzi żałosnych).
Czym miałaby być mina,-na którą amerykańska skrajna lewica chciałaby wsadzić i Trumpa i normalnych Amerykanów, życzących jak najlepiej swojej ojczyźnie?„Zastanówmy się przez chwilę, ile różnych elementów gospodarki USA jest obecnie błędnie przedstawianych przez zmanipulowane statystyki. Biden stłumił statystyki inflacji, wrzucając na rynek strategiczne rezerwy ropy naftowej. Jego statystyki zatrudnienia to kompletny cyrk, w którym prawie każde «stwo-rzone® miejsce pracy trafia do nielegalnych imigrantów, sztucznie podnosząc liczby nowo zatrudnionych Amerykanów. Biden stworzył fałszywy wzrost w amerykańskiej produkcji, dotując zielone firmy energetyczne dolarami z podatków. Większość mediów ignoruje kwestię długu publicznego, a płatności odsetek gromadzą co trzy miesiące ponad 1 bilion dolarów długu. Wreszcie, wzrost przepływu nielegalnych imigrantów na granicy trwa nieprzerwanie (poza 74 proc, spadkiem w Teksasie, gdzie stawiają prawdziwe mury i drut kolczasty)”. Do tego dochodzi problem Ukrainy, a wraz z nią groźba wojny światowej, uważa Brandon Smith, doda-jąc:„Trump odziedziczy kocioł nitrogliceryny”.
Kiedy kandydat republikanów dojdzie do władzy, wówczas ekonomiczne manipulacje znikną, a prawdziwe dane wyjdą na jaw. Może rozszerzy się konflikt na Ukrainie, a wraz z tym wzrosną koszty pomocy dla tego kraju oraz zwiększy się destabilizacja geopolityczna w regionie, grożąca destabilizacją globalną. Za to wszystko obwiniony zostanieTrump i jego zwolennicy, czyli przeciętni Amerykanie, dający się zwieść szarlatanowi.„Celem będzie postawienie konserwatywnych i wolnościowych zasad przed sądem i przedstawienie ich jako przyczyn katastrofy”. Na ułożonym przez lewackich zamordystów (nazywających siebie liberałami bądź liberalnymi socjalistami) stosie spłoną merytokracja, indywidualizm, niezależność, wolność osobista, odpowiedzialność i dyscyplina, wolny rynek, własność prywatna, wszystko, co stanowi fundament zachodniej cywilizacji. Lewacy wpuszczą Trumpa i jego wyborców do fortecy, aby odpalić podłożony pod nią dynamit i pogrzebać pod gruzami reprezentowane przez nich ideały”, pisze Brandon Smith.

Globalne manipulacje
Według Brandona Smitha jeśli chcemy zorientować się, w jakim kierunku zmierzają globa-liści, jakie snują (a może nawet wcielają już w życie) plany dla ludzkości – posłuchajmy, co mówi Yuval Harari globali-styczny „filozof” I u b „g u ru” ściśle związany ze Światowym Forum Ekonomicznym. „Jest on swego rodzaju papierkiem lakmusowym prawdziwych intencji globalistów. Jest bardzo podobny do Henry’ego Kissingera w jego fanatyzmie Nowego Porządku Świata – ma trudności z trzymaniem języka za zębami w kwestii szerszego programu, a to działa na naszą korzyść”.
W swojej książce„From Ani-mals into Gods: A Brief History of Humankind”z2012 (Od zwierząt do bogów: krótka historia ludzkości), we fragmencie, który został usunięty z nowszych wydań, Harari mówi:
„W miarę jak rozwija się XXI wiek, nacjonalizm szybko traci grunt pod nogami. Coraz więcej ludzi wierzy, że cała ludzkość jest prawowitym źródłem władzy politycznej, a nie członkowie określonej narodowości, a ochrona praw człowieka i interesów całego gatunku ludzkiego powinna być przewodnim światłem polityki. Jeśli tak, posiadanie blisko 200 niepodległych państw jest przeszkodą, a nie pomocą. Ponieważ Szwedzi, Indonezyjczycy i Nigeryjczycy zasługują na te same prawa człowieka, czy nie byłoby prościej, aby jeden globalny rząd ich chronił?”
Tu musimy uczynić ważne zastrzeżenie. Kiedy Harari mówi o „prawach człowieka”, ma na myśli ludzkie pragnienia. Doradca Schwaba wielokrotnie stwierdzał, że wolność i indywidualność to fantazje, konstrukcje umysłu, które nie mają znaczenia w realnym świecie. Dla globalistów„prawa człowieka” to specjalne przywileje wykorzystywane jako dźwignie, za pomocą których wymusza się na posłuszeństwie społeczeństwo. „Są darem od rządu, a nie darem od Boga”, pisze Smith.
W ciągu ostatnich kilku lat Harari nagle zmienił swoją retorykę i twierdzi, że globalny rząd nie jest ideałem. Mówi również o sztucznej inteligencji jako o niebezpieczeństwie, które musi być powstrzymane, przez biurokrację, a nie o bóstwie, które należy czcić.„Podejrzewam, że wynika to’ z faktu, że od 2022 r. nastąpiła radykalna zmiana w świadomości społecznej i teraz Harari musi bardziej uważać na to, co mówi w mediach. Pracuję w Liberty Movement od 2006 roku i mogę z całą pewnością stwierdzić, że o wiele MILIONÓW więcej ludzi jest świadomych zagrożeń, jakie niesie ze sobą globalizm niż w przed pandemią. To stawia globalistyczną agendę w niebezpieczeństwie”.
Niepowodzenie projektu Pandemia oszołomiło decydentów. Polityka kowidowa stworzona została po to, aby za jej pomocą – pod przykrywką „dla dobra Twojego i innych” – zbudować totalitarny system globalnych rządów. Jednak wszystko się skawaliło, a to dzięki oporowi społecznemu. Protesty w USA oraz wielu krajach zachodniej Europy i niektórych państwach Europy Środkowej i Wschodniej (choć niestety nie w Polsce), zniechęciły despotów.
Próba wywołania masowego strachu przed wirusem, który 99,8 proc, populacji z łatwością przeżyje, nie powiodła się.

Strach przed powrotem Trumpa. Czy potrzebny?
Wrogowie ludzkości uważają, że każdy ruch, który ceni interesy narodowe bardziej niż globalną centralizację, jest ruchem złym, który należy stłumić lub zniszczyć.Ta sama retoryka przeniknęła lewicowe organizacje polityczne (w tym administrację Joe Bi-dena) i korporacyjne media; jest ona wykorzystywana jako usprawiedliwienie podstępu i skrajnej przemocy wobec konserwatystów, nie ma złudzeń Brandon Smith.
Powrót do władzy Donalda Trumpa oznaczałby„śmierć porządku globalnego”, stwierdził Harari w wywiadzie z początku roku. Według publicysty Alt-Market, doradca Klausa Schwaba w swych licznych wypowiedziach artykułuje nieznacznie tylko zawoalowąne groźby, mające zniechęcić do popierania Donalda Trumpa i tradycyjnej Ameryki w ogóle. Harari „twierdzi, że nadchodzi wojna na szeroką skalę”.
Co mogłoby jej zapobiec? Tylko rezygnacja przez„nacjonali-stów” (obrońcy suwerenności) ze swych celów i powrót do„porządku” (scentralizowanej kontroli globalistów). Powrót Donalda Trumpa może utrudnić pacyfikację obrońców suwerenności.
Według Brandona Smitha Trump jest odbiciem większego ruchu sprzeciwu wobec reżimu globalistów. Dlatego pozbycie się kandydata republikanów na prezydenta (np. w drodze zamachu) niczego by nie zmieniło. W rzeczywistości pozbycie się Trumpa mogłoby jeszcze szybciej pchnąć społeczeństwo do pełnej rewolucji.
Donald Trump jest lansowany jako polityk działający na rzecz wolności od elit. Jednak cztery lata jego rządów, politycznych poczynań, w tym polityki personalnej (Trump też otaczał się elitami, z tym, że innymi niż obecnie Joe Biden i Kamala Harris) nie dają jednoznacznej odpowiedzi na kwestię, czy pan Trump jest rzeczywiście tym, za kogo i on się podaje i jego podają. Tu Brandon Smith wyraża niejakie wątpliwości. Niechęć do zamordystycznych elit urosła do tego stopnia, że bunt przeciwko niej eksploduje niezależnie od tego, czy Trump stanie na jego czele, czy okaże się, w chwili prawdy, taki sam jak ci, przeciwko którym miał poprowadzić ludzi.
Jeśli globalizm pozostanie przy życiu, manipulacji chaosem nie będzie końca. Co jakiś czas podnosić będą ciśnienie różnorakie alerty, ostrzeżenia, zapowiedzi armagedonu. Bądź to klimatycznego („Jeszcze tylko kilka dni i sięzacznie…”), bądź zdrowotnego (lekarze biją na alarm…), bądź wojennego („Czy wojna na Ukrainie jest zapowiedzią konfliktu globalnego…”), bądź jakiegokolwiek innego (pandemia X, przebie-gunowanie, zderzenie komety z Ziemią…”). Ci ludzie powinni zostać odsunięci od władzy, uwięzieni lub na zawsze pozbawieni jakiegokolwiek znaczenia na jakiejkolwiek płaszczyźnie życia społecznego. Tu Brandon Smith nie ma wątpliwości.
Globaliści i ich demoniczna ideologia muszą zniknąć, jeśli kiedykolwiek ma zapanować prawdziwy pokój i porządek. Ci ludzie powinni zostać odsunięci od władzy, uwięzieni lub na zawsze pozbawieni jakiegokolwiek znaczenia na każdej płaszczyźnie życia społecznego.

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych