
Nr 28 (937), tygodnik, 11 -17 lipca 2025 r. – gazeta warszawska

Wojna oferuje globalistom cenne rozproszenie uwagi mas i kozła ofiarnego, na którego zrzuci się pogorszenie kondycji życiowej Zachodu. Ludzie bez grosza przy duszy i głodujący? Cóż, to po prostu wojna. Dolar się wali? Waluty są zagrożone podczas wojny. Ograniczane wolności? Ludzie muszą odłożyć na bok swoje wolności dla dobra „bezpieczeństwa”. Przecież te chwyty psychologiczno-propagandowe wypróbowano, z dobrym skutkiem, podczas operacji psychologicznej Covid-19, trzy lata temu.
dr Robert Kościelny W 2015 r. P.W. Singer i August Cole w artykule „Timesa” zatytułowanym „Tak będzie wyglądać III wojna światowa” zauważyli, że na początku XXI w. wszechobecny strach przed III wojną światową wydawał się odchodzić w przeszłość. „Jednak to ryzyko z przeszłości powróciło w mrocznym stylu” A to za sprawą agresji Rosji na Ukrainę i ciągłych prowokacyjnych lotów bombowców ozdobionych czerwonymi gwiazdami tuż nad granicami Europy. Obecny stan gotowości NATO jest najwyższy od połowy lat 80.
Wojna, wojna, wojna! Choć niekoniecznie
Jednak to daleko nie wszystko. Na Pacyfiku USA i rosnące w potęgę Chiny biorą udział w ogromnym wyścigu zbrojeń. Chiny zbudowały więcej okrętów wojennych i samolotów bojowych niż jakikolwiek inny kraj w ciągu ostatnich kilku lat, podczas gdy Pentagon właśnie ogłosił strategię „zrównoważenia” tego nową generacją zaawansowanej technologicznie broni.
To są informacje, z którymi za- poznajemy się, czytając artykuł wspomnianych strategów i autorów książki „Ghost Fleet”, łączącej cechy technothrillera i literatury faktu. To powieść, ale z 400 przypisami, pokazującymi, że każdy trend i technologia opisana w książce – bez względu na to, jak bardzo może się wydawać science fiction – jest prawdziwa. Autorzy próbują nas przekonać, że narastająca zimna wojna XXI w. z Chinami i Rosją może w pewnym momencie
stać się gorąca, choć rzecz jasna nie musi. W tym kontekście piszący w „Taime’ie” powołują się na cytat z oficjalnego dziennika Komunistycznej Partii Chin „Renmin Ribao” którego tytuł w angielskiej wersji brzmi „People’s Daily” (Dziennik Ludowy): „Wojna USA- -Chiny jest nieunikniona”. Jednak takich enuncjacji nie trzeba od razu brać sobie głęboko do serca, bo niekoniecznie muszą zwiastować prawdziwą wojnę, a mogą być przejawem wojny psychologicznej czy nacisku dyplomatycznego, w tym wypadku na USA. Poważnym problemem jest to, że planiści wojskowi i przywódcy polityczni obu stron zakładają, że ich strona wygra w „krótkiej” („ostrej” walce, by użyć powszechnie używanych przez strategów sformułowań. Jednak według Singera i Cole’a byłoby zupełnie inaczej.
Przede wszystkim konflikt wielkich mocarstw byłby zupełnie inny od dzisiejszych „małych wojen”, do których USA się przyzwyczaiły. W przeciwieństwie do talibów, a nawet Iraku Saddama, wielkie mocarstwa mogą walczyć na wszystkich domenach; ostatni raz USA walczyły z równym sobie w powietrzu lub na morzu w 1945 r. Jednak walka w XXI w. oznaczałaby również bitwy o kontrolę nad dwiema nowymi domenami.
„Żywotność wojskowej komunikacji i kontroli płynie teraz przez kosmos, co oznacza, że zobaczymy pierwsze bitwy ludzkości o przestrzeń w kosmosie. Podobnie, dowiemy się, że «cyberwojna» to o wiele więcej niż kradzież numerów ubezpieczenia społecznego lub e-maili plotkujących dyrektorów Hollywood, ale obalenie nowoczesnego wojskowego systemu nerwowego i cyfrowej broni w stylu Stuxnetu. Niepokojące dla USA jest to, że w zeszłym roku tester broni Pentagonu odkrył, że prawie każdy główny program zbrojeniowy ma «znaczne luki» co otwiera go na cyberataki”.
Ludzie Zachodu boją się wojny Sondaż z 2014 r. przeprowadzony przez Perth US-Asia Center wykazał, że 74 proc. Chińczyków uważa, że ich wojsko wygrałoby wojnę ze Stanami Zjednoczonymi. Wielu chińskich oficerów zaczęło głośno narzekać na to, że nigdy nie służyli w walce, nazywając to „chorobą
pokoju” Tymczasem jak pisze Matthew Smith na brytyjskiej stronie YouGov, w maju 2025 r. „niewielu Europejczyków uważa, że mogłoby skutecznie obronić się przed atakiem zbrojnym”. Smith powołuje się na nowe badanie YouGov przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, które wykazały, że od 41 proc, do 55 proc, respondentów w każdym z tych krajów uważa, że w ciągu najbliższych 5-10 lat prawdopodobnie wybuchnie kolejna wojna światowa. Po drugiej stronie Atlantyku, w USA, pogląd ten podziela 45 proc. Amerykanów.
Gdyby rzeczywiście wybuchła nowa wojna światowa, zdecydowana większość (68-76 proc.) spodziewa się, że w konflikcie użyta zostałaby broń jądrowa. Z tego powodu nie dziwi fakt, że większość ludzi (57-73 proc.) uważa, że kolejna wojna światowa pochłonęłaby więcej ofiar niż poprzednie dwa jej wcielenia, kontynuuje Smith. Znaczna liczba osób (25-44 proc.), uważa, że kolejny globalny konflikt w ciągu najbliższych 5-10 lat doprowadzi do śmierci większości ludzi na świecie. Europejczycy nie mają zaufania do zdolności swoich sił zbrojnych do obrony swoich krajów. Tylko mniejszość zachodnich Europejczyków wierzy, że ich narodowe armie mogłyby skutecznie bronić swoich krajów w przypadku trzeciej wojny światowej, od niskiego poziomu 16 proc, we Włoszech do wysokiego poziomu 44 proc, we Francji. Dla porównania, aż 71 proc. Amerykanów jest przekonanych, że siły zbrojne są w stanie obronić ich kraj.
Kto chce wojny, której nikt nie chce?
Kiedy Singer i Cole ostrzegają, że zadufane w sobie „kręgi obronne Waszyngtonu” nie widzą niebezpieczeństwa, że Ameryka może nie wygrać przyszłej wojny, zwłaszcza z połączonymi siłami chińsko-rosyjskimi, których gospodarek nie osłabiają coraz to nowe, antyrozwojowe pomysły poprawności politycznej, kładące nacisk nie na efektywność gospodarczą, a na wielokulturowość, zrównoważony rozwój, równouprawnienie coraz to większej liczby płci, troskę o planetę i walkę z klimatem; a Matthew Smith pisze o narastającym pesymizmie Europejczyków odnośnie do możliwości obronnych ich krajów i narastających na Starym Kontynencie obawach przed rosyjską
inwazją na Zachód – rok temu na stronie The Hill Douglas MacKinnon, konsultant polityczny w administracji prezydentów Ronalda Reagana i George’a H.W. Busha, zastanawiał się, ,,czy nasi liderzy, «eks- perci» i telewizyjni mędrcy chcą III wojny światowej?”.
W sierpniu 2023 r. urzędnicy amerykańscy oszacowali, że około 500 tys. żołnierzy rosyjskich i ukraińskich zostało zabitych lub rannych od czasu inwazji Rosji w lutym 2022 r. Rok później były urzędnik wywiadu w USA powiedział MacKinnonowi, że liczba ofiar wśród żołnierzy przekroczyła 1 milion. „Jeśli intencją niektórych, wzywających Ukrainę do wkroczenia w zęby rosyjskiej machiny wojennej, było wykorzystanie jej obywateli jako tanich, jednorazowych pionków, które można poświęcić w wojnie zastępczej, mającej na celu osłabienie Putina i Rosji, to ci ludzie muszą ponownie ocenić swoje wyizolowane myślenie. Podczas gdy ukraińskie pionki są miażdżone, Rosja może zmienić bieg wydarzeń”. Z konfliktu regionalnego uczynić światowy. Władimir Putin powiedział Zachodowi, że Rosja jest technicznie „gotowa na wojnę nuklearną”! że jeśli USA wyślą wojska na Ukrainę, zostanie to uznane za znaczną eskalację konfliktu.
„Podczas gdy wielu amerykańskich liderów, ekspertów i opinio- twórców nieustannie naciskało na Ukrainę, aby kontynuowała wojnę – podczas gdy amerykańscy i brytyjscy wykonawcy kontraktów obronnych bogacili się – inni krzyczeli o natychmiastowe zawieszenie broni, aby zapobiec III wojnie światowej. Niestety, w większości głosy te pozostały niesłyszane”- zauważył były konsultant polityczny czasów Reagana i Busha starszego. Dlaczego głosy pacyfistyczne nie są słyszane? Ponieważ amerykańskie tradycyjne media postanowiły je zignorować. Podobnie jak większość „liderów” i „ekspertów” na całym świecie. „Podczas gdy my w Stanach Zjednoczonych ekscytujemy się polityką tożsamości, prawem ingerującym w wybory prezydenckie lub zdrowiem psychicznym naszego prezydenta, jesteśmy o jeden błąd lub pomyłkę w obliczeniach od wojny nuklearnej. Nasi liderzy, «eksperci» i różni «mędrcy» to bardzo inteligentni ludzie i z pewnością to wiedzą. Co nasuwa pytanie: Czy niektórzy nie mieliby nic przeciwko ograniczonej wojnie nuklearnej? Jak inaczej można wyjaśnić ciągłe ignorowanie lub odrzucanie tego, co wy- daje się oczywiste?”
Globaliści chcą odpalić nuklearną petardę
Brandon Smith z Alt-Market nie ma wątpliwości, które wykazywał jeszcze Douglas MacKinnon i mówi to, co głosi śródtytuł tekstu, który Czytelnik ma przed oczami. Dlaczego ta psychopatyczna banda, nienawidząca ludzi i ich wolności, chce wojny światowej z użyciem atomów? Smith stara się to wyjaśnić w artykule z czerwca tego roku. „Być może zauważyłeś, Czytelniku, nagłą i gwałtowną zmianę w aktywności publicznej wśród najbardziej prominentnych globalistycznych instytucji. Od co najmniej 2019 r. maska całkowicie opadła. Elity zalewały zachodnie media propagandą przebudzenia poprzez swoje organizacje pozarządowe. Nie można było nigdzie pójść, nie narażając się na bombardowania nonsensami multikulturalizmu, DEI i LGBT. Była to wyraźna próba zaaranżowania ogromnej zmiany kulturowej w świecie zachodnim; przyspieszony postępowy zamach stanu”.
W 2025 r. nakazy i blokady związane z C0VID-em zostały pokonane i porzucone. Wielo- kulturowość zwolniła tempo, a nawet ma tendencje do ustępowania pola normalności, przynajmniej w USA. Większość amerykańskiej populacji popiera bezpieczne granice i deportacje. We wszystkich stanach Ameryki Północnej ustanawiane są zakazy transseksualizmu dzieci, a propaganda elgiebiete jest usuwana ze szkół. DOGE i Trump wprowadzili cięcia, które poważnie nadwyrężyły drzwi obrotowe rządu do organizacji pozarządowych (dlatego wiele programów DEI znika). Ruch BLM umarł. Miesiąc Dumy jest niewypałem (jak dotąd).
O kowidzie mówi się już otwarcie jako o przekręcie, o jakim świat do tej pory nie słyszał. Agenda dotycząca zmian klimatycznych zanika w Ameryce. Masy są generalnie podejrzliwe wobec organizacji takich jak WEF, a nikt nie popiera bezgotówkowego systemu opartego na CBDC Ideał globalistyczny został zepchnięty na śmietnik, a my nawet nie mu- sieliśmy strzelać.
Dzięki nowym nośnikom informacji, których nie dało się (do tej pory) całkowicie ocenzurować, wojna informacyjna w USA została wygrana. W Europie przerażony establishment chwyta się niedemokratycznych metod (Francja, Rumunia, być może niedługo Polska), aby nie utracić władzy, wsadza do więzienia za „mowę nienawiści”, nie wspominając o aresztowaniu przeciwników politycznych za prawicowe poglądy. To oznaka paniki, a nie władzy, pisze Brandon Smith. Autor Alt-Market jest zdania, że „globaliści polecieli zbyt blisko słońca i zbyt szybko, więc się poparzyli”. Stąd wyciszenie propagandy wielkiego resetu. Niektórzy globaliści zasugerowali nawet w mediach, że globalizm umarł. Dyrektor generalny BlackRock Larry Fink wykorzystał nawet artykuł redakcyjny w „Financial Times”, aby argumentować, że „globalizacja się skończyła”.
Dlaczego tak się dzieje? Globaliści szykują coś grubszego, aby zrealizować plan narzucenia światu swych rojeń i halucynacji jako jedynej „realnej” rzeczywistości. Do tego potrzebna jest wojna atomowa. Jak pamiętamy Mateusz Morawiecki, „wynalazek” pana Kaczyńskiego, powiedział w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, że wojna zmienia perspektywę w pięć minut. Wojna atomowa zmienia ją tym bardziej i jeszcze szybciej.
Europejscy przywódcy na pasku globalistów
Europejscy przywódcy polityczni sprawili, że negocjacje o zawieszeniu broni na Ukrainie stały się niemal niemożliwe, ponieważ nadal dają Kijowowi nadzieję, że wojska NATO wkroczą na ich ziemię. Nawet jeśli USA całkowicie wycofają wszelkie wsparcie, Ukraińcy wierzą, że Europa wypełni lukę. Bruksela wie, że jej siły są za małe, aby prowadzić nimi wojnę na wyniszczenie Rosji, ale na tyle duże, aby sprowokować ją do użycia taktycznej broni jądrowej. W ramach tej strategii dochodzi do celowego atakowania rosyjskiej infrastruktury nuklearnej. „To zjawisko występujące od początku konfliktu i wydaje mi się, że elity CHCĄ jakiejś katastrofalnej eskalacji”, podkreśla Smith.
Na początku 2024 r. ukraińskie ataki dronów dalekiego zasięgu i rakiet uderzyły w dwie oddzielne rosyjskie instalacje wczesnego ostrzegania przed nuklearnymi radarami „ponad horyzontem”. Stacje Woroneż-DM zostały rozmieszczone poza miastem Orsk i regionem Krasnodar; daleko od linii frontu na Ukrainie: Niedawno Ukraina zainicjowała złożony tajny atak na bazę, w której znajdowały się rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu. Bombowce te były głównie samolotami gotowości nuklearnej i nie są zazwyczaj używane do wystrzeliwania FAB-ów lub innych broni przeciwko ukraińskim celom. Atak nie mógł zostać przeprowadzony bez pomocy NATO i po raz kolejny jest atakiem na rosyjską infrastrukturę nuklearną.
Te prowokacje mogą doprowadzić do III wojny światowej, przestrzega publicysta Alt-Market. „Nadal wierzę, że globaliści chcą uniknąć wojny nuklearnej o pełnym spektrum. Dlaczego mieliby celowo doprowadzać do wyparowania tej samej sieć kontroli, której zbudowanie zajęło im dekady? Ale myślę, że zobaczymy wojnę nuklearną o ograniczonym zasięgu w niedalekiej przyszłości (być może na Ukrainie)”.
Wojna oferuje globalistom cenne rozproszenie uwagi mas i kozła ofiarnego, na którego zrzuci się pogorszenie kondycji życiowej Zachodu. Ludzie bez grosza przy duszy i głodujący? Cóż, to po prostu wojna. Dolar się wali? Waluty są zagrożone podczas wojny. Ograniczane wolności? Ludzie muszą odłożyć na bok swoje wolności dla dobra „bezpieczeństwa”
Przecież te chwyty psychologiczno-propagandowe wypróbowano, z dobrym skutkiem, podczas operacji psychologicznej Covid-19, trzy lata temu.
Wojny zapewniają osłonę dla rozległych planów centralizacji. Każda kolejna wojna światowa przybliża nas o krok do rządu światowego i centralnie kontrolowanego globalnego systemu gospodarczego. Globaliści w Europie robią wszystko, co w ich mocy, aby przedłużyć pożar. Wiedzą, że Ukraina nigdy nie odzyska utraconego terytorium. Ich celem jest wymuszenie bezpośredniej konfrontacji między siłami NATO a wojskami rosyjskimi.
Nie chodzi o opcję spalonej ziemi, chodzi o wystarczająco dużą katastrofę, aby odwrócić uwagę mas po to, by móc bez przeszkód wprowadzić całkowitą centralizację i totalną kontrolę. „Nie twierdzę, że plan zadziała, mówię tylko, że jest to ich najbardziej wykonalna strategia” zmierzająca do realizacji planu, kończy Brandon Smith swe mało krzepiące rozważania.
publikuje: Leon Baranowski Buenos Aires Argentyna
