TRUMP- REFORMATOR AMERYKI CZY TYRAN?

Nr 6 (966), tygodnik, 6 12 lutego 2026 r. – gazeta warszawska

Na początku grudnia 2023 r. mainstreamowe, czyli lewicowe media donosiły: „Według słów samego Trumpa, przewiduje on, że w niedalekiej przyszłości wystartuje w wyborach na najwyższy urząd w państwie, wygra i stworzy tymczasową dyktaturę”. NBC News informowała, że „były prezydent Donald Trump powiedział podczas rozmowy transmitowanej przez Fox News, że nie będzie dyktatorem «poza pierwszym dniemw, jeśli zostanie wybrany na prezydenta w przyszłym roku”.

Donald Trump stwierdził podczas przemówienia w Davos, że „Stany Zjednoczone są moto­rem napędowym gospodarki na­szej planety, a kiedy Ameryka przeżywa rozkwit, cały świat prze­żywa rozkwit”. Trudno się z tym nie zgodzić. Dlatego warto przy­najmniej czasami rzucić okiem na politykę wewnętrzną Trumpą aby zobaczyć, co czyni, aby Ameryka znów była wielka. I kto mu w tym przeszkadza, ogłaszając tyranem.

Jednodniowa dyktatura

Mato kto pamięta, ale Donald Trump szedł do Białego Domu, nie kryjąc się z tym, że chce rzą­dzić silną ręką. Mówił nawet o… dyktaturze. Na początku grudnia 2023 r. mainstreamowe, czyli lewicowe media donosiły: „Według słów sa­mego Trumpa, przewiduje on, że w niedalekiej przyszłości wystar­tuje w wyborach na najwyższy urząd w państwie, wygra i stwo­rzy tymczasową dyktaturę”. NBC News informowała, że „były pre­zydent Donald Trump powiedział podczas rozmowy transmitowa­nej przez Fox News, że nie będzie dyktatorem «poza pierwszym dniem», jeśli zostanie wybrany na prezydenta w przyszłym roku”. „Po tym czasie nie jestem już dyk­tatorem, OK?” – dodał. Poproszony o wyjaśnienia, Trump odpowiedział: „Chcę zamknąć gra­nicę i chcę wiercić, wiercić, wier­cić”. Rozmowa przeprowadzona została w obecności mieszkań­ców zgromadzonych w ratuszu w Davenport w stanie Iowa. Jak podawały media publiczność „wy­dawała się zdecydowanie popierać Trumpa”. Wcześniej, bo 11 listo­pada, w którym to dniu w USA obchodzony jest Dzień Wetera­nów, Trump zwrócił się do we­teranów służby wojskowej: „Ku czci naszych wspaniałych Wete­ranów w Dniu Weterana, przy­sięgamy Wam, że wykorzenimy komunistów, marksistów, faszy­stów i radykalnych lewicowych bandytów, którzy żyją niczym robactwo w granicach naszego kraju, kłamią, kradną i oszukują w wyborach, i zrobią wszystko, co możliwe, legalnie lub niele­galnie, aby zniszczyć Amerykę i Amerykański Sen. Zagrożenie ze strony sił zewnętrznych jest o wiele mniej złowrogie, niebez­pieczne i poważne niż zagrożenie wewnętrzne. Pomimo nienawiści i gniewu radykalnych lewicowych szaleńców, którzy chcą zniszczyć nasz kraj, UCZYNIMY AME­RYKĘ PONOWNIE WIELKĄ!” Uniwersytet Massachusetts w Amherst opublikował wyniki sondażu przeprowadzonego przez YouGov, w którym respondenci zostali zapytani o koncepcję „jed­nodniowej dyktatury”. Sformu­łowano je tak: „Trump niedawno powiedział, że jeśli zostanie wy­brany, będzie dyktatorem pierw­szego dnia swojej drugiej kadencji. Czy uważasz, że to dobry, czy zły pomysł dla kraju?”

Wśród wyborców Partii Republi­kańskiej jedna trzecia stwierdziła, że pomysł dyktatury pierwszego dnia jest „zdecydowanie dobry”. Z tego samego badania wynikało, że łącznie trzy czwarte wybor­ców Partii Republikańskiej uznało dyktaturę za co najmniej „praw­dopodobnie” dobrą. Dziennikarz i publicysta Steve Benen na MaddowBlog, powiązanym z MSNBC blogu politycznym, serwującym lewicowe komentarze i analizy bie­żących wydarzeń w USA, stawia­jącym republikanów i Trumpa za cel krytyki, w lutym 2024 (a więc w roku wyborczym) informował, że kandydat republikanów zaczął rozpowszechniać z niepokojącą częstotliwością hasło, że imigranci „zatruwają krew naszego kraju”, co przypominało sformułowanie używane przez Hitlera.

Argument z braku argumen­tów

Jak już było powiedziane, MSNBC to tuba propagandowa lewaków, a Benen powtórzył to, co było odpowiedzią sztabu Bidena i le­wicy. Radykałowie zgromadzeni wokół coraz słabiej dającego so­bie radę z rzeczywistością kandy­data na prezydenta demokratów odpowiedzieli ogranym argumen­tom ad Hitlerom lub reductio ad Hitlerom. Jest to pozameryto­ryczny sposób argumentowania, w którym następuje próba unie­ważnienia czyjegoś stanowiska na podstawie tego, że ten sam po­gląd miał Adolf Hitler lub NSDAP. W 2007 „The Economist” stwier­dził, że „w większości dyskusji do­brą zasadą jest, że pierwsza osoba, która wyzwie drugą od nazistów, automatycznie przegrywa dysku­sję”. Jednak stan szału, jaki ogar­niał lewicę z powodu wzrostu poparcia dla Trampa, nie pozwo­lił na trzymanie się dobrej zasady. No, może nie całą. Niedawno se­nator USA z Pensylwanii, demo­krata John Fetterman ostrzegł, że obrzucanie republikanów takimi inwektywami może prowadzić do przemocy.

Efekt nagonki mainstreamu

5 listopada 2024 r. Donald Trump wygrał wybory, zdoby­wając najwięcej głosów elektorskich – 312, podczas gdy Kamala Harris zdobyła ich 226. Tramp wygrał we wszystkich swing Sta­tes – w Arizonie, Teksasie, na Florydzie, w Georgii, Karolinie Północnej, Wisconsin, Michigan i Pensylwanii. To największy po­wrót w historii amerykańskiej po­lityki – komentowały wówczas amerykańskie media. Zwycięstwo 78-letniego Trumpa było przy­tłaczające. Wygrał nawet w tych stanach, w których w 2020 r. zwy­ciężył Joe Biden: Georgii, Wi­sconsin i Pensylwanii.

Zwycięstwo już w chwili za­mknięcia lokali wyborczych wy­dawało się tak oczywiste, że nie tylko sztab Donalda Trumpa, ale wszystkie amerykańskie media ogłaszały zwycięstwo kandydata republikanów jeszcze w trakcie spływania wyników z poszcze­gólnych stanów. Tylko lewaccy szowiniści toczyli pianę. „Drugie zwycięstwo Trampa tworzy bar­dzo niekorzystną polityczną ko­niunkturę: dla Stanów, Europy, Ukrainy, Polski, świata”, odnoto­wał skrajnie lewicowy periodyk „Krytyka Polityczna”, który „ucier­piał” później z powodu zakręcenia kurka z gotówką w wyniku cięć budżetowych dokonanych przez administrację Białego Domu w Agencji Stanów Zjednoczo­nych ds. Rozwoju Międzynarodo­wego (USAID), w 2025 r. Mając tak mocny mandat społeczny, Tramp zabrał się do pracy. Nie sam, wszak ma oddanych współpracowników i sojuszników.

Idee Lenina wiecznie żywe „Dyktatura proletariatu jest to uporczywa walka, krwawa i bez­krwawa, prowadzona środkami przemocy i pokojowo, zbrojna i gospodarczą pedagogiczna i ad- ministratorska – przeciwko siłom i tradycjom starego społeczeń­stwa” – pisał Lenin w „Dziecięcej chorobie lewicowości w komuni­zmie”. W tej walce należy szukać wsparcia w „elementach socjal­nie bliskich”, jak enigmatycznie określał przestępców. Byli bliscy, bo podobnie jak bolszewicy pod­ważali porządek burżuazyjny. La­tem 2025 r., przemawiając u boku Trumpa w Gabinecie Owalnym, wiceprezydent J.D. Vance ostro skrytykował demokratycznych gubernatorów stanów, do których prezydent, jak powiedział, roz­waża wysłanie wojsk.

„Spójrzcie na gubernatora Pritzkera w Illinois, gubernatora Newsoma w Los Angeles czy gu­bernatora Moore’a w Maryland. Są bardziej wściekli z powodu tego, że prezydent Stanów Zjed­noczonych oferuje im pomoc w opanowaniu przestępczości, niż z powodu tego, że mordercy bez­litośnie niszczą ich miasta i robią to od dziesięcioleci” – powiedział Vance. „To świadczy o prawdzi­wym zaburzeniu psychicznym” – kontynuował, dodając: „Repu­blikanie nie lubią przestępczości. Demokraci nie lubią przestępczo­ści. Niezależni nie lubią przestęp­czości. Dlaczego gubernatorzy z ramienia Partii Demokratycz­nej robią wszystko, co w ich mocy, aby ułatwić przestępczość w ich miastach? To nie ma dla mnie ani krzty sensu”. Zanim podpisał serię rozporządzeń wykonawczych, mających na celu ograniczenie przestępczości w Dystrykcie Ko­lumbii i w całym kraju, Trump odniósł się do krytyków piętnu­jących go za wysłanie Gwardii Na­rodowej do Dystryktu Kolumbii: „Kiedy widzę, co stało się z na­szymi miastami, a potem chcę wysłać wojsko, zamiast pochwał, mówią: «Próbujecie przejąć Repu­blikę*. Ci ludzie są chorzy”.

Czerwoni ekstremiści chcą wojny domowej

Bezkarność bandytów, wywoły­wane przez lewaków zamieszki, przerażeni obywatele to mętna woda, w której uwielbiają pła­wić się postępowcy. Są doskonałą okazją, aby oskarżać o chaos spo­łeczny nie pobłażliwych dla czer­wonych bandziorów lewicowych gubernatorów czy burmistrzów miast, ale system: rasistowski, seksistowski, patriarchalny. Który trzeba zmieść z posad, aby wpro­wadzić „nowy ład”. Nie zrozu­miemy posunięć Trumpa i jego ekipy jeśli w pełni nie ujrzymy ca­łego kontekstu politycznego. Jego najtwardszym jądrem jest na­woływanie lewaków do agresji i wojny domowej.

Kiedy jeden z dziennikarzy zwró­cił się do kandydującego na urząd prezydencki Trumpa z pytaniem, czy planuje „nadużyć władzy, ła­mać prawo, wykorzystywać rząd do prześladowania ludzi”. Przy­szły prezydent odpowiedział: „Mówisz o tych metodach, które są używane teraz?” – mając na myśli metody stosowane przez demokratów rządzącego wów­czas Bidena. W samej rzeczy: Amerykanie oddając Trampowi Biały Dom, pokazali, że mają dość obłudy lewaków, którzy całko­wicie opanowali Partię Demo­kratyczną. Na czym ta obłuda śmierdząca do nieba polega? Pu­blicysta American Thinker (AT) tłumaczy: „Jedna z niezmien­nych zasad, której przestrzegają lewacy, brzmi: zawsze oskarżaj przeciwników politycznych o po­pełnienie tych wykroczeń, które sam zamierzasz popełnić. Oskar­żanie niewinnych ludzi o robienie okropnych rzeczy to brudna po­lityka, ale zanieczyszcza ona opi­nię publiczną na tyle, by chronić winnych przed odpowiedzialno­ścią”. James Carvilłe, amerykań­ski konsultant polityczny, który opracowywał strategie dla kan­dydatów na urzędy publiczne w Stanach Zjednoczonych, nie­dawno powiedział lewicowej sta­cji MS NOW, że prezydent Tramp „udaje się do Minneapolis i spró­buje sprowokować wojnę ra­sową”. Publicysta „AT” zauważył: „To chyba najbardziej absurdalne i niedorzeczne stwierdzenie, ja­kie może wygłosić człowiek nieobecny w szpitalu psychia­trycznym, ale «dziennikarze» z MS NOW przytaknęli i potrak­towali je jako poważny komen­tarz”. Po co Donald Tramp miałby chcieć wojny rasowej? – pyta „AT”. Prezydent „spędził swój czas urzędowania, odwołując się do większego odsetka Afroamerykanów i Latynosów niż jaki­kolwiek rpublikanin od czasów Eisenhowera. Cały jego program «America First* koncentruje się na przywróceniu bogactwa i sta­bilności Amerykanom wszyst­kich ras, którzy w ciągu ostatnich trzech dekad stracili znaczną część potencjału ekonomicznego z powodu otwartych granic i offshoringu przedsiębiorstw prze­mysłowych”. Donald Trump wie, że to właśnie mniejszości naj­bardziej cierpią z powodu wzro­stu wskaźników przestępczości z użyciem przemocy.

George Floyd II i Barack Obama Jednak Carville upiera się, że prezydent Trump chce w tym roku rozpocząć „wojnę rasową”. Ci, którzy rozumieją, w jaki spo­sób formułują swój przekaz „wę­żowaci lewicowcy”, rozpoznają w słowach Carville’a zapowiedź przyszłej przemocy. „Kiedy absur­dalnie twierdzi, że republikanie chcą «wojny rasowej*, ma na my­śli, że demokraci już ją kreują. Tego właśnie chcą. Chcą, aby «George Floyd II» zamienił rok 2026 w rok amerykańskiego chaosu, rzezi i buntu. Tak jak kontrolo­wana przez demokratów Minne­sota poświęciła Minneapolis sześć lat temu w ramach «kolorowej re­wolucji*, mającej na celu osła­bienie szans prezydenta Trampa w wyborach w 2020 r., tak też kontrolowana przez demokratów Minnesota planuje ponownie po­święcić Minneapolis w okresie poprzedzającym wybory uzupeł­niające w 2026 r”.

W imię „powstrzymania Trampa” demokraci pozwolą, aby przed­siębiorstwa w Minnesocie pło­nęły, a życie funkcjonariuszy organów ścigania w Minnesocie było narażone na niebezpieczeń­stwo. Pozwalają, bo tak przecież uczył Lenin, widząc w drobnych przedsiębiorcach największą za­razę. W cytowanej wyżej pracy Lenin pisał: „Zwyciężyć wielką, scentralizowaną burżuazję jest ty­siąc razy łatwiej niż «zwyciężyć» wiele milionów drobnych przed­siębiorców, oni zaś swą codzienną, powszednią, niewidoczną, nie­uchwytną, rozkładową działalno­ścią osiągają takie same rezultaty, jakie potrzebne są burżuazji, ja­kie restaurują burżuazję”. Obec­nie Barack Obama nawołuje na X do wspierania „pokojowych” protestów w Minneapolis i po­wtórzenia w całym kraju stosowa­nej tam taktyki: „ostatecznie to od każdego z nas, jako obywateli, za­leży, czy sprzeciwimy się niespra­wiedliwości, będziemy chronić nasze podstawowe wolności i po­ciągniemy rząd do odpowiedzial­ności”. Jednak czas, gdy on rządził przez dwie dekady nie był najlep­szy dla wolności. Ken Blackwell, były skarbnik i sekretarz stanu Ohio, jeden z najbardziej przenikli­wych i cytowanych czarnoskórych konserwatystów, napisał na Facebooku: „Bo bądźmy szczerzy: lata Obamy nie polegały na wzmacnia­niu pozycji obywateli… Chodziło o rozszerzanie władzy, karanie za sprzeciw i zmienianie przepisów z korzyścią dla klasy rządzącej. (…) dziedzictwo [Obamy] nie jest dzie­dzictwem jedności. Jest dziedzic­twem kontroli”.

Lewicowa siuchta działa na pełnych obrotach

Tymczasem, jak pisał „New York Post”, śledztwo przeprowadzone przez Fox News Digital wykazało, że za starciem, które 24 stycznia doprowadziło do śmiertelnego po­strzelenia agitatora przez agentów Straży Granicznej w Minneapolis, a także za późniejszymi zamiesz­kami stała złożona sieć skrajnie le­wicowych organizacji. Fox News Digital przeanalizował umiesz­czone w zaawansowanej bazie danych skoordynowane sieci za­szyfrowanych czatów, alertów ulicznych i śledzeń „porywaczy” ICE. Pozwoliło to stwierdzić, że agitatorzy zostali zmobilizowani na miejscu zabicia 37-letniego Alexa Prettiego na kilka mi­nut przed oddaniem pierwszych strzałów. „Agenci ICE i Straży Granicznej przybyli na miejsce, aby aresztować nielegalnego imi­granta, a Pretti i inni spotkali się z nimi przed sklepem z pącz­kami w ramach strategicznego planu zorganizowanej ingeren­cji w działania organów ścigania. W ciągu następnych godzin ogól­nokrajowa sieć komórek socja­listycznych, komunistycznych i marksistowsko-leninowskich w Stanach Zjednoczonych wyko­rzystała tragiczną śmierć do prze­prowadzenia ogólnokrajowej akcji protestacyjnej”, informował czy­telników „NYP” Błyskawiczna re­akcja sieci w czasie rzeczywistym, wykorzystująca krótkie, sensa­cyjne klipy wideo i emotikony jako broń propagandową, pozwala zaj­rzeć w zdyscyplinowaną logistykę, przekaz i koordynację działań skrajnie lewicowych bojowników podsycających rebeliancką kon­frontację z władzami. „Ten poziom sztucznie wyreżyserowanego cha­osu jest unikalny dla Minneapolis. Jest to bezpośrednia konsekwen­cja działań skrajnie lewicowych agitatorów, współpracujących z lokalnymi władzami” – zauwa­żył wiceprezydent J.D. Vance we wpisie na X.

God save America!

To, co wyróżnia socjalistów, za­równo narodowych jak międzyna­rodowych, jest żelazna dyscyplina w walce z wrogiem klasowym. Tu znów niezwykle cenne oka­zały się pouczenia Lenina: „Kto choć trochę osłabia żelazną dyscy­plinę partii proletariatu (zwłasz­cza w okresie jego dyktatury), ten faktycznie pomaga burżuazji działając przeciw proletariatowi”. Dyscyplina uberalles’. Czerwony faszyzm rozlewa się na ulicach amerykańskich miast. God save America!

publikuje: Leon Baranowski Buenos Aires Argentyna