
Nr 43 (952), tygodnik, 24 – 30 października 2025 r. – gazeta warszawska
Lewica gardzi wolnością wyboru, bo w rzeczywistości gardzi człowiekiem, który obdarzony jest wolną wolą. Tu obie siły – kapitalizm i socjalizm – połączyły się, tworząc jedno i dążąc do jednego – świata wyjałowionego z przypadku, z kaprysu, z nieprzewidywalności, z nagłych zwrotów, niespodziewanych przełomów, oddolnych inicjatyw, zupełnie nowych prądów intelektualnych, pomysłów racjonalizatorskich.

Po tzw. rewolcie studenckiej 1968 r. skrajna lewica, czyli taka, która chce przeftistrygować świat na swoją urojeniową modłę, rzuciła hasło marszu przez instytucje. Zarówno państwowe, jak prywatne. W skrócie chodziło im o to, że jeśli usadowią się na strategicznych pozycjach w administracji, szeroko pojętej kulturze, sądownictwie i biznesie, będą mogli przewrócić świat na nice. Biologia uczyni za nas to, co kiedyś robiła rewoluga – usunie starych, wierzących w „patriarchalne wartości”, liderów, dając władzę przyczajonym za ich plecami postępowcom, a tym samym otworzy pole do niczym nieograniczonych harców i eksperymentów społecznych – kalkulowali. Zanim jednak do tego doszło, zanim przedstawiciele starego świata powymierali lub przeszli na emerytury, musiało minąć trochę czasu, więc żeby uprawomocnić się jako lewica do chwili zupełnego opanowania kapitalizmu w sensie personalnym i ideowym, od czasu do czasu pozorowali ostrą z nim walkę.
Kiedy lewica była antyglobalistyczna
Wielu Czytelników zapewne przypomina sobie, że jeszcze do niedawna podczas burd ulicznych wszczynanych przez lewackich aktywistów, na czerwonych sztandarach wypisywane były hasła an-tyglobalistyczne. Jan Burridge, absolwent nauk społecznych Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, przypomina w swym wpisie na forum Quora, że w latach 70. XX w. brytyjska lewica była w dużej mierze „euroscep-tyczna”, tj. sprzeciwiała się rosnącej „integracji” Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, czyli EWG (organizacji, z której wyewoluowała UE) i postrzegała ją jako przykrywkę dla transnarodowego kapitalizmu. W latach 90. antyglobalizm był ideą popieraną głównie przez alternatywną lewicę. Podobne uwagi spotkamy na portalu Medium, gdzie z kolei Nathan Fifield, obywatel USA, pisze: .Jeszcze niedawno lewicowi aktywiści byli niezawodnie anty-globalizacyjni. Mieszkałem w Nowym Jorku na początku XXI w., kiedy na Times Square działał kościół pod nazwą «Czcigodny Billy i Kościół Zatrzymania Zakupów*, do którego uczęszczała liczna grupa lewicowych aktywistów, odmawiających kupowania czegokolwiek, co nie zostało wyprodukowane w USA, i którzy bezlitośnie krytykowali zło zagranicznych fabryk wyzyskujących pracowników”. Fifield przypomina również, że „Burzliwe protesty lewicowe były regularnym elementem światowych szczytów gospodarczych. Wtedy klasa robotnicza była wciąż niezawodnie demokratyczna. W latach 90. Bill Clinton brzmiał bardzo podobnie do Trampa w kwestiach nielegalnej imigracji i pracy”. Jeśli ktoś nie wierzy, niech sięgnie do archiwów dostępnych w Internecie. Oto fragment Orędzia o stanie państwa ze stycznia 1996 r. wygłoszonego przez Demokratę Billa Clintona: „Po latach zaniedbań, obecna administracja zajęła zdecydowane stanowisko w sprawie wzmocnienia ochrony naszych granic. Zwiększamy kontrole graniczne o 50 procent. Zwiększamy liczbę inspekcji, aby zapobiec zatrudnianiu nielegalnych imigrantów. (…) Powiedzmy to jasno: nadal jesteśmy narodem imigrantów i powinniśmy być z tego dumni. Powinniśmy szanować każdego legalnego imigranta, który ciężko pracuje, aby zostać nowym obywatelem. Ale jesteśmy też narodem prawa [R.K.]”. Pew Research Center amerykański think tank – dostarczający informacji na temat problemów społecznych, opinii publicznej i trendów demograficznych, kształtujących Stany Zjednoczone i świat – przedstawił w 2018 r. dane, z których wynikało, że deportacje nielegalnych imigrantów osiągnęły szczyt w 2013 r. Prezydentem był Barack Obama i nikt nie wykrzykiwał, że „żaden człowiek nie jest nielegalny”, chociaż organizacja No Person Is Ulegał (Żaden człowiek nie jest nielegalny) działała od lat kilkunastu. Zaś poprawne politycznie media, zapewne zrugane przez lewicę, dopiero później zmieniły określenie „nielegalny” na „nieudokumentowany”. W ciągu ośmiu lat urzędowania Obamy nastąpił stały spadek nielegalnej imigracji i rekordowa liczba deportacji (1,1& min w ciągu pierwszych trzech lat rządów Obamy w porównaniu z 800 tys. w ciągu pierwszych trzech lat prezydentury Trampa).

Mądrość etapu każę na odwyrtkę
Jednak to już przeszłość. Dziś lewactwo skleiło się z wielkim biznesem tak bardzo, że trudno odróżnić, gdzie w tej hybrydzie jest twarz, a gdzie sempitema. Jan Burridge zaznaczył, że główny nurt brytyjskiej lewicy pod koniec lat 80. zaczął szukać „ochrony” w EWG przed that-cheryzmem. Należy zauważyć, że w tym czasie EWG zaczęła już ewoluować w kierunku intema-cjonalistycznym, a mówiąc ściślej, transnarodowym. Coraz silniej przenikały ją koncepcje komunistyczne. Tym łatwiej nowej lewicy było zmienić zdanie, wykazując tym samym „elastyczność” i pragmatyzm. Tych właśnie cnót lewica odmawiała konserwatystom, oskarżając ich o do-gmatyzm, sztywność i wynikającą z tego opresyjność. Komunista Altiero Spinelli w 1941 r., w czasie pobytu w więzieniu na wyspie Yentotene, napisał pracę, którą od miejsca powstania, nazwano Manifestem z Yentotene. W 1980 r. wraz z innymi posłami do Parlamentu Europejskiego o poglądach federalistycznych założył Klub Krokodyla, którego członkowie złożyli do Parlamentu wniosek o przygotowanie projektu nowego traktatu o Unii Europejskiej. 14 lutego 1984 r. Parlament Europejski przyjął wniosek przeważającą większością głosów i zatwierdził projekt traktatu ustanawiającego Unię Europejską, czyli „plan Spinellego” sporządzony na podstawie Manifestu z 1941 r. Jak pisała Anna Szczepańska w „Do Rzeczy” „Plan stał się po roku 1993, a więc po przyjęciu Traktatu z Maastricht, swoistą «konstytucją» zjednoczonej Europy. Od 30 lat wytycza ona jej kierunek rozwoju nawołując i uzasadniając konieczność pogłębienia integracji. Zamiary te wciela w życie w sposób szczególny tzw. Grupa Spinelli, która powstała w 2010 r. przy Parlamencie Europejskim. W jej szeregach znajdują się tak znane postaci – a zarazem komuniści i dzieci
rewolucji 1968 roku – jak Joschka Fischer, Guy Yerhofstadt, Daniel Cohn Bendit G,Czerwony Dany”), Danuta Hubner czy Róża Thun”. To chyba wystarczy, aby stwierdzić, że w latach 80. lewica była już pewna, że Unia jest jej. Stąd główny nurt brytyjskiej lewicy od tamtej pory pozostaje w dużej mierze (choć nie całkowicie) proeuropejski. Co za tym idzie, przechylający się w kierunku glo-balistycznym, podobnie jak ideolodzy Manifestu i później „planu Spinellego” widzący świat jako „zbiorowisko jednorodnych, bez-narodowych, bezwyznaniowych, biernych konsumentów i robotni-ków-dronów” – pisał Burridge.
Ponieważ zarówno globaliści, jak i lewica mieli wspólną wizję świata – bezideowego miszmaszu, ci drudzy zaczęli śpiewać z tego samego klucza co wielki kapitał. „Obawy klasy robotniczej dotyczące globalizacji i imigracji były coraz bardziej ignorowane, podczas gdy lewica jednoczyła się wokół praw mniejszości imigranckich” pisze Nathan Fifield.
Lewicowość to aberracja
Brandon Smith na stronie Alt–Market zwrócił uwagę, że około 5 proc, danej populacji ma tendencje narcystyczne, socjopatyczne i psychopatyczne. Około 23 proc, populacji USA deklaruje, iż zmaga się z co najmniej jedną chorobą psychiczną i prawdopodobnie przyjmuje jakieś leki. Około 25 proc, populacji USA ma IQ 89 lub niższe (znacznie poniżej średniej). Ta część społeczeństwa ma niedobory umiejętności krytycznego myślenia i jest podatna na manipulację. To na tej grupie społecznej bazują globaliści. „Glo-baliści nie stworzyli warunków, które umożliwiają konflikt Te warunki są nieodłączne i wieczne. Globaliści jedynie wykorzystują istniejące już podziały. Lewicowcy CHCĄ władzy, by zniszczyć konserwatystów. Chcą kontroli i chcą widzieć krew. To podświadomie kieruje każdą decyzją polityczną, którą podejmują”. Publicysta stwierdza, że wiele badań łączy skrajnie lewicową ideologię z psychopatią i narcyzmem, a większość przypadków, obejmujących przemoc na tle politycznym, jest popełniana przez lewicowców. „Ważne jest, aby zrozumieć jedną zasadniczą rzecz; kluczem do zrozumienia sedna problemu lewicy: ideologia lewicowa, socjalizm, marksizm, komunizm, globalizm, przebudzenie itd. przyciągają ludzi chorych psychicznie”. Urojenia lewicowe dają tym niebezpiecznym i niestabilnym umysłowo ludziom dom, klub, miejsce, w którym mogą poczuć, że stanowią większość i stoją po właściwej stronie historii, opiniuje autor. Osoby zaburzone istniały, istnieją i istnieć będą. Jednak w zdrowym systemie tacy ludzie i tworzone przez nich grupy są zazwyczaj odizolowane od siebie i od normalnego społeczeństwa. Nie łączą się w jeden rwący nurt, pociągający za sobą wszystko, co stanie mu na drodze. Natomiast „W niezdrowym systemie pozbawionym moralności, odpowiedzialności i samokontroli, rozkwitają. Ruch «woke» to magnes, który przyciąga najgorsze elementy społeczeństwa i uzbraja je w broń atakującą całą wspólnotę”. To ponownie cytat z tekstu zamieszczonego w Alt-Market. Ci ludzie stanowią margines społeczny, ale rewolta 68 r. i stworzony przez nią klimat społeczny – relatywizmu i konsumpqonizmu ożywiły ich i dały impuls do łączenia się pod hasłem „bycia ofiarą”. W pewnym sensie mają rację – ludzie bez zasad czują się wyobcowani w społeczeństwie z zasadami. Czują się przez to społeczeństwo „prześladowani”. W jaki sposób „ofiary” zasad społecznych i moralnych mogą się „wyzwolić”? To oczywiste – niszcząc zasady. Odcinając społeczeństwo od wody życia, czyli anihilując cywilizację chrześcijańską.
Globalizm jest z natury lewicowy
Globalizm jest z natury socjalistyczny, a nie kapitalistyczny. Opiera się przede wszystkim na korporacjach, które istnieją tylko dzięki swojej sztucznej wykreowanej potędze i protekcji rządu. Na przykład, programy ratunkowe banków centralnych chroniły wiele korporacji przed finansowymi konsekwenqami ich złego zarządzania. Idea głosząca: „zbyt duży, by upaść”, jest polityką so-qalistyczną, a nie kapitalistyczną, wyjaśnia Brandon Smith. Banki centralne z radością przyjęły Manifest Komunistyczny, uderzający w idee wolnego rynku. Co więcej, globalizm zmusza narody do współzależności, zamiast opowiadać się za samowystarczalnością i tworzeniem zabezpieczeń na wypadek kryzysów gospodarczych. Dzięki współzależności łatwiej przejąć odgórną kontrolę nad procesami gospodarczymi (oraz politycznymi) i pozbawić społeczeństwa możliwości wyboru, którą zapewnia jedynie wolny rynek. „Lewica polityczna z dumą promuje taki system”, pisze Smith. Ona gardzi wolnością wyboru, bo w rzeczywistości gardzi człowiekiem, który obdarzony jest wolną wolą. Tu obie siły – kapitalizm i soqalizm – połączyły się, tworząc jedno i dążąc do jednego – świata wyjałowionego z przypadku, z kaprysu, z nieprzewidywalności, z nagłych zwrotów, niespodziewanych przełomów, oddolnych ini-qatyw, zupełnie nowych prądów intelektualnych, pomysłów racjonalizatorskich. Krótko mówiąc z tego, co powszechnie uważa się za „smak życia”, a co zwykle odnajdujemy w jego niepowtarzalności, w braku sztampy, swoistej „samowoli”, kontrolowanej właśnie przez zasady, dobre obyczaje, kulturę. Globalizm odnalazł siebie w komunistycznym, marksistowskim, par excellence, pojęciu: „każdemu według jego potrzeb”. To stwierdzenie z „Krytyki programu gotajskiego” Karola Marksa spotkało się z całkowitą aprobatą. Jednak o tym, jakie masz człowiecze potrzeby, decydujemy my. Globalistyczni rewolucjoniści. Kapitalistyczna lewica. Progresywni bankierzy, „przebudzeni” prezesi wielkich koncernów. Kreowanie potrzeb i ich późniejsze zaspokajanie to imma-nentna cecha obu systemów – kapitalistycznego i socjalistycznego. Dlaczego lewacy i globaliści są idealnymi sojusznikami – pyta raz jeszcze Brandon Smith. Globaliści ze Światowego Forum Ekonomicznego (grupa z Davos) od dekady forsują „Wielki Reset”. Ten reset ma zdecydowanie lewicowe cele, czyli cele globalistów. Chcą „gospodarki współdzielenia”, w której własność prywatna zostanie zniesiona. Obywatele będą musieli pożyczać od rządu wszystko, co mają – od mieszkań, przez samochody, po talerze obiadowe. Jak głosi Światowe Forum Ekonomiczne, „nie będziesz posiadał niczego i będziesz szczęśliwy”. Będziesz „otrzymywał” według „potrzeb”, które sami określimy. Jest to koncepqa czysto komunistyczna, w pełni popierana przez lewicę polityczną. Dlatego, powtórzmy raz jeszcze, obie siły zwalczają wolny rynek, bo on kreuje „wielość potrzeb”. To-talitarystów wspomaga „agenda” zmian klimatycznych, która wymaga opodatkowania emisji dwutlenku węgla, demontażu przemysłu, rządowych regulaqi diety i zaopatrzenia w żywność, a także kontroli populaqi (opartej na kłamstwie o antropogenicznym globalnym ociepleniu). Co z otwartymi granicami i końcem nacjonalizmu?, pyta Smith i tłumaczy: „Lewicowcy i globaliści również się z tym zgadzają. (…) Bezładna imigracja to narzędzie do zniszczenia zachodniej cywilizacji, alewacy z radością przyspieszają ten upadek”. Bo zachodnia cywilizacja opiera się na wolności wyboru, „[kładę] przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc” [Pwt 30:19] „W ujęciu filozoficznym, ideologia progresywna i teoria globalizmu splatają się w sym-biotyczną bestię zwaną «relaty-wizmem moralnym» (…): wierzą, że nie są wolni, dopóki nie pozwoli im się realizować swoich najciemniejszych fetyszy. Jednocześnie chcą kontrolować zachowania wszystkich innych [podk. R.K.]”. Według publicysty dwa wydarzenia, które miały miejsce niedawno, wyraźnie pokazują, że postawy ludzi wolnych i globso-cjalistów są nie do pogodzenia: re-akqa na pandemię i zastrzelenie Charliego Kirka. „Większość lewicowców pochwalała lockdowny, nakazy i obowiązek szczepień. (…). Stali się zwierzętami, które z pianą na ustach domagały się więcej. Domagali się karania konserwatystów grzywnami, więzieniami i zmuszania ich do przestrzegania nakazów. Wielu chciało nawet odebrać nam dzieci”. Po zabójstwie Charliego Kirka miliony lewicowców tańczyły, śpiewały i wiwatowały na cześć morderstwa. Żądali więcej krwi, więcej śmierci. Byli w ekstazie, pisze publicysta. Dodaje też: „To był dla mnie przełomowy moment i myślę, że również dla naszego narodu. Maska została całkowicie zerwana. Teraz wiemy bez cierna wątpliwości, że lewica «woke» to ruch czysto złowrogi. Nie błędny. Nie źle rozumiany. Nie mający dobre intencje, ale głupi. Jest on po prostu zły”. Ameryka nie została stworzona dla lewaków. Jej kon-stytuqa jest wyłącznie dla narodu moralnego i religijnego. To oznacza, że obok Amerykanów żyje ich największy wróg i muszą coś z tym zrobić. Czy wybór Donalda Trumpa to pierwszy krok w zbawiennym kierunku?
publikuje: Avi Gotlieb Hajfa Izrael
