
Nr 17 (926), tygodnik, 25 kwietnia – 1 maja 2025 r. – gazeta warszawska

W ślad za skazaniem Le Pen media finansowane przez państwo: od NPR po BBC i Politico, a także rzekomo neutralne agencje, takie jak Reuters i Associated Press, nadały Le Pen etykietę „skrajnej prawicy”, co jest „nie do końca subtelnym skojarzeniem z faszyzmem i nazizmem”, pisze BI. Redaktorzy zbiorowo ignorują fakt, że określają większość kraju mianem ekstremistów, biorąc pod uwagę, jak wielkim poparciem obywateli francuskich cieszy się Le Pen.
dr Robert Kościelny
„Zagrożeniem, o które najbardziej się martwię w stosunku do Europy, nie jest Rosja, nie są to Chiny, nie jest to żaden inny podmiot zewnętrzny. Martwię się o zagrożenie wewnętrzne. Odwrót Europy od niektórych z jej najbardziej fundamentalnych wartości: wartości wspólnych ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Uderzyło mnie, że były komisarz europejski wystąpił niedawno w telewizji i był zachwycony, że rumuński rząd właśnie unieważnił całe wybory”, powiedział wiceprezydent USA J.D. Vance podczas przemówienia wygłoszonego na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Lewicowa demokracja nie lubi przełomów
Rzecz nie tylko w tym, że słowa wiceprezydenta USA stały się powszechnie znane, że obiegły cały świat, że podniosły ciśnienie europejskim totalitàrystom, którzy, jak na walczących lewaków ateistów, przystało nie pomni są ewangelicznej prawdy: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw”. Rzecz nade wszystko w tym, że nie mi nęło kilka tygodni, jak rządzący Europą bolszewicy potwierdzili prawdziwość słów amerykańskiego polityka.
Dwa lata przed wyborami prezydenckimi sondaż Ifop przeprowadzony dla „Journal du Dimanche” ujawnił preferencje wyborcze Francuzów. Marinę Le Pen kandydatka Zgromadzenia Narodowego otrzymałaby 37 proc, głosów, czyli prawie 14 punktów procentowych więcej, niż wynosił jej wynik w pierwszej turze w 2022 r. Edouard Philippe ma największe szanse na awans do drugiej tury z panią Le Pen. Jego wynik waha się pomiędzy 20 a 25 proc. Trzecie miejsce zajmuje Gabriel Attal z wynikiem 20 proc. „Zdecydowanie nastąpił
przełom w historii Zjednoczenia Narodowego”- mówi Frederic Dąbi, dyrektor generalny Ifop. Lewacy, którzy w każdym europejskim kraju czuwają nad tym, ,,żeby było tak, jak było” na ten przejaw samowoli wyborców zareagowali po swojemu: zakazać, nie dopuścić, utrącić.
31 marca francuski sąd zakazał Marinę Le Pen ubiegania się o urząd publiczny, uznając ją za winną sprzeniewierzenia środków UE, które przeznaczała na finansowanie „skrajnie prawicowej partii”. Pani Le Pen opuściła salę sądową przed ogłoszeniem wyroku, pisząc na X:„Powiedziano mi, że to decyzja sądu, ale nie, to decyzja polityczna”. Internetowe wydanie francuskiego „Le Monde” z 31 marca, aktualizowane dzień później, przytacza wypowiedzi polityków, dla których słowo demokracja znaczy działanie zgodne z wolą wyborców. Nie dezawuują jej, wzorem lewackich ekstremistów, słowem „populizm”. Premier Węgier Viktor Orban wyraził poparcie dla Le Pen: „Je suis Marine!” – zamieścił na portalu X. Z kolei Donald Trump porównał skazanie Le Pen do swoich własnych batalii prawnych w USA, mówiąc reporterom: „Zakazano jej kandydowania przez pięć lat, a była wiodącą kandydatką. Przypomina mi to, co dzieje się u nas” Reagując na swojej platformie X, Elon Musk powiedział, że decyzja sądu„odniesie odwrotny skutek”, porównując ją również do skazania Trumpa w 2024 r.„Kiedy radykalna lewica nie może wygrać w głosowaniu demokratycznym, nadużywa systemu prawnego, aby uwięzić swoich oponentów. To ich standardowy podręcznik walki politycznej na całym świecie”.
Donald Trump Jr. również skomentować decyzję sądu na X. „Francja wysyła Le Pen do więzienia i zabrania jej kandydowania?! Czy oni po prostu próbują udowodnić, że JD Vance miał rację we wszystkim [co powiedział w Monachium – R.K.]?”. Były brazylijski przywódca Jair Bolsonaro, sam wykluczony z urzędu,
powiedział, że ma nadzieję, że Le Pen „przezwycięży te prześladowania i będzie w stanie wziąć udział w następnych wyborach prezydenckich”.
Wicepremier Włoch Matteo Salvini potępił
„wypowiedzenie wojny przez Brukselę” prawicy, stojące za skazaniem Marinę Le Pen. „Ci, którzy boją się osądu wyborców, często uspokajają się osądem sądów [będących po stronie lewicy – R.K.], W Paryżu potępili Marinę Le Pen i chcieliby wykluczyć ją z życia politycznego. To zły film, który widzimy również w innych krajach, takich jak Rumunia”- powiedział Salvini.
Francuski maestro pióra przewidział przyszłość swojej ojczyzny
W ojczyźnie św. Ludwika IX, wśród elit panuje przekonanie, że demokracja nie polega na wsłuchiwaniu się w opinię publiczną i prowadzaniu polityki, która w sposób najbardziej pełny zaspakajałaby materialne i duchowe potrzeby społeczeństwa. Takie pojmowanie demokracji prowadzi do samych zgryzot: nacjonalizmu, rasizmu, antyfeminizmu, ksenofobii, homofobii, islamofobii. Czyli utrwalaniu patriarchatu, który dla ludzkości jest równie zabójczy jak Covid-19, a może jeszcze bardziej.
Dlatego pojęcie to należy przedefiniować, tak jak to zrobiono z rozumieniem pandemii, aby mogło służyć realizacji zamysłów najbardziej światłych ze światłych. Obecnie brzmi ono tak: demokracja to umiejętne wymuszanie na obywatelach dostosowania się do dyrektyw i rozporządzeń coraz bardziej opresyjnych, niezgodnych tak z naturą ludzką, jak z miejscową historią, kulturą i obyczajami. Taki rodzaj judowładztwa”to szczyt postępu i zaczyn nowego ładu, który każdemu wyjdzie tylko na dobre. Jednak nie wszyscy przyjęli tę progresywną definicję za swoją i dlatego mówią i piszą o tym, jakie skutki we Francji i Europie przynosi wdrażanie inżynierii społecznej wariatów, którzy jednak swój rozum mają i wiedzą, że w ich szaleństwie jest metoda.
7 stycznia 2015 r. we Francji miała miejsce premiera książki Michela Houellebecqa „Soumission” czyli „Uległość” (polskie wydanie – 9 września 2015 r.), która była krytykowana jeszcze przez publikacją za uczestniczenie w tworzeniu klimatu islamofobii. Data jej premiery zbiegła się w czasie z zamachem na redakcję „Charlie Hebdo” w Paryżu. W zamachu tym zginął przyjaciel pisarza, ekonomista Bernard Maris. W książce, która mimo laickich anatem stała się bestsellerem, mamy pisaną w pierwszej osobie, relację z przemian, które dokonują się we Francji w 2022 r. W wyborach prezydenckich do ostatecznej rozgrywki stają: Mohammed Ben Abbes, reprezentant Bractwa Muzułmańskiego i Marine Le Pen z Frontu Narodowego. Zwycięstwo zależy od tego, kogo poprze centrolewica i centroprawica. Tworzą one szeroki „front republikański” i udzielają poparcia Bractwu Muzułmańskiemu. Okazuje się, że jeden wróg – Front Narodowy (tak do 2018 r. nazywało się Zjednoczenie Narodowe) – może sprawić, że wszystkie inne niebezpieczeństwa przestaną być istotne.
Media przeciw Francuzom
Brownstone Institute (BI) na swojej stronie internetowej zamieścił obszerny komentarz dotyczący tego, jak lewaccy politycy francuscy wraz z podległą im mainstreamową prasą pomiatają tak polityk Zjednoczenia Narodowego, jak niemałą częścią obywateli francuskich, będących jej zwolennikami. „Marine Le Pen jest najpopularniejszą liderką we Francji, jednak finansowana z pieniędzy podatników prasa ignoruje ten istotny szczegół, jednocześnie oczerniając jej zwolenników, nazywając ich radykałami, w ramach kampanii prawnej mającej na celu odsunięcie jej od władzy”.
Paryska sędzia Benedicte de Perthuis „w głęboko Orwellowskim orzeczeniu uznała, że działania Le Pen były «poważnym i długotrwałym atakiem na zasady demokratycznego życia w Europie»”. Ta walka prawna stanowi bezpośredni i skoordynowany atak, wzmocniony przez media finansowane przez państwo, skierowany przeciwko woli narodu francuskiego.
W ślad za skazaniem Le Pen media finansowane przez państwo: od NPR po BBC i Politico, a także rzekomo neutralne agencje, takie jak Reuters i Associated Press, nadały Le Pen etykietę „skrajnej prawicy” co jest „nie do końca subtelnym skojarzeniem z faszyzmem i nazizmem”, pisze BI. Redaktorzy zbiorowo ignorują fakt, że określają większość kraju mianem ekstremistów, biorąc pod uwagę, jak wielkim poparciem obywateli francuskich cieszy się Le Pen. O kandydatce Zjednoczenia Narodowego na prezydenta jako o przedstawicielce „skrajnej prawicy” pisze również cytowany wyżej „Le Monde” nazywając też Viktora Orbana dwuznacznie „przywódcą nacjonalistów” Podobnie jak nie przypadkiem otworzył sprawozdanie z reakcji polityków na werdykt paryskiego sądu słowami: “Kreml oraz premier Węgier Viktor Orban byli jednymi z pierwszych, którzy zareagowali na wyrok skazujący skrajnie prawicową liderkę Marine Le Pen za defraudację środków publicznych”
Jakie więc są „skrajnie prawicowe impulsy” obywateli Francji, które korpus prasowy potępia w każdym nagłówku? – stawia pytanie BI, i odpowiada, powołując się na amerykańskie media. W kwestii imigracji the New York Times” wyjaśnia, że Zgromadzenie Narodowe uważa, że „narody potrzebują szczelnych granic, które w razie potrzeby można zamknąć”. W polityce zagranicznej NPR (National Public Radio) ostrzega, że stanowisko Le Pen „obejmowałoby zatrzymanie francuskich dostaw pocisków dalekiego zasięgu na Ukrainę”. W kwestiach ekonomicznych Associated Press cytuje obietnice partii, aby „bronić siły nabywczej poprzez obniżanie podatków od paliwa, gazu i energii elektrycznej”, a także poprzez obniżki podatków dla firm zwiększających krajowe płace. „Najwyraźniej ta prosuwerenna, antywojenna koalicja klasy pracującej stanowi egzystencjalne zagrożenie dla globalnej władzy, która wysługuje się swoimi mediami, aby oczerniać oponentów” konkluduje BI
Na czym polega popularność Le Pen?
Odpowiadając jednym zdaniem, na czym polega fenomen Marie Le Pen, należałoby stwierdzić, że Francuzi od dawna chcą ograniczenia imigracji, a rząd pozostaje głuchy na te żądania. Konsekwencje masowej imigracji z krajów Trzeciego Świata do Francji są zatrważające. Na przykład paryski teatr ogłosił bankructwo po tym, jak setki afrykańskich migrantów wprowadziło się tam i przez miesiące odmawiało opuszczenia budynku. Raporty stale pokazują, że cudzoziemcy odpowiadają za ponad 70 proc, brutalnych napadów, kradzieży i gwałtów w stolicy Francji. Jednak zamiast odpowiedzieć na obawy wyborców, francuscy i europejscy przywódcy zaatakowali swoich krytyków za sprzeciw wobec ich bardzo niepopularnych inicjatyw ¡migracyjnych. Seria ataków terrorystycznych, na „Charlie Hebdo”, ataki w Paryżu w listopadzie 2015 r. i ataki w Dniu Bastylii w 2016 r., zabiły setki osób w ciągu ostatniej dekady.
BI podkreśla, że to „radykalny islam, brutalne przestępstwa i wyczerpane zasoby publiczne doprowadziły do masowego poparcia dla polityków głoszących konieczność ograniczeń ¡migracyjnych, ale mimo tego Francja przyspieszyła swoje zmiany demograficzne, pomimo przytłaczającego sprzeciwu ze strony ludności. Od 2014 do 2024 r. populacja osób urodzonych za granicą we Francji wzrosła o ponad 20 proc. W obliczu krytyki prezydent Francji Macron potępił wezwania Le Pen do redukcji imigracji, określające je mianem «bardzo wyraźnej ksenofobi»”.
Trochę liczb z sondażowni
Jak pisał dwa lata temu „The European Conservative”(TEC), badanie opinii publicznej ujawniło, że zdecydowana większość Francuzów popiera ustawodawstwo ¡migracyjne, które ułatwiłoby wydalanie cudzoziemców, przebywających w kraju nielegalnie lub popełniających w nim przestępstwa. Sondaż przeprowadzony przez Instytut CSA dla agencji informacyjnej CNEWS został opublikowany tego samego dnia (26 kwietnia 2023 r.), w którym premier Elisabeth Borne ogłosiła odroczenie ustawodawstwa ¡migracyjnego do jesieni – i ujawnił, że 82 proc. Francuzów opowiada się za przyjęciem prawa ¡migracyjnego, które ułatwiłoby zwiększenie liczby deportacji.
Warto zwrócić uwagę, że jak pisze TEC: „Poparcie dla bardziej rygorystycznego prawa ¡migracyjnego jest wysokie we wszystkich grupach wiekowych w całym kraju, chociaż najwyższe jest wśród osób w wieku 65 lat i starszych (86 proc.). W grupie wiekowej 18-24 lata 81 proc, respondentów opowiada się za takim prawem, a wśród odpowiadających w wieku od 25 do 49 lat odsetek popierających bardziej rygorystyczne przepisy ¡migracyjne wynosi 78 proc.”.
Sondaż ujawnił jednak wyraźny podział wśród lewicowców.
53 proc, sympatyków lewicy opowiada się za ustawą, która ułatwiłaby deportację migrantów-przestępców i migrantów przebywających nielegalnie na terytorium Francji. Pozostałe 47 proc, lewicy politycznej twierdzi, że sprzeciwia się temu ustawodawstwu.
Zwolennicy partii La France Insoumise (LFI) Jeana-Luca Mélenchona, byłego komunisty obrządku trockistowskiego, byli najbardziej przeciwni takiemu prawu, 61 proc, opowiadało się przeciw, nieco więcej niż zwolennicy Europe Ecologie-Les Verts (59 proc.). Tymczasem 66 proc, wyborców, którzy identyfikowali się z Partią Socjalistyczną, odpowiedziało pozytywnie na pomysł surowszego prawa.
Natomiast francuska prawica była niemal jednomyślna w swoim poparciu dla nowego, surowszego prawa ¡migracyjnego. Spośród wyborców republikanów 100 proc, stwierdziło, że sympatyzuje z takim prawem. Tego samego zdania było 97 proc, wyborców Zjednoczenia Narodowego i 96 proc, wyborców Rekonkwisty.
Sojusz lewicowych tyranów z sądami i prasą
BI pisze rzecz oczywistą:„Oszczer-stwa Macrona, podobnie jak etykiety w mediach, nie ograniczają się do Le Pen – mają na celu uciszenie sprzeciwu. Ta ignorancja woli obywateli nie ściągnęła gniewu Unii Europejskiej ani nie została nazwana «poważnym i trwałym atakiem na zasady demokratycznego życia w Europie». Niszczenie przeciwników politycznych wydaje się iść w parze z tym, co dzieje się na Zachodzie”. Cytowana strona zauważa też: „W Stanach Zjednoczonych, poza dobrze znaną walką prawną przeciwko prezydentowi Trum-powi, globalny hegemon uzbroił system sądowniczy przeciwko tym, którzy sprzeciwiają się jego orędownictwu wiecznych wojen, otwartych granic i ekonomicznej dominacji. Bezczelne prześladowania Steve’a Bannona, Juliana Assange’a, Rogera Vera, Petera Brimelowa i innych zostały zaprojektowane w celu stłumienia sprzeciwu i zniszczeniu wszelkich prób demokratyzacji władzy” W Zjednoczonym Królestwie Tommy Robinson odsiaduje obecnie 18-miesięczny wyrok więzienia za krytykę polityki ¡migracyjnej Wielkiej Brytanii. Początkowo został przyjęty do HMP Belmarsh, „Britain’s Guantanamo Bay”, a strażnicy więzienni ostrzegli, że Robinson może zostać zabity przez muzułmańskich więźniów.
W Rumunii Calin Georgescu, który wygrał pierwszą turę ubiegłorocznych wyborów prezydenckich, nie mógł kontynuować swojej kampanii prezydenckiej, ponieważ prokuratorzy oskarżyli go o powiązania z„ugrupowaniami faszystowskimi, rasistowskimi lub ksenofobicznymi”. Na całym Zachodzie ma miejsce poważny atak na zasady życia demokratycznego. Europo obudź się!
Opracował: Leon Baranowski Buenos Aires Argentyna
