GLOBALŚCI CHCĄ III WOJNY ŚWIATOWEJ?

Nr 28 (937), tygodnik, 11 -17 lipca 2025 r. – gazeta warszawska

Badanie YouGov przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii wykazały, że od 41 proc, do 55 proc, respondentów w każdym z tych krajów uważa, że w ciągu najbliższych 5-10 lat prawdopodobnie wybuchnie kolejna wojna światowa. Po drugiej stronie Atlantyku, w USA, pogląd ten podziela 45 proc. Amerykanów. Na zdjęciu: Żandarmeria francuska na paradzie.

Wojna oferuje globalistom cenne rozproszenie uwagi mas i kozła ofiarnego, na którego zrzuci się pogorszenie kondycji życiowej Zachodu. Ludzie bez grosza przy duszy i głodujący? Cóż, to po prostu wojna. Dolar się wali? Waluty są zagrożone podczas wojny. Ograniczane wolności? Ludzie muszą odłożyć na bok swoje wolności dla dobra „bezpieczeństwa”. Przecież te chwyty psychologiczno-propagandowe wypróbowano, z dobrym skutkiem, podczas operacji psychologicznej Covid-19, trzy lata temu.

dr Robert Kościelny W 2015 r. P.W. Singer i August Cole w artykule „Timesa” zatytuło­wanym „Tak będzie wyglądać III wojna światowa” zauważyli, że na początku XXI w. wszech­obecny strach przed III wojną światową wydawał się odchodzić w przeszłość. „Jednak to ryzyko z przeszłości powróciło w mrocz­nym stylu” A to za sprawą agresji Rosji na Ukrainę i ciągłych pro­wokacyjnych lotów bombowców ozdobionych czerwonymi gwiaz­dami tuż nad granicami Europy. Obecny stan gotowości NATO jest najwyższy od połowy lat 80.

Wojna, wojna, wojna! Choć nie­koniecznie

Jednak to daleko nie wszystko. Na Pacyfiku USA i rosnące w po­tęgę Chiny biorą udział w ogrom­nym wyścigu zbrojeń. Chiny zbudowały więcej okrętów wo­jennych i samolotów bojowych niż jakikolwiek inny kraj w ciągu ostatnich kilku lat, podczas gdy Pentagon właśnie ogłosił strategię „zrównoważenia” tego nową generacją zaawansowanej tech­nologicznie broni.

To są informacje, z którymi za- poznajemy się, czytając artykuł wspomnianych strategów i au­torów książki „Ghost Fleet”, łą­czącej cechy technothrillera i literatury faktu. To powieść, ale z 400 przypisami, pokazującymi, że każdy trend i technologia opi­sana w książce – bez względu na to, jak bardzo może się wydawać science fiction – jest prawdziwa. Autorzy próbują nas przekonać, że narastająca zimna wojna XXI w. z Chinami i Rosją może w pewnym momencie stać się gorąca, choć rzecz jasna nie musi. W tym kontekście piszący w „Taime’ie” powołują się na cy­tat z oficjalnego dziennika Ko­munistycznej Partii Chin „Renmin Ribao” którego tytuł w angiel­skiej wersji brzmi „People’s Daily” (Dziennik Ludowy): „Wojna USA- -Chiny jest nieunikniona”. Jednak takich enuncjacji nie trzeba od razu brać sobie głęboko do serca, bo niekoniecznie muszą zwiasto­wać prawdziwą wojnę, a mogą być przejawem wojny psycholo­gicznej czy nacisku dyplomatycz­nego, w tym wypadku na USA. Poważnym problemem jest to, że planiści wojskowi i przywódcy polityczni obu stron zakładają, że ich strona wygra w „krótkiej” („ostrej” walce, by użyć po­wszechnie używanych przez strategów sformułowań. Jednak według Singera i Cole’a byłoby zupełnie inaczej.

Przede wszystkim konflikt wiel­kich mocarstw byłby zupełnie inny od dzisiejszych „małych wo­jen”, do których USA się przy­zwyczaiły. W przeciwieństwie do talibów, a nawet Iraku Saddama, wielkie mocarstwa mogą walczyć na wszystkich domenach; ostatni raz USA walczyły z równym so­bie w powietrzu lub na mo­rzu w 1945 r. Jednak walka w XXI w. oznaczałaby również bitwy o kontrolę nad dwiema nowymi domenami.

„Żywotność wojskowej ko­munikacji i kontroli płynie te­raz przez kosmos, co oznacza, że zobaczymy pierwsze bitwy ludzkości o przestrzeń w ko­smosie. Podobnie, dowiemy się, że «cyberwojna» to o wiele więcej niż kradzież numerów ubezpieczenia społecznego lub e-maili plotkujących dyrekto­rów Hollywood, ale obalenie nowoczesnego wojskowego systemu nerwowego i cyfro­wej broni w stylu Stuxnetu. Nie­pokojące dla USA jest to, że w zeszłym roku tester broni Pentagonu odkrył, że prawie każdy główny program zbro­jeniowy ma «znaczne luki» co otwiera go na cyberataki”.

Ludzie Zachodu boją się wojny Sondaż z 2014 r. przeprowadzony przez Perth US-Asia Center wy­kazał, że 74 proc. Chińczyków uważa, że ich wojsko wygrałoby wojnę ze Stanami Zjednoczo­nymi. Wielu chińskich oficerów zaczęło głośno narzekać na to, że nigdy nie służyli w walce, nazy­wając to „chorobą pokoju” Tymczasem jak pisze Matthew Smith na brytyjskiej stronie YouGov, w maju 2025 r. „niewielu Europejczyków uważa, że mo­głoby skutecznie obronić się przed atakiem zbrojnym”. Smith powołuje się na nowe badanie YouGov przeprowadzone w Wiel­kiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, które wyka­zały, że od 41 proc, do 55 proc, re­spondentów w każdym z tych krajów uważa, że w ciągu najbliż­szych 5-10 lat prawdopodobnie wybuchnie kolejna wojna świa­towa. Po drugiej stronie Atlan­tyku, w USA, pogląd ten podziela 45 proc. Amerykanów.

Gdyby rzeczywiście wybuchła nowa wojna światowa, zdecydowana większość (68-76 proc.) spodziewa się, że w konflikcie użyta zostałaby broń jądrowa. Z tego powodu nie dziwi fakt, że większość ludzi (57-73 proc.) uważa, że kolejna wojna świa­towa pochłonęłaby więcej ofiar niż poprzednie dwa jej wciele­nia, kontynuuje Smith. Znaczna liczba osób (25-44 proc.), uważa, że kolejny globalny konflikt w ciągu najbliższych 5-10 lat do­prowadzi do śmierci większości ludzi na świecie. Europejczycy nie mają zaufania do zdolności swoich sił zbrojnych do obrony swoich krajów. Tylko mniejszość zachodnich Europejczyków wie­rzy, że ich narodowe armie mo­głyby skutecznie bronić swoich krajów w przypadku trzeciej wojny światowej, od niskiego poziomu 16 proc, we Włoszech do wysokiego poziomu 44 proc, we Francji. Dla porównania, aż 71 proc. Amerykanów jest prze­konanych, że siły zbrojne są w stanie obronić ich kraj.

Kto chce wojny, której nikt nie chce?

Kiedy Singer i Cole ostrzegają, że zadufane w sobie „kręgi obronne Waszyngtonu” nie widzą nie­bezpieczeństwa, że Ameryka może nie wygrać przyszłej wojny, zwłaszcza z połączonymi siłami chińsko-rosyjskimi, których go­spodarek nie osłabiają coraz to nowe, antyrozwojowe pomy­sły poprawności politycznej, kła­dące nacisk nie na efektywność gospodarczą, a na wielokulturowość, zrównoważony rozwój, równouprawnienie coraz to więk­szej liczby płci, troskę o planetę i walkę z klimatem; a Matthew Smith pisze o narastającym pe­symizmie Europejczyków odno­śnie do możliwości obronnych ich krajów i narastających na Sta­rym Kontynencie obawach przed rosyjską inwazją na Zachód – rok temu na stronie The Hill Do­uglas MacKinnon, konsultant polityczny w administracji pre­zydentów Ronalda Reagana i George’a H.W. Busha, zasta­nawiał się, ,,czy nasi liderzy, «eks- perci» i telewizyjni mędrcy chcą III wojny światowej?”.

W sierpniu 2023 r. urzędnicy amerykańscy oszacowali, że około 500 tys. żołnierzy rosyj­skich i ukraińskich zostało za­bitych lub rannych od czasu inwazji Rosji w lutym 2022 r. Rok później były urzędnik wywiadu w USA powiedział MacKinnonowi, że liczba ofiar wśród żoł­nierzy przekroczyła 1 milion. „Jeśli intencją niektórych, wzy­wających Ukrainę do wkrocze­nia w zęby rosyjskiej machiny wojennej, było wykorzystanie jej obywateli jako tanich, jednora­zowych pionków, które można poświęcić w wojnie zastępczej, mającej na celu osłabienie Putina i Rosji, to ci ludzie muszą ponownie ocenić swoje wyizo­lowane myślenie. Podczas gdy ukraińskie pionki są miażdżone, Rosja może zmienić bieg wyda­rzeń”. Z konfliktu regionalnego uczynić światowy. Władimir Putin powiedział Zachodowi, że Rosja jest technicznie „gotowa na wojnę nuklearną”! że jeśli USA wyślą wojska na Ukrainę, zostanie to uznane za znaczną eskalację konfliktu.

„Podczas gdy wielu amerykań­skich liderów, ekspertów i opinio- twórców nieustannie naciskało na Ukrainę, aby kontynuowała wojnę – podczas gdy amerykań­scy i brytyjscy wykonawcy kon­traktów obronnych bogacili się – inni krzyczeli o natychmiastowe zawieszenie broni, aby zapobiec III wojnie światowej. Niestety, w większości głosy te pozostały niesłyszane”- zauważył były kon­sultant polityczny czasów Re­agana i Busha starszego. Dlaczego głosy pacyfistyczne nie są słyszane? Ponieważ amery­kańskie tradycyjne media posta­nowiły je zignorować. Podobnie jak większość „liderów” i „eksper­tów” na całym świecie. „Podczas gdy my w Stanach Zjednoczo­nych ekscytujemy się polityką tożsamości, prawem ingerują­cym w wybory prezydenckie lub zdrowiem psychicznym naszego prezydenta, jesteśmy o jeden błąd lub pomyłkę w obliczeniach od wojny nuklearnej. Nasi lide­rzy, «eksperci» i różni «mędrcy» to bardzo inteligentni ludzie i z pewnością to wiedzą. Co na­suwa pytanie: Czy niektórzy nie mieliby nic przeciwko ograniczo­nej wojnie nuklearnej? Jak inaczej można wyjaśnić ciągłe ignorowa­nie lub odrzucanie tego, co wy- daje się oczywiste?”

Globaliści chcą odpalić nukle­arną petardę

Brandon Smith z Alt-Market nie ma wątpliwości, które wykazywał jeszcze Douglas MacKinnon i mówi to, co głosi śródtytuł tek­stu, który Czytelnik ma przed oczami. Dlaczego ta psychopa­tyczna banda, nienawidząca ludzi i ich wolności, chce wojny świa­towej z użyciem atomów? Smith stara się to wyjaśnić w artykule z czerwca tego roku. „Być może zauważyłeś, Czytelniku, nagłą i gwałtowną zmianę w aktywno­ści publicznej wśród najbardziej prominentnych globalistycznych instytucji. Od co najmniej 2019 r. maska całkowicie opadła. Elity za­lewały zachodnie media propa­gandą przebudzenia poprzez swoje organizacje pozarządowe. Nie można było nigdzie pójść, nie narażając się na bombardowania nonsensami multikulturalizmu, DEI i LGBT. Była to wyraźna próba zaaranżowania ogromnej zmiany kulturowej w świecie zachodnim; przyspieszony postępowy za­mach stanu”.

W 2025 r. nakazy i blokady związane z C0VID-em zostały pokonane i porzucone. Wielo- kulturowość zwolniła tempo, a nawet ma tendencje do ustę­powania pola normalności, przy­najmniej w USA. Większość amerykańskiej populacji popiera bezpieczne granice i deportacje. We wszystkich stanach Ameryki Północnej ustanawiane są zakazy transseksualizmu dzieci, a propa­ganda elgiebiete jest usuwana ze szkół. DOGE i Trump wprowadzili cięcia, które poważnie nadwy­rężyły drzwi obrotowe rządu do organizacji pozarządowych (dla­tego wiele programów DEI znika). Ruch BLM umarł. Miesiąc Dumy jest niewypałem (jak dotąd).

O kowidzie mówi się już otwarcie jako o przekręcie, o jakim świat do tej pory nie słyszał. Agenda dotycząca zmian klimatycznych zanika w Ameryce. Masy są ge­neralnie podejrzliwe wobec or­ganizacji takich jak WEF, a nikt nie popiera bezgotówkowego sys­temu opartego na CBDC Ideał globalistyczny został zepchnięty na śmietnik, a my nawet nie mu- sieliśmy strzelać.

Dzięki nowym nośnikom infor­macji, których nie dało się (do tej pory) całkowicie ocenzurować, wojna informacyjna w USA zo­stała wygrana. W Europie prze­rażony establishment chwyta się niedemokratycznych metod (Francja, Rumunia, być może nie­długo Polska), aby nie utracić władzy, wsadza do więzienia za „mowę nienawiści”, nie wspomi­nając o aresztowaniu przeciwni­ków politycznych za prawicowe poglądy. To oznaka paniki, a nie władzy, pisze Brandon Smith. Autor Alt-Market jest zdania, że „globaliści polecieli zbyt blisko słońca i zbyt szybko, więc się poparzyli”. Stąd wyciszenie pro­pagandy wielkiego resetu. Nie­którzy globaliści zasugerowali nawet w mediach, że globa­lizm umarł. Dyrektor generalny BlackRock Larry Fink wykorzy­stał nawet artykuł redakcyjny w „Financial Times”, aby argumentować, że „globalizacja się skończyła”.

Dlaczego tak się dzieje? Globa­liści szykują coś grubszego, aby zrealizować plan narzucenia światu swych rojeń i halucyna­cji jako jedynej „realnej” rzeczy­wistości. Do tego potrzebna jest wojna atomowa. Jak pamiętamy Mateusz Morawiecki, „wyna­lazek” pana Kaczyńskiego, po­wiedział w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, że wojna zmie­nia perspektywę w pięć minut. Wojna atomowa zmienia ją tym bardziej i jeszcze szybciej.

Europejscy przywódcy na pa­sku globalistów

Europejscy przywódcy poli­tyczni sprawili, że negocjacje o zawieszeniu broni na Ukrainie stały się niemal niemożliwe, po­nieważ nadal dają Kijowowi nadzieję, że wojska NATO wkro­czą na ich ziemię. Nawet jeśli USA całkowicie wycofają wszel­kie wsparcie, Ukraińcy wierzą, że Europa wypełni lukę. Bruk­sela wie, że jej siły są za małe, aby prowadzić nimi wojnę na wyniszczenie Rosji, ale na tyle duże, aby sprowokować ją do użycia taktycznej broni jądro­wej. W ramach tej strategii dochodzi do celowego atako­wania rosyjskiej infrastruktury nuklearnej. „To zjawisko wystę­pujące od początku konfliktu i wydaje mi się, że elity CHCĄ jakiejś katastrofalnej eskalacji”, podkreśla Smith.

Na początku 2024 r. ukraiń­skie ataki dronów dalekiego za­sięgu i rakiet uderzyły w dwie oddzielne rosyjskie instalacje wczesnego ostrzegania przed nuklearnymi radarami „po­nad horyzontem”. Stacje Woroneż-DM zostały rozmieszczone poza miastem Orsk i regio­nem Krasnodar; daleko od linii frontu na Ukrainie: Niedawno Ukraina zainicjowała złożony tajny atak na bazę, w której znajdowały się rosyjskie bom­bowce dalekiego zasięgu. Bombowce te były głównie sa­molotami gotowości nuklear­nej i nie są zazwyczaj używane do wystrzeliwania FAB-ów lub innych broni przeciwko ukra­ińskim celom. Atak nie mógł zostać przeprowadzony bez po­mocy NATO i po raz kolejny jest atakiem na rosyjską infrastruk­turę nuklearną.

Te prowokacje mogą doprowa­dzić do III wojny światowej, prze­strzega publicysta Alt-Market. „Nadal wierzę, że globaliści chcą uniknąć wojny nuklearnej o peł­nym spektrum. Dlaczego mieliby celowo doprowadzać do wypa­rowania tej samej sieć kontroli, której zbudowanie zajęło im de­kady? Ale myślę, że zobaczymy wojnę nuklearną o ograniczonym zasięgu w niedalekiej przyszłości (być może na Ukrainie)”.

Wojna oferuje globalistom cenne rozproszenie uwagi mas i kozła ofiarnego, na którego zrzuci się pogorszenie kondycji życiowej Zachodu. Ludzie bez grosza przy duszy i głodujący? Cóż, to po pro­stu wojna. Dolar się wali? Wa­luty są zagrożone podczas wojny. Ograniczane wolności? Ludzie muszą odłożyć na bok swoje wol­ności dla dobra „bezpieczeństwa”

Przecież te chwyty psychologiczno-propagandowe wypró­bowano, z dobrym skutkiem, podczas operacji psychologicznej Covid-19, trzy lata temu.

Wojny zapewniają osłonę dla rozległych planów centralizacji. Każda kolejna wojna światowa przybliża nas o krok do rządu światowego i centralnie kontro­lowanego globalnego systemu gospodarczego. Globaliści w Europie robią wszystko, co w ich mocy, aby przedłużyć po­żar. Wiedzą, że Ukraina nigdy nie odzyska utraconego teryto­rium. Ich celem jest wymusze­nie bezpośredniej konfrontacji między siłami NATO a wojskami rosyjskimi.

Nie chodzi o opcję spalonej ziemi, chodzi o wystarczająco dużą katastrofę, aby odwró­cić uwagę mas po to, by móc bez przeszkód wprowadzić cał­kowitą centralizację i totalną kontrolę. „Nie twierdzę, że plan zadziała, mówię tylko, że jest to ich najbardziej wykonalna stra­tegia” zmierzająca do realizacji planu, kończy Brandon Smith swe mało krzepiące rozważania.

publikuje: Leon Baranowski Buenos Aires Argentyna