PALANTIR – TAJEMNICZA FIRMA RZĄDZI ŚWIATEM!

Nr 23 (932), tygodnik, 6-12 czerwca 2025 r. – gazeta warszawska

Łączenie Donalda Trumpa z technodyktaturą nie jest konceptem Derricka Broze’a. Wielu komentatorów, którzy nie są zachwyceni zwycięstwem Trumpa w jesiennych wyborach prezydenckich, podejrzewa go o chęć ostatecznej likwidacji demokracji i zastąpienia jej„technopopulizmem”. Na zdjęciu: Trump podczas American Technology Council Round-table (2017 r.). Za stołem obokTrumpa: Apple CEO Tim Cook, Microsoft CEO Satya Nadella, and Amazon CEO Jeff Bezos.

Agenda promowana przez technokratów, takich jak Peter Thiel, Elon Musk i Alex Karp, oraz ich przyjaciół w administracji Trumpa nie jest agendą, która reprezentuje wolność jednostki, wolność słowa i wolność od inwazyjnych technologii. Jest to antyludzki, technologiczny postęp za wszelką cenę, technokratyczna agenda, która doprowadzi do końca wolności człowieka, jeśli nie będziemy się opierać.

dr Robert Kościelny
Kilka lat temu głośno się zrobiło o Palantir, którą Rosalie Chan, dziennikarka Business Insider (BI), nazwała w artykule z 2020 r. jedną z najbardziej tajemniczych firm świata.„Palantir tworzy oprogramowanie do zarządzania, analizowania i zabezpieczania danych. Nazwa firmy pochodzi od mistycznego, sferycznego przedmiotu z książek J.R.R. Tolkiena, który pozwala jego właścicielowi «widzieć z daleka»”- wyjaśniała pani Chan.

Palantir rules!
Czego jeszcze możemy dowiedzieć się z materiału przedstawionego w BI?

Założycielem i członkiem zarządu Palantira jest Peter Thiel, który w przeszłości zakładał PayPal z Elonem Muskiem i Maxem Levchinem. Był też jednym z pierwszych inwestorów Facebooka. Co nie mniej ważne w tej historii, Thiel to także jeden z największych zwolenników prezydenta Donalda Trumpa w Dolinie Krzemowej. „Z czasem Palantir stał się jednym z najwyżej wycenianych startupów w USA. Firma wyłożyła na inwestycje 2,75 miliarda dolarów przy wycenie spółki na 20 miliardów dolarów – wszystko mimo tego, że otoczona jest mgłą tajemnicy”- podkreśla autorka tekstu w BI i dodaje: „Firma współpracuje ściśle z amerykańskim rządem i organami ścigania. Wśród jej klientów znaleźć można: FBI, CIA czy Departament Obrony. Prezes Palantira, Alex Karp, krytykował inne firmy technologiczne za to, że nie chcą pracować nad projektami związanymi z obronnością”.
Jako wymowną„ciekawostkę” przedstawmy, że zarówno Peter Thiel jak Alex Karp są członkami bardzo dobrze nam znanej Grupy Bilderberg. Dla Derricka Broze’a etatowego autora strony The Last American Vagabond, dziennikarza i twórcy filmów dokumentalnych, ten fakt oraz powiązania z CIA jak też umacnianie przez firmę swojej pozycji w drugiej administracji Donalda Trumpa dowodzi, że żyjemy w Palantir World Order (Porządku Świata Palantiry).
„Począwszy od 2019 r. zacząłem ostrzegać, że jesteśmy świadkami powstawania państwa technokratycznego, w którym dyrektorzy generalni dużych firm technologicznych gromadzą ogromne bogactwo i olbrzymią ilość danych o świecie. To powiązanie bogactwa finansowego i danych pozwoliła tym technokratom zdobyć władzę równą władzy niejednego rządu, a nawet większą, niż posiadają rządy mniejszych państw. Palantir jest doskonałym przykładem połączenia władzy korporacyjnej i państwowej”- pisał Derrick Broze w kwietniu tego roku. Palantir został założony wspólnie przez Petera Thiela i Alexa Karpa, na długo zanim zostali członkami Grupy Bilderberg. Karp i Thiel uruchomili swój biznes dzięki funduszowi początkowemu otrzymanemu od firmy ln-Q-Tel. Firma ta to amerykańska firma typu venture capital non-profit z siedzibą w Arlington w Wirginii. Inwestuje w spółki, aby Centralna Agencja Wywiadowcza i inne agencje wywiadowcze były wyposażone w najnowszą technologię informatyczną wspierającą zdolności wywiadowcze Stanów Zjednoczonych.
Według Derricka Broze’a CIA zamierzała wykorzystać Palantir do ponownego uruchomienia kontrowersyjnego programu znanego jako Total Information Awareness (TIA).„Program TIA zostałby zamknięty z powodu sprzeciwów społeczeństwa obawiającego się dalszego rozwoju technologii nadzoru. JednakThiel i Karp uzgodnili z urzędnikami wywiadu, że Palantir zrobi prywatnie to, na co rząd nie mógł uzyskać pozwolenia od narodu amerykańskiego”.
W ciągu ostatnich 120 dni drugiej administracji Trumpa stało się jasne, że Palantir jest na drodze do stania się nowym ulubionym wykonawcą Military Industrial Complex (MIC) rządu USA. Nic przeto dziwnego, że ostatnio nastąpił gwałtowny wzrost akcji firmy.

Technopopulizm prezydenta USA?
Łączenie Donalda Trumpa z technodyktaturą nie jest konceptem Derricka Broze’a. Wielu komentatorów, którzy nie są zachwyceni zwycięstwem Trumpa w jesiennych wyborach prezydenckich, podejrzewa go o chęć ostatecznej likwidacji demokracji i zastąpienia jej „technopopulizmem”. Tak uważa chociażby Patryk Wood, który na Activist Post zamieścił artykuł o wymownym tytule:„Koń trojański technopo-pulizmu: jak mroczne oświecenie przejęło kontrolę nad ruchem populistycznym”. Czym jest ów „technopopulizm”? Autor tłumaczy tak:„technopopulizm jest to mutacja tradycyjnego populizmu, która wykiuła się w filozoficznej probówce mrocznego oświecenia, gdzie myśliciele tacy jak Curtis Yarvin [pisałem o nim niedawno w„WG’1 przedstawiają demokrację niejako zabezpieczenie wolności, lecz jako nieudany eksperyment, który należy zastąpić algorytmicznym zarządzaniem i władzą wykonawczą”. To nowe wydanie populizmu nie oznacza już obrony wolności, praw obywatelskich i innych wartości cywilizacji Zachodu. Oznacza preferencje dla nowej klasy rządzącej, kierującej się danymi i algorytmami.Technopopulizm narodził się w Dolinie Krzemowej i na blogach NRx (skrót od neore-actionarism – neoreakcjonizm), ale zyskał rozgłos i szerokie poparcie dzięki antyelitarnej retoryce, wezwań do przywrócenia „porządku” i„kompetencji”oraz celebracji „wolnego rynku” i „wolności słowa”
Postacie takie jak Peter Thiel, Elon Musk i Balaji Srinivasan przywdziewają płaszcz populizmu, proponując wizje, w których wolność zostaje zdefiniowana na nowo jako podporządkowanie się zoptymalizowanym systemom, gdzie kod staje się prawem, a tradycyjna władza polityczna zostaje zastąpiona suwerennością stosu technologicznego, wyjaśnia Patryk Wood, a niejednemu Czytelnikowi „Warszawskiej” zapewne włos się jeży na głowie. “Yarvin wyraźnie potępia demokrację, wzywając do utworzenia monarchii, w której władca działałby jak korporacyjny dyrektor generalny. Thiel chwalił «piękno» postdemokratycznego Singapuru. Srinivasan wyobraża sobie zastąpienie państw narodowych «państwami sieciowymi» rządzonymi przez platformy cyfrowe i klucze biometryczne”. Aby wydawać precyzyjne polecenia i mieć pewność, że zostaną dokładnie zrozumiane i wykonane zgodnie z intencjami zleceniodawcy, władza nie będzie musiała się wysilać. W2020 r. Elon Musk ogłosił, że w ciągu pięciu lat nie będziemy już potrzebować niezgrabnego ludzkiego języka – źródła odwiecznych nieporozumień – ponieważ stworzy mikroprocesor, który można wbudować w mózg i który umożliwi ludziom komunikację za pomocą bezbłędnych sygnałów cyfrowych.
Tradycyjny populizm – czy to amerykański, węgierski czy indyjski – opiera się na suwerenności ludu, zachowanej dzięki ograniczonej władzy rządu, niezbywalnym prawom i rządom prawa. Populizm przeciwstawia się scentralizowanej kontroli. Jest synonimem słowa demokracja. Jednak technopopulizm odwraca scenariusz. Suwerenność, mówi, jest nieefektywna. Prawa są elastyczne. Decyzje uznaniowe, bądź nawet przypadkowe. Ludzie, mimo zapewnień, że jest inaczej, kierują się emocjami, sympatiami w chwili wydawania wyroku czy podejmowania innych ważnych dla społeczeństw rezolucji. Algorytmy działają lepiej. Dlaczego więc upierać się przy tym co działa gorzej? W tej sytuacji rzędy prawa stają się, według technokratów, opcjonalne. Technopopuliści obiecują „nowy złoty wiek” ale tylko jeśli zrezygnujemy ze starej koncepcji wolności. Ujmują autokratyczne rządy jako cechę, a nie błąd – pod warunkiem, że są „wydajne” ¡„technologicznie zaawansowane”. Tyle Patryk Wood na Activist Post.
Na tym polega istota „mrocznego oświecenia” – rządy rozumu nie-rozumiejącego wolności. Technokraci chcą uczynić z populizmu to co tradycyjni oligarchowie, strollowani przez ideologię kontrkultury, uczynili z ruchów lewackich – wehikuł, który wyniesie ich do pełni władzy; bo i materialnej, i duchowej. I ogólnoświatowej, w dodatku.

Palantir – wielki krok ludzkości do technodyktatury?
Powróćmy do tekstu Derricka Broze’a. Autor zwraca w nim uwagę na rozwijającą się współpracę Białego Domu z firmą Palantir, czego wyrazem sąjiczne kontrakty i projekty” oraz firmy Palantir z wojskiem. Zwłaszcza to drugie współdziałanie warte jest podkreślenia, bo owocne kontakty z MIC to jednocześnie zacieśnianie współpracy w władzą federalną. Palantir związany jest z Białym Domem bezpośrednio i pośrednio. W obu wypadkach – mocno i pewnie.To chce nam powiedzieć publicysta i stały współpracownikThe Last American Vagabond.
Powołując się na Reutersa Broze poinformował swych czytelników, że SpaceX, Palantir i Anduril Industries Elona Muska były „faworytami” w wyścigu do kontraktu na budowę tarczy antyra-kietowej prezydenta Donalda Trumpa o nazwie„Złota Kopuła” Podobną posiada Izrael, a jej nazwa to „Żelazna Kopuła”. Anduril, to firma technologiczna, nawiązująca swą nazwą do nazwy miecza z„Władcy Pierścienia” założona przez darczyńcę Trumpa Palmera Luckeya przy wsparciu finansowym Petera Thiela. Źródła, z którymi rozmawiała agencja Reuters, twierdziły, że trzy wymienione firmy spotkały się z urzędnikami administracji Trumpa i Departamentu Obrony w ostatnich tygodniach, aby przedstawić swój plan budowy i wystrzelenia od 400 do 1000 satelitów w celu wykrywania pocisków i śledzenia ich ruchów. Miałoby to być połączone z 200 „satelitami szturmowymi”z pociskami i laserami w celu zestrzelenia pocisków wroga. Mimo że źródła te poinformowały agencję Reuters, że„nie oczekuje się, aby grupa SpaceX była zaangażowana w uzbrojenie satelitów” plany dotyczące„Złotej Kopuły” pokrywają się z programem Starshield firmy SpaceX, który według wcześniejszych doniesień stanowi potencjalne zagrożenie dla prywatności ludzi na całym świecie. Pod koniec 2024 r.
Palantir, Anduril, SpaceX i OpenAl ogłosiły partnerstwo w zakresie kontraktów wojskowych w USA. Ten ruch był najnowszym wysiłkiem technokratów, zblatowa-nych z Białym Domem, mającym na celu zastąpienie starej gwardii Military Industrial Complex – firm takich jak Lockheed Martin, Raytheon i Boeing.
Derrick Broze dużo pisze o wielopłaszczyznowej współpracy interesującej nas firmy z rządem Donalda Trumpa. Przytoczmy jeszcze jeden przykład. Palantir pomaga w lokalizowaniu imigrantów dla administracji Trumpa. System, który pomoże w tej lokalizacji będzie też używany w innych celach. Monitorowania i wzmocnienia nadzoru nad obywatelami USA. Wiadomości, które wyciekły z Palantira, pozwalają sądzić, że firma współpracuje z US Immigration and Customs Enforcement (ICE), aby pomóc im zlokalizować fizyczną obecność osób przeznaczonych do deportacji.
Ścisła współpraca Palantir – Biały Dom potwierdzona Informacje ujawnione przez kilku pracowników szczegółowo opisują inne elementy relacji firmy z ICE, w tym projekt „śledzenia samodeportacji” mający na celu pomóc ICE lepiej zrozumieć, ile osób dobrowolnie opuszcza USA. Te nowe osiągnięcia stanowią uzupełnienie kontraktu o wartości 95 milionów dolarów zawartego między Palantir a US Homeland Security Investigations.
Niedawno agencja informacyjna Drop Site News (DSN) podała, że ICE przyznało firmie Palantir kontrakt o wartości 30 milionów dolarów na opracowanie nowej platformy oprogramowania, która ma na celu rozszerzenie operacji nadzoru i egzekwowania prawa. DSN potwierdza więcej krążących wśród osób zainteresowanych szczegółów partnerstwa ICE-Palantir, w tym utworzenie Immigration Lifecyde Operating System lub po prostu ImmigrationOS, systemu operacyjnego, który „usprawni cały proces egzekwowania przepisów ¡migracyjnych – od identyfikacji nielegalnego emigranta do wydalenia go ze Stanów Zjednoczonych”. Mówi się, że takie wykorzystanie technologii Palantir zmniejszy koszty czasu, pracy i zasobów. ICE przyznało kontrakt firmie Palantir, nie dopuszczając składania ofert przez innych konkurentów, argumentując, że kontrakt musi zostać przyznany szybko, aby prototyp mógł być gotowy do 25 września.
Palantir współpracuje z Departamentem Efektywności Rządowej (DOGE), poinformował portal WIRED, chcąc uzyskać dostęp do baz danych krajowego urzędu skarbowego (1RS), w tym do nazwisk, adresów, numerów ubezpieczenia społecznego, historii zeznań podatkowych i informacji o pracodawcy. Rzecznik Departamentu Skarbu USA powiedział portalowi WIRED, że Palantir i DOGE nie podpisały jeszcze umowy ¡„rozważanych jest wielu dostawców, a Palantir jest jednym z nich”.„Dzięki tej współpracy usprawnią systemy 1RS, aby zapewnić amerykańskim podatnikom jak najsprawniejszą obsługę”- oświadczył rzecznik.„Podczas gdy zwolen-nicyTrumpa mogli wcześniej obawiać się, że administracja Bi-dena planuje zatrudnić tysiące kolejnych pracowników 1RS – agencji, której Wielu Amerykanów nie akceptuje – wydaje się, że w drugiej administracji Trumpa Palantir pomoże agencji uczynić ją bardziej «efektywną» niż kiedykolwiek”, pisze ironicznie Derrick Broze, mając na myśli to, że wybraniec narodu nie tylko nie zlikwiduje nieakceptowanego przez społeczeństwo urzędu, ale jeszcze wzmocni jego „wydajność”.

Wchodzimy w erę Porządku Świata Technopopulistów Napisawszy to co powyżej, Derrick Broze konkluduje:,Jesteśmy świadkami kapitulacji ruchu MAGA”. Trudno mieć odnośnie do tego wątpliwości zapoznając się tak z przywołanymi faktami jak też widząc, że Trump wypełnia swój gabinet członkami i uczestnikami Grupy Bilderberg, Światowego Forum Ekonomicznego i programu Młodych Globalnych Liderów WEF. Uczestnicy Bilderberg, którzy spotykają się w tajemnicy każdego maja, są przedstawicielami prawdziwej klasy rządzącej.„Fakt, że dwóch członków komitetu sterującego Grupy Bilderberg – Peter Thiel i Alex Karp – zarządza Palantirem i otrzymuje coraz większą liczbę kontraktów od kompleksów militarno-przemy-słowych, jest wyraźnym znakiem, że Trump nie walczy z «głębokim państwem»” Agenda promowana przez technokratów, takich jak Peter Thiel, Elon Musk i Alex Karp, oraz ich przyjaciół w administracji Trumpa nie jest agendą, która reprezentuje wolność jednostki, wolność słowa i wolność od inwazyjnych technologii. Jest to antyludzki, technologiczny postęp za wszelką cenę, technokratyczna agenda, która doprowadzi do końca wolności człowieka, jeśli nie będziemy się opierać, ostrzega Derrick Broze i dodaje: „Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ przez zbyt długi czas ludzie na świecie ślepo pokładali wiarę w politycznych marionetkach i fałszywych bohaterach, zlecając im to powinni zrobić sami: walkę o suwerenność”.
„Warszawska Gazeta” pisze o tym od lat. Ciekawe, czy nowo wybrany prezydent III RP przyjmie tę wiedzę do wiadomości? Ciekawe, czy społeczeństwo w końcu dojdzie to właściwych wniosków?

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych