
Nr 04 (913), tygodnik, 24 – 30 stycznia 2025 r. – gazeta warszawska
Należy skupić się na długoterminowych celach. Należy też pamiętać, że ruch, który wyniósł Trumpa do władzy (podobnie jak inne ruchy antysystemowe na świecie, w tym w Polsce), to ruchy szerokie, skupiające wokół siebie ludzi o różnych poglądach, ale dobrej woli i złączonych jedną myślą – tak dalej być nie może.„Elity” nie zrobią z nas stada prowadzonego ku nie wiadomo czemu, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ku niczemu dobremu.
dr Robert Kościelny
Parę miesięcy temu, pisząc do „Warszawskiej Gazety” tekst„Po-pulizm – ciekawa idea”, powoływałem się na artykuł pana Krzysztofa Tyszki-Drozdow-skiego, zamieszczony w„The American Conservative”(TAC). Autor pisał tam o
Kevinie Phillipsie, który wskazał drogę do napędzanej przez populizm odnowy Ameryki.„Genialny strateg stojący za «Strategią Południa» Nixona, nazywany przez niektórych «Karolem Marksem amerykańskiej klasy średniej», poświęcił prawie półwieku refleksji na temat ewolucji Partii Republikańskiej” pisał Tyszka-Drozdowski.
Czy Donald Trump pójdzie drogą Philipsa czy Nixona? „Dla Kevina Phillipsa prezydentura Nixona stanowiła zmarnowaną szansę na populistyczne
przegrupowanie; epokę Reagana postrzegałjako okres samolikwidacji konserwatyzmu, a w prezydenturze George’a W. Busha widział przejaw me-sjanizmu charakterystycznego dla upadających imperiów” referował zwięźle drogę rozczarowania myśliciela politycznego autor TAC. Czy prezydentura Donalda Trumpa stanie się okazją do odrodzenia koncepcji Kevina Phillipsa? A dokładniej mówiąc wcielenia jej w życie, co w praktyce oznaczałoby powrót do gry klasy średniej z jej cnotami i wartościami, czyli z dobrobytem dla pracowitych, uczciwych i spokojnych, a bogactwem dla pracowitych, uczciwych, spokojnych i utalentowanych.
Robert Malone to znany również z łamów„Warszawskiej Gazety” lekarz i biochemik.
Dr Malone dał się poznać ostatnimi czasy jako publicysta polityczny, walczący o ujawnienie fałszerstw firm farmaceutycznych oraz„filantropów” Szczególną okazją do działań demaskatorskich Roberta Malone’a była afera tysiąclecia, zwana pandemią Covid-19. Naukowiec i publicysta zauważył w artykule zamieszczonym w tym roku na stronie Brownstone Institute, że„histo-ria amerykańskich ruchów populistycznych pełna jest opowieści o niespełnionych, wysokich oczekiwaniach – z jednej strony, z drugiej – o działaniach wywrotowych wobec tych ruchów dokonywanych przez ugruntowane ośrodki władzy politycznej”
Historia wspomnianego stratega Kevina Phillipsa może stanowić przykład tego, jak trudno przebić się nawet najlepszym teoretykom populizmu do are-opagu decydentów politycznych, wspomnianych„ugruntowa-nych ośrodków władzy politycznej”. Bowiem jak pisał Krzysztof Tyszka-Drozdowski teza Phillipsa spotkała się jednakz oporem i ostatecznie została odrzucona przez otaczających prezydenta Nixona liberałów. We wstępie do„Mediacracy”(Media-kracji), książki wydanej w 1975 r., Phillips stwierdzał, że postawa ta była przejawem „obawy, iż administracja nastawiona na pu-blic relations będzie postrzegana jako identyfikująca się z jakąkolwiek konkretną perspektywą filozoficzną lub historyczną”.Tego nie chciano. Widocznie już w połowie lat 70. XX w., czyli pół wieku temu w Waszyngtonie zaczęła przeważać niebinarność polityczna. Nie dać się zidentyfikować ideologicznie i zaszufladkować politycznie. Być w„stanie płynnym”.
Dr Robert Malone poparł w wyborach byłego i przyszłego prezydenta Donalda Trumpa, jeszcze zanim zrobił to Robert Kennedy Jr., inny demaskator knowań koncernów farmaceutycznych i Billa Gatesa. Niemniej nie ma złudzeń co do tego, że nawet tak silna osobowość jakTrump da sobie łatwo radę z deep State (głębokie państwo), czyli dokona fundamentalnych zmian w amerykańskiej biurokracji i „państwie impe-rialnym/wojennym” jak Malone określa współczesną Amerykę. „Jestem bardzo dobrze zaznajomiony z dość złymi, makia-welicznymi sposobami kultury politycznej Waszyngtonu. Ta kultura ma głębokie korzenie i jest podobna do tej obserwowanej w ośrodkach władzy na całym świecie, w przeszłości i teraźniejszości” pisze dr Malone. Ruch, który wyniósłTrumpa do władzy, nie jest jakimś wyjątkiem w skali świata, a nawet samej tylko Ameryki.„Ruchy populistyczne były powtarzającym się zjawiskiem w historii nowożytnej, charakteryzującym się naciskiem na «lud» kontra «elita». Niestety, historia uczy, że pomimo obietnic zajęcia się problemami ekonomicznymi i społecznymi, zachodnie ruchy populistyczne zazwyczaj nie spełniają oczekiwań – przynajmniej w krótkim okresie”, stwierdza Robert Malone. Dlatego tak ważne będzie to, co zrobi Donald Trump już na początku swej prezydentury. Steve Ban-non powiedział, że jedyną rzeczą, którą kultura polityczna Waszyngtonu i deep State szanują, jest władza. Stąd prezydent Trump i RFK Jr.) muszą się szybko i stanowczo wypowiedzieć i zacząć działać, jeśli ma być jakaś szansa na wprowadzenie znaczących reform. Z tą opinią w pełni zgadza się autor analizowanego tekstu z Brownstone Institute.
Z dziejów amerykańskiego ruchu populistycznego
W latach 80. XIX w. uformowały się dwie koalicje, złożone z różnych organizacji farmerskich – Związek Południowy (Southern Alliance) i Związek Północny (Northern Alliance). Jak czytamy wWiki:„Pod wpływem pogarszającej się na przełomie lat 80. i 90. sytuacji farmerów oraz innych grup zawodowych zamieszkałych w okręgach wiejskich (hodowcy bydła, lokalni kupcy, małomiasteczkowi wydawcy gazet itp.) obie koalicje zgodziły się w 1890 r. popierać w wyborach lokalnych kandydatów, którzy do swoich programów wpiszą działania na rzecz poprawy sytuacji tej kategorii ludności”.
W1892 r. pojawiła się na scenie politycznej USA Partia Populistyczna, powiązana z wyżej wymienionymi organizacjami farmerskimi. Robert Malone przypomina swym czytelnikom, że PP miała na celu rozwiązanie problemów agrarnych, takich jak nieurodzaj, słaby marketing i walczyć o udogodnienia kredytowe. Żądania nowo powstałej partii obejmowały nieograniczoną emisję srebrnych monet, progresywny podatek dochodowy, rządową własność kolei i bezpośrednie wybory senatorów USA. Jednak pomimo znaczących zwycięstw regionalnych partia nie osiągnęła sukcesu krajowego i ostatecznie się rozwiązała. Jednym z ważnych powodów była poprawa sytuacji farmerów. „Mimo spadku wpływów wysuwane hasła były realizowane przez administracje republikańskie T. Roosevelta i W.H. Tafta bądź później przez demokratyczną administrację W. Wilsona” czytamy na stronie Wiki. Tea Party może być kolejnym przykładem ruchu, który władzy nie zdobył, ale mocno zamieszał w życiu politycznym Ameryki. Głośno o nim było na początku ubiegłej dekady, kiedy zwolennicy Tea Party protestowali przeciw reformom administracyjnym Busha, a później Obamy, uważając, że wzmacniają one władze federalne kosztem wolności obywatelskich.
Dziennikarz Tomasz Deptuła informował w 2010 r. z Nowego Jorku:„Tea Party to ruch kontestacji społecznej, który narodził się w Stanach Zjednoczonych zaledwie rok temu jako reakcja na kryzys i bezradność rządu. Herbaciani przynoszą transparenty z napisami «Kapitalizm, a nie komunizm», «Powstrzy-mać rozpasane wydatki», «Skoń-czyć z socjalizmem w Ameryce». Protestują przeciwko ratowaniu spółek przy pomocy pieniędzy podatników, zwiększaniu wydatków budżetowych, reformie służby zdrowia czy amnestii dla nielegalnych imigrantów. Mówią o powrocie do ideałów i wartości, które przyświecały ojcom założycielom Ameryki – przede wszystkim całkowitej wolności jednostki”. Dodajmy, że członkowie ruchu nie ukrywają swojej niechęci do rządu w Waszyngtonie i amerykańskiego establishmentu w ogóle, oskarżając ten pierwszy o stopniowe i konsekwentne ograniczanie praw i swobód obywatelskich.„To po prostu ruch społeczny wynikający ze strachu, frustracji i gniewu wobec establishmentu”- mówi „Newsweekowi” prof. Dorothy Buckton James, politolog z College of Connecticut, cytowany przez Deptułę.
Tea Party mimo początkowych sukcesów i dużego poparcia też nie udało się złamać systemu i wprowadzić nowego ładu, czyli takiego, w którym wyborcy więcej będą mieli do powiedzenia niż establishment. Głos rozsądku szanującej wartości prowincji będzie ceniony na równi z głosem lemingów z wielkich aglomeracji miejskich, o mentalności wypranej w pralniach wielkich koncernów medialnych.
Obawy i nadzieje
Dr Malone przypomina, że podobne trendy i ruchy w Europie XX w. również zawiodły. Mimo niepowodzeń, mimo towarzyszących im rozczarowań polityka populistyczna ponownie zyskuje szerokie poparcie w Europie Zachodniej, tak jak ma to miejsce w USA.
Co może osłabiać siłę trendów antyestablishmentowych tak wyraźnych na całym cywilizowanym świecie zachodu, oprócz przeciw-działań ze strony zastałego środowiska władzy? Malone uważa, że „Ruchy populistyczne często stawiają interesy narodowe ponad międzynarodową współpracę, co często prowadzi do polityki protekcjonistycznej, która szkodzi globalnemu handlowi, rentowności przedsiębiorstw i ogólnej krajowej stabilności finansowej. Ruchom populistycznym często brakuje jasnego, kompleksowego programu politycznego, co prowadzi do niespójnego i nieskutecznego zarządzania, a przywódcy populistyczni często stosują dzielącą i zapalną retorykę, zaostrzając napięcia społeczne i polityczne zamiast sprzyjać jedności i współpracy. Może to być przydatne w tworzeniu bazy, ale stwarza przeszkody w jednoczeniu kraju i jego kultury wokół wspólnych celów i zadań” Dr Robert Malone dodaje to, co było już sugerowane w mym tekście: mimo że nowe ruchy populistyczne i antysystemowe nie przebiły się do władzy, to często zapoczątkowywały zmiany i reformy, które mogą przynieść korzyści społeczeństwu i państwom narodowym w dłuższej perspektywie, a czasami prowadzą do zastąpienia dysfunkcyjnych struktur politycznych.
Czy to samo czeka ruch napędzany hasłem Make America Great Again (Uczyńmy Amerykę znów wielką)? Mimo że odniósł jednak większy sukces niż poprzednicy, ma swojego prezydenta, dr Malone nie jest pewien tryumfu „nowych” populistów. Dlaczego Robert Malone zachowuje sceptycyzm?„Trump został wybrany przy silnym poparciu Roberta F. Kennedyego Jr. Krążyły pogłoski, że odbyło się spotkanie przedstawicieli dużych firm farmaceutycznych w celu zaplanowania strategii reagowania. RFK Jr. został wyznaczony na stanowisko szefa Departamentu Zdrowia i Pomocy Humanitarnej Stanów Zjednoczonych [odpowiednik naszego ministerstwa zdrowia – R.KJi natychmiast rozpoczęto skoordynowaną kampanię medialną PsyWar [czyli rozpoczęto wojnę psychologiczną – R.K.], mającą na celu podważenie jego autorytetu” Robert Malone jest zdania, że kampania ta zdołała zastraszyć zespół ds. zmian w Departamencie Zdrowia utworzony przez RFK Jr. Skutkiem czego zespół „wybrał strategię nominowania «zaufa-nych lekarzy głównego nurtu® i podobnych osób, które nie zostały nazwane przez media «an-tyszczepionkowcami®. Wniosek? Kampania PsyWar okazała się skuteczna i doprowadziła do moderowania nominacji w Departamencie Zdrowia w sposób sprzyjający interesom firm farmaceutycznych. Brzmi znajomo?” Zaufany współpracownik dr. Malenia, mający bliskie powiązania z poprzednimi i przyszłymi administracjami, prywatnie przekazał mu zwięzłą ocenę tego, co dzieje się w Departamencie Zdrowia za pośrednictwem wiadomości tek-stowej:„Gorący bałagan”.
Mimo wątpliwości należy działać. Wykorzystać entuzjazm powyborczy zwolenników Trumpa i ich poparcie dla istotnych społecznie i politycznie zmian
w państwie.„Steve Bannon przekonująco argumentuje, że nie jest to czas na powstrzymywanie się od działań, lecz raczej na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków w celu przezwyciężenia biurokratycznej bezwładności i oporu przed zmianami. Szczerze mówiąc, rząd USA nie ma już czasu na stopniowe zmiany, a dług publiczny zagraża wszelkim próbom dostosowania się do nowej, wielostronnej rzeczywistości współczesnej geopolityki. Muszą nastąpić poważne cięcia budżetowe w Departamencie Zdrowia”
Rady pana Malone’a
Autor omawianego materiału zamieszczonego na stronie Brownstone Institute proponuje kilka uwag do refleksji każdemu, kto uzna, że są one refleksji warte. Warto się im przyjrzeć, bo i nam, którzy optują w obecnych wyborach za kandydatem stricte obywatelskim i antysystemowym, mogą się uwagi dr. Malone’a przydać. Przede wszystkim należy spokojnie i uważnie obserwować poczynania i zaangażowanie wybranego prezydenta oraz jego zespołu. Trzeba mieć przy tym świadomość, że osoby te od pierwszego dnia poddane zostaną atakowi prasy mainstre-amowej, tak jak byli pod jej obstrzałem w trakcie kampanii wyborczej. Atakować ich będzie również„uniparty (w ten sposób Malone sugeruje, że z pozoru dwie odrębne partie Demokratyczna i Republikańska działają jak jedno ugrupowanie) i biuro-kracja.„Być może ataki te będą kontynuowane nawet po napisaniu ostatnich rozdziałów obecnie zwycięskiej administracji, tak jak to było w przypadku zwolenników pierwszej kadencjiTrumpa – odnosząc się do podstępnej i wszechobecnej walki prawnej. Na tym etapie nie ma sensu dolewać oliwy do ognia. Prezydent Trump zasłużył na prawo mianowania kogokolwiek zechce”. Druga uwaga zawiera się w następujących zdaniach:„pragnę zwrócić się do osób, które pokładają wiarę w Bogu. Nie możemy zajrzeć w przyszłość i poznać planu Opatrzności. Na wszystko jest pora, a ta pora jest czasem próby. Nastąpi selekcja i po czynach (dobrych lub złych) poznamy ich. Znajdź pocieszenie w tych prawdach i pozwól, aby sprawy rozwinęły się same. Radzę, abyśmy starali się postępować w sposób dojrzały, unikali przesadnych reakcji, uważnie obserwowali i pozostali wierni sobie, swojej etyce, swoim zasadom i swoim duszom”.
Po trzecie, nie od razu Rzym zbudowano. Oznacza to, że należy skupić się na długoterminowych celach. Należy też pamiętać, że ruch, który wyniósł Trumpa do władzy (podobnie jak inne ruchy antysystemowe na świecie, w tym w Polsce), to ruchy szerokie, skupiające wokół siebie ludzi o różnych poglądach, ale dobrej woli i złączonych jedną myślą – tak dalej być nie może. „Elity” nie zrobią z nas stada prowadzonego ku nie wiadomo czemu, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ku niczemu dobremu. Bunt przeciw zastanemu systemowi, który wyczerpał swoje możliwości, ma własną logikę, musimy za nią podążać. Ruchy populistyczne nie są dziełem jednej osoby ani jednej administracji. Są owocem narastających od dekad potrzeb społecznych.„Wynikają z podstawowych zasad człowieczeństwa i odnoszą się do nich. Integralność, godność, wspólnota. Suwerenność osobista. Autonomia. Umiejętność wyrażania swojego zdania i samodzielnego myślenia. Wiara, etyka, rodzina. Zasada pomocniczości. Zdecentralizowane podejmowanie decyzji. Pierwszeństwo jednostki nad korporacją. Pro-humanizm, nie pro-transhumanizm. Patriotyzm.
I wolność” Po czwarte, istnieją mocne przesłanki przemawiające za tym, aby działać szybko i śmiało, ale jednocześnie mieć jasność myślenia i świadomość potencjalnych negatywnych skutków. Jeśli naprawdę chcemy zreformować biurokratyczny Departament Zdrowia, czyli upartego potwora, musimy działać, a nie grać na zwłokę i negocjować, puentuje Malone.
Słowa, które dają nadzieję, albo i nie
Autor tekstu, będącego podstawą niniejszych rozważań, podkreśla, że choć administracja zwycięskiego Trumpa nie będzie doskonała i nie spełni wszystkich naszych nadziei i marzeń, to jednak jej działalność doprowadzi do osłabienia„globali-zmu, transhumanizmu, operacji zmiany płci, przebudzenia, DEI (różnorodność, równość, włączenie), ESG (środowisko, społeczna odpowiedzialność, ład korporacyjny) i socjalizmu. Jeśli chodzi o korporacjonizm, to jest za wcześnie, aby cokolwiek przewidywać. Być może będziemy świadkami upadku «głównego» modelu biznesowego korporacyjnych mediów, ale najprawdopodobniej będzie to ich własna inicjatywa, z «impulsem» tu i ówdzie ze stronyTrumpa i Elona”. Malone uważa, że nowa administracja ani nie wyeliminuje korupcji rządowej, ani nie zniszczy potęgi amerykańskiego federal-nego„państwa głębokiego” ani nie zakończy wszystkich wojen. Prawdopodobnie nie doprowadzi nawet do zakończenia służby kadry kierowniczej wyższego szczebla. A co najważniejsze, „nie osłabi kompleksu farma-ceutyczno-przemysłowego, militarno-przemysłowego, kompleksu przemysłowego, ani nawet nie powstrzyma stosowania przez rządy państw Zachodu wojny psychologicznej przeciwko obywatelom tych państw. Prawdopodobnie nie powstrzyma Doliny Krzemowej przed praktykowaniem kapitalizmu inwigilacyjnego lub zmowy z rządami USA, UE oraz ONZ/ WHO/WEF w celu cenzurowania wypowiedzi. I nie powstrzyma wykorzystywania strachu przed chorobami zakaźnymi jako broni do kontrolowania populacji”. Nowa administracja da impuls do działań na rzecz odzyskania Ameryki, ale wykonanie tego zadania będzie wymagało dziesięcioleci nieustannego wysiłku. Tak uważa Malone dodając, że wierzy iż„Trump podejmie działania, które pokrzyżują globali-styczne plany ONZ/WHO/WEF i ich sojuszników”
Opracował: Jarosław Praclewski – Solidarność RI, numer legitymacji 8617, działacz Antykomunistyczny
