CYFROWE DOWODY I WALUTY TO TOTALNY NADZÓR

Nr 3 (963), tygodnik, 16-22 stycznia 2026 r. – gazeta warszawska

Jedynym czynnikiem, który ogranicza banki centralne od całkowitej dominacji monetarnej, jest istnienie pieniądza fizycznego. Bankierzy potrzebują nowego systemu, który pozwoli im na całkowitą kontrolę każdego grosza od stworzonego przez nich obiegu.

„Cyfrowy dowód osobisty: uprzejma nazwa całkowitego nadzoru” – tak brzmi tytuł materiału opublikowanego na portalu Medium w październiku 2025 r. Autor Tytus van Heur to międzynarodowy ekspert ds. ryzyka i zarządzania z trzydziestoletnim stażem, mieszkający w Portugalii. Von Heur promuje innowacje cyfrowe, ale wprowadzane z zachowaniem ograniczeń konstytucyjnych. Przed czym ostrzega jego tekst? Przed globalnym, totalnym nadzorem obywateli ze strony państwa, co w czasach dzisiejszych oznacza też – organizacji ponadnarodowych. Przed łamaniem konstytucji, równie perfidnym jak podczas plandemii („dla dobra Twojego i innych”).

Życie w Techno-Gułagu „Największy eksperyment społeczny w Europie rozpocznie się w 2026 roku. A wy jesteście danymi [podk. R.K.] Powiedzieli, że to ułatwi życie. Jeden login do wszystkich informacji o zdrowiu, bankowości, podróżach, a nawet głosowaniu. Bez formularzy, bez kolejek, bez biurokracji. Wdrażanie europejskich ram tożsamości cyfrowej rozpocznie się między 2026 a 2027 rokiem. Dzięki nim wszyscy obywatele będą mogli korzystać ze scentralizowanego systemu uwierzytelniania”. Co to w praktyce oznacza? Wygodę? Postęp? Korzystanie z osiągnięć cywilizacyjnych? Nie! Oznacza to monitoring totalny. Może wydać się to nieprawdopodobne, przesadne, a nawet histeryczne, ale w ten sposób powstanie nadzór skuteczniejszy niż na Kołymie, w Workucie, na Wyspach Sołowieckich. Bowiem z tych miejsc kaźni, powolnej śmierci milionów ludzi, niektórym udało się uciec. Z Techno-Gułagu nie uda się wymknąć nikomu. Każda interakcja, wynikająca z potrzeb życiowych, bez przeprowadzenia której nie da się po prostu żyć, będzie przechodzić przez kontrolowany przez rząd hub tożsamości. Autor Medium zwraca uwagę na to, że wolność rzadko znika z dnia na dzień, ulega powolnej erozji, przekształcając się w zestaw uprawnień. „Dzisiaj: «Proszę zalogować się przy użyciu swojego cyfrowego identyfikatora». Jutro: «Dostęp zabroniony. Dane niekompletne»”. Publicysta uświadamia czytelnikom, że jeśli rządzącym uda się „ujednolicić cyfrowo tożsamość na wszystkich platformach, życie każdego z nas stanie się przełącznikiem, który można zmienić zgodnie z aktualną polityką. A gdy przełącznik zostanie wyłączony, żadne prawo ani żaden akt prawny nie będzie w stanie go ponownie włączyć”. Dystopijna wizja świata. Bruksela nazywa to interoperacyjnością. Jednak van Heur chce, abyśmy rzecz nazwali po imieniu: będzie to zależność systemowa. „Gdy każdy dowód osobisty, system płatności i login zostaną połączone w ramach jednego systemu, wolność stanie się warunkowa”. Reglamentowana. Tytus van Heur podkreśla, że tego procesu nie powstrzyma RODO, bowiem ustawa ta reguluje sposób wykorzystania danych, a nie to, kto decyduje o tym, do czego masz dostęp. „System, który śledzi twoje zakupy, trasy przemieszczania się, dokumentację medyczną i mowę, nie daje ci władzy, on cię posiada”, czytamy na portalu Medium.

Postępy podstępu
Vahan P. Roth pisał w październiku 2025 r. na stronie GIS, instytucji specjalizującej się w dostarczaniu prognoz geopolitycznych opartych na scenariuszach powstałych na podstawie analiz danych wywiadowczych, że dążenie do cyfrowej identyfikacji wykracza poza Europę, a nawet Zachód. Indie posiadają system Aadhaar, największy na świecie program identyfikacji biometrycznej, obejmujący ponad 1,3 mld ludzi i łączący się z usługami takimi jak świadczenia socjalne i bankowość. W świecie arabskim pionierem są Zjednoczone Emiraty Arabskie, dzięki obowiązkowemu „UAE Pass”, który jest kompleksowo zintegrowany i wymagany do korzystania z większości usług. Tymczasem w Afryce plany wprowadzenia cyfrowej identyfikacji również rozwijają Nigeria, Kenia, Republika Południowej Afryki i Eswatini (dawniej Suazi). W Azji singapurski system SingPass rozpoznawania twarzy umożliwia dostęp do usług rządowych i finansowych; według danych Banku Światowego to miasto-państwo osiągnęło ponad 95 proc. .wdrożenia systemu w 2022 r. Chiński System Zaufania Społecznego, choć nie jest jednolitym systemem krajowym, jak się często przedstawia, jest zdecydowanie najbardziej kontrowersyjnym ze wszystkich systemów identyfikacji cyfrowej, informuje Roth. Łączy on identyfikację cyfrową z monitorowaniem zachowań i ocenia „wiarygodność” osób i firm, jednocześnie przyznając nagrody i kary, w tym dostęp do kredytu i możliwość podróżowania. ForkLog, przedstawiając, które flagowe inicjatywy w zakresie identyfikacji cyfrowej zostały ostatnio uruchomione przez rządy na całym świecie, pisał w październiku 2025 r., w materiale „Wszechwidzący identyfikator: śledzenie wzrostu popularności cyfrowych identyfikatorów państwowych i korporacyjnych”, że w ostatnich latach wiele krajów uruchomiło nowe systemy tożsamości cyfrowej (Digital ID). Są one wdrażane zarówno przez instytucje publiczne, jak i prywatne: banki, uniwersytety i firmy technologiczne. Usługi te umożliwiają obywatelom korzystanie z dokumentów elektronicznych za pośrednictwem platform internetowych, ale stanowią również zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego. System ów jest już wdrażany w całej Europie, w większości krajów na zasadzie dobrowolności. „Polska poczyniła znaczne postępy w popularyzacji e-dowodu mDowod. Od lipca 2023 r. cyfrowy dowód tożsamości jest oficjalnie uznawany za równoważny papierowemu dowodowi osobistemu. Obywatele mogą okazać mDowod w aplikacji mObywatel w urzędach. Do października 2024 r. liczba użytkowników mDowod przekroczyła 8 mln. Jednocześnie z systemu mojelD (e-identyfikacja za pośrednictwem banków i Izby Rozliczeniowej KIR) korzysta około 22 mln. użytkowników.

Obawy ze wszech miar uzasadnione
Powróćmy do tekstu Vahana P. Rotha. Publicysta GIS zauważył: „Oczywiście, to, czy cyfryzacja będzie dobrowolna, czy obowiązkowa, i jakie dokładnie informacje o obywatelach będą zawierać dowody tożsamości, ma zasadnicze znaczenie. Jednak ogólnie rzecz biorąc, obawy dotyczące prywatności, inwigilacji, bezpieczeństwa, nadużyć władzy i potencjalnych nadużyć są uzasadnione”. Zwolennicy cyfrowych dowodów tożsamości argumentują, że system został już wdrożony w wielu krajach, a zatem został przetestowany bez negatywnych skutków. Roth zwraca uwagę, że nie oznacza to jednak, iż kolejny rząd, który przejmie władzę, nie będzie systemu nadużywał, ani że system będzie w stanie ochronić dane obywateli przed cyberatakami i wyciekami danych. Należy również pamiętać, że większość istniejących systemów identyfikacji cyfrowej nie obejmuje jeszcze danych wrażliwych, choć mogą one być łatwo dostępne w przyszłości. Na przykład, co jeśli rząd uzna, że być może należałoby monitorować nawyki zakupowe obywateli i dane dotyczące ich kont bankowych, bo to pomogłoby uszczelnić system podatkowy? Zwiększyć wpływy do budżetu, oczywiście „dla dobra Twojego i innych”? Co jeśli państwo ostatecznie zacznie przejmować dane geolokacyjne, kontakty lub komunikaty pobrane z telefonu użytkownika? Może to brzmieć nieprawdopodobnie, ale ZEA już wykorzystało tego rodzaju informacje do egzekwowania obostrzeń związanych z lockdownem w związku z ĆO-VID-19. Co powstrzyma władze przed wykorzystaniem naszych danych w celu usprawnienia zarządzania „zasobem ludzkim” Jak świat światem, fundamentem tego zarządzania jest zasada kija i marchewki. Nie zmienią tego rewolucje cyfrowe ani żadne inne. Można nawet powiedzieć, że przeprowadza się je zawsze po to tylko, aby przejąć kij i marchewkę do własnej dyspozycji. Czy opór zda się na coś? Na to zasadnicze w tej kwestii pytanie Vahan P. Roth odpowiada negatywnie: „Pociąg już odjechał, co widać po wielu krajach, które zakończyły transformację cyfrową lub są w trakcie jej wdrażania. Jedyne prawdziwe pytanie brzmi, czy dominującym modelem będzie wersja obowiązkowa, proponowana przez Wielką Brytanię, czy też dobrowolna, którą obecnie stosuje większość rządów”.

Doświadczenia z plandemii owocują
Jednak ta dobrowolność stanie się pozorna. Jeśli dążenie do wprowadzenia obowiązku posiadania dowodu cyfrowego spotka się z przytłaczającym sprzeciwem społecznym, protestami i kampaniami na rzecz nieprzestrzegania przepisów, jak to już widzieliśmy w Wielkiej Brytanii, w której na tym tle doszło jesienią do protestów społecznych, rządy, które podejmą się tego wyzwania, będą mogłyby powrócić do modelu dobrowolnego, aby zapewnić polityczną wykonalność. Opóźni to masowe wdrażanie systemu, ale najprawdopodobniej nie na długo. A to dlatego, że nawet dobrowolna implementacja najprawdopodobniej przebiegać będzie na zasadzie „zachęty” lub pośredniego wymuszania poprzez oferowanie różnych korzyści i przywilejów tym, którzy zdecydują się na korzystanie z cyfrowego dowodu osobistego.
Przypominałoby to obowiązek szczepień w czasie kryzysu związanego z COVID-19, który w wielu przypadkach nie zmuszał ludzi wprost do szczepień, ale bardzo utrudniał życie tym, którzy się nie zaszczepili. Podobne podejście można by zastosować, aby „przekonać” obywateli do korzystania z cyfrowego dowodu osobistego. Preferencyjne traktowanie w dostępie do usług publicznych, dodatkowe obciążenia w dostępie do usług bankowych, edukacji czy nowe bariery i biurokracja utrudniające podróżowanie lub otwieranie nowych firm z pewnością mogłyby skłonić wielu sceptyków do przyjęcia tego rozwiązania wyłącznie ze względu na wygodę.

Pieniądz cyfrowy
A jeśli do cyfrowego ID dorzucimy cyfrową walutę? Wtedy funkcjonować będziemy w obiegu zamkniętym – par excellence. W systemie całkowicie kontrolowanym przez władze, przez biurokrację, przez ludzi anonimowych, niekoniecznie nam przychylnych. Jak pokazały ostatnie lata, liczyć na dobrą wolę nadzorców, na ich szacunek do naszych wolności i naszej podmiotowości to naiwność wołająca o pomstę do nieba. Niezależnie, czy nadzorca będzie z tych, którzy w niebo wierzą, czy niewierzący. Jedna ich mać, jak pokazały kowidowe historie i przypadki. Waluta cyfrowa, czasami nazywana pieniądzem cyfrowym, pieniądzem elektronicznym lub walutą elektroniczną, to aktywa finansowe, które istnieją wyłącznie cyfrowo. W przeciwieństwie do tradycyjnej gotówki, takiej jak banknoty czy monety, nie można ich dotknąć, przechowywać ani wymienić. Można je wymienić wyłącznie w środowisku
elektronicznym. Waluty cyfrowe mogą być emitowane prywatnie lub publicznie. Prywatnie emitowane waluty cyfrowe to cyfrowe pieniądze tworzone i zarządzane przez firmy prywatne, a nie przez rząd centralny. Publicznie emitowane waluty cyfrowe, znane jako cyfrowe waluty banku centralnego (CBDC), to cyfrowe wersje walut krajowych, emitowane i wspierane przez organ centralny. Według najnowszych danych Atlantic Council, kilka krajów uruchomiło programy pilotażowe CBDC. Trzy kraje (Bahamy, Jamajka i Nigeria) wprowadziły własną narodową walutę cyfrową. Tymczasem strefa euro planuje wprowadzenie własnej waluty cyfrowej w latach 2027-2029, informuje portal Feedzai.

Prawdy nie wszystkim znane
Brandon Smith pisał na stronie Birch Gold Group: „Waluty są siłą napędową handlu narodowego i jego gospodarki. Kiedy waluta zawodzi, cała gospodarka się załamuje”. Autor wskazywał jednocześnie, że rzadko sobie ten prosty, a jakżeż istotny dla naszego życia codziennego, fakt uświadamiamy. Cyfrowe waluty banku centralnego są kamieniem węgielnym totalitarnego imperium, podkreśla Smith. Jedynym czynnikiem, który ogranicza banki centralne od całkowitej dominacji monetarnej, jest istnienie pieniądza fizycznego. Bankierzy potrzebują nowego systemu, który pozwoli im na całkowitą kontrolę każdego grosza od stworzonego przez nich obiegu. Chcą mieć możliwość sprawiania, by pieniądze pojawiały się lub znikały w czasie rzeczywistym. Co więcej, chcą mieć możliwość śledzenia każdego dolara, w tym tego,
kto je ma i do czego ich używa. By mogli zarządzać handlem, a tym samym zbudować totalitarne imperium finansowe”. Dalej Smith pisze: „banki centralne, ramię w ramię ze swoimi oddziałami, globalnymi bankami inwestycyjnymi, powoli przyzwyczajają masy do koncepcji w pełni cyfrowego systemu handlu, w którym fizyczny pieniądz już nie istnieje”. Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), znany również jako „bank centralny banków centralnych”, poinformował, że co najmniej osiemdziesiąt jeden banków centralnych na całym świecie przyspiesza plany uwolnienia własnych kryptowalut Podaje się wiele wymówek, w tym panikę Covid, która spowodowała że wielu ludzi zaczęło gwałtownie wycofywać swoje pieniądze z banków. „W rzeczywistości prace nad systemami cyfrowymi rozpoczęły się na długo przed rozpoczęciem pandemii. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) od lat mówi o stworzeniu globalnego systemu kryptowalut powiązanego z ich koszykiem Specjalnych Praw Ciągnienia. Liczne instytucje globalistyczne rozwijają tę technologię i nie jest to nic nowego. Nowością jest jednak to, że banki otwarcie przyznają się do planu”. Przypomnijmy, że specjalne prawa ciągnienia to międzynarodowa jednostka rozrachunkowa, mająca charakter pieniądza bezgotówkowego, czyli istniejącego wyłącznie w postaci zapisów księgowych na bankowych rachunkach depozytowych, utworzona przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w 1967 r. BIS, jedna z najbardziej tajnych organizacji globalistycznych, przyznała nawet, że rozwija technologię CBDC. Według publicysty Birch Gold Group „oznacza to, że jesteśmy bardzo blisko gruntownej zmiany w naszym środowisku gospodarczym. Ogólnie rzecz biorąc, przestępcy nie ujawnią swojej przestępczości, chyba że uznają, że jest już za późno, aby ktokolwiek ich powstrzymał”.

Wnioski
Przedstawia je Colin Todhunter na Off-Guardian, pisząc: „Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Zobaczymy, jak elity będą nadal lansować narraqę o permanentnym stanie wyjątkowym pod przykrywką kryzysu klimatycznego i zagrożenia ze strony Rosji, aby zapewnić dyscyplinę ideologiczną niezbędną do uzasadnienia wzmożonej polityki oszczędnościowej. Tymczasem cyfrowe dowody osobiste i cyfrowe waluty banków centralnych stworzą system totalnego nadzoru. W tym rodzącym się systemie obywatel zostaje zastąpiony przez «podmiot zarządzany», którego dostęp do gospodarki zależy od oceny społecznej”. Od tego czy się dostosował do systemu, stworzonego, jakżeby inaczej!, dla dobra Twojego i innych.

Opracował: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych