Wojciech Cejrowski korespondencjo z USA

Wojciech Cejrowski korespondencjo z USA

Granice państwowe są potrzebne. Kiedyś to przekonanie było powszechne, ale potem w Unii Europejskiej zapanowała moda na likwidowanie granic. Gdy zaczęli likwidować granice wewnętrzne, zniknęło też w ludziach ogólne poczucie, że granica jest czymś dobrym i warto jej strzec.

Kto pilnował granic kiedyś? Wojsko! A teraz? W ramach Unii, gdzie granice likwidowano, poznikały też jednostki wojskowe, a te, które zostały, ktoś rozbroił. Są kraje otoczone innymi krajami UE, które w ogóle nie uważają za konieczne, by pilnować własnych granic.

Nielegalne przekroczenie granicy to przestępstwo karane więzieniem. A zanim cię wsadzili, to kiedyś jeszcze strzelali – Wojska Ochrony. Pogranicza były jednostkami najbardziej frontowymi ze wszystkich, były uzbrojone po zęby, miały naboje ostre i rozkaz strzelania, gdyby ktoś się pakował przez granicę. Te jednostki zlikwidowano i w roku 1991 powołano Straż Graniczną. Ja uważam, że granic państwa powinno strzec regularne wojsko, a nie organ administracji. Wojsko powinno granic strzec i… BRONIĆ. Aby mogło bronić, powinno być uzbrojone w sprzęt i stosowne rozkazy, w tym w rozkaz: STRZELAĆ.

Obecnie zamiast więzienia pogranicznicy proponują przestępcom (nielegalne przekroczenie granicy to PRZESTĘPSTWO!) obozy przejściowe i pomoc socjalną. Czyli kary nie ma, jest nagroda: wikt, opierunek, darmowe mieszkanie, leczenie, edukacja, wystawienie dokumentów, jeżeli nie masz własnych… Dlaczego nawet na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej przestali strzelać do intruzów? Kiedy zmieniono podejście do przepisów o więzieniu? Czemu przestępcy nie trafiają pod sąd? Prawo mówi:
„Nielegalne przekroczenie granicy (art. 264)
§ 2. Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej […], podlega lorze pozbawienia wolności do lat 3″.

Kto i kiedy zmienił rozkazy? Przecież mamy zagrożenie wojenne! Pogróżki ze strony władz Białorusi oraz Rosji. Pogróżki rosyjskie zawierały informacje o pociskach jądrowych. Grożą nam normalną wojną. Czemu w tej sytuacji nie przywrócono rozkazów o strzelaniu na granicy? Skąd wiemy nocą i z daleka, że to „biedny Syryjczyk w poszukiwaniu pracy”, a nie bogaty członek Grupy Wagnera? Skąd to wiemy? Nie wiemy! No to czemu nie strzelamy na granicy do każdego, kto się właśnie przedziera przez las i nie zareagował na wołanie „STÓJ, BO STRZELAM”?

W tej chwili najbardziej strzeżone kawałki polskiej granicy są na lotniskach i gdybyś tam próbował się pchać nielegalnie, to cię zastrzelą, ale gdy rozwalasz zasieki na granicy z Białorusią, to stoją i się patrzą, bo takie mają rozkazy. Nie ich wina, że się patrzą – wina tych, którzy rozkazu nie wydali.

Kolejne dokładnie strzeżone granice to płoty dookoła budynków rządowych lub jednostek wojskowych. Tam sami siebie pilnują, a granica na Bugu stoi otworem. No i płotów więziennych też pilnują, mają nawet wieżyczki strażnicze i jakoś potrafią strzelić w razie czego.

Pan przesadza, Panie WC. Jak tak można do ludzi strzelać? Ja nie każę od razu do ludzi, ale np. do tych afrykańskich pontonów, które się pchają w stronę Włoch i Grecji – płynie sobie włoski patrol wojskowy po morzu i gdy widzi pontony, to strzela w wodę przed nimi, tak aby piana w górę szła. Sternicy w pontonach zobaczą wybuchy na wodzie, to grzecznie zawrócą w obawie, że im ponton rozwali. Ludzie robią się bardzo rozsądni, gdy widzą coś takiego.

Przecież tak nie można? Jeżeli „tak nie można” to potem mamy do czynienia z niestabilnym sojusznikiem w ramach Unii Europejskiej, którym stała się Francja.

Francja nie strzegła granic i w konsekwencji utraciła kontrolę w wielu obszarach miejskich wewnątrz własnych granic. Wewnątrz! Podobnie jest w Szwecji i słyszeli Państwo o tym wiele razy.

Niemcy też nie są stabilne, skoro w Niemczech jest więcej nielegalnych imigrantów niż policjantów. Gdyby doszło do starć jeden na jednego, to niemiecka policja przegrałaby.

Francja podwyższyła stopień I zagrożenia terrorystycznego g do najwyższego. Ulice Paryża | patroluje 70 tys. żołnierzy. Powinni od lat pilnować granic, ale  tego nie robili. Nasi sojusznicy s sobie nie radzą, a to oznacza, że postawiliśmy na złych sojuszników – oni już nam bezpieczeństwa nie zapewnią, a my dalej swoje i nawet sami nie pilnujemy własnych granic. Bo co to za pilnowanie, gdy pogranicznik ma tylko patrzeć i przepuszczać dalej?

W USA Joe Biden przestał pilnować południowej granicy – kazał swoim pogranicznikom stać, patrzeć i REJESTROWAĆ nielegalnych przybyszów. W USA obowiązują przepisy takie jak u nas – za nielegalne przekroczenie granicy jest więzienie, ale administracja Joe Bidena robi to co nasza: wpuszcza i proponuje social.

W ciągu jednego roku zarejestrowano i wpuszczono w głąb kraju ponad 2 min ludzi, w tym 30 tys. nielegalnych przybyszów z Chin – wszyscy w tym samym wieku poborowym, tak samo ostrzyżeni, weszli zorganizowanymi grupami, bez dokumentów, z jednym wojskowym plecaczkiem każdy. Gdzie są teraz i co organizują?

Kontenerowiec rozwalił most i zablokował ważny port. Z samolotów Boeing w trakcie lotów wylatują drzwi, odpadają koła. Eksplozje zakładów chemicznych i toksyczne chmury. Pożary w kilku wielkich zakładach produkujących mięso. Masowy pomór bydła bez żadnej epidemii. To seria zdarzeń z ostatnich 12 miesięcy. Aby w całej Ameryce zgasł prąd, wystarczy kilkanaście niewielkich wybuchów na niestrzeżonych stacjach transformatorowych – sieć zgaśnie automatycznie. 

Wojciech Cejrowski korespondencjo z USA

Najwięcej amerykańskich policjantów ginie w trakcie kontroli drogowych. To oni muszą się najpierw regulaminowo wystawić na śmierć, zanim podejmą akcję – muszą czekać, aż napastnik wyciągnie broń i w zasadzie będzie już za późno na obronę. To absurdalne, ale do tego doprowadziły wieloletnie ataki demokratów na siły policyjne. „Znów zastrzelono Murzyna, policję trzeba rozwiązać, BLM! BLM!” – to narracja demokratów.

Ze statystyk widać, że największą liczbę przestępstw popełniają kolorowi. W rezultacie większość osadzonych w więzieniach to kolorowi. Siedzą nie dlatego, że „policja jest przesiąknięta rasizmem”, lecz dlatego, że popełniają większość przestępstw. Ale dla demokratów to jest pożywka wyborcza – głosić tezy, że „zbyt wielu kolorowych siedzi w więzieniach”. W konsekwencji w wyborach na prokuratorów wygrywają Murzyni, którzy mają załatwić ten problem. Czarni prokuratorzy wypuszczają czarnych kryminalistów pod byle pretekstem.

Policja łapie kogoś rano, a wieczorem prokurator każę przestępcę wypuścić z aresztu i zamyka sprawę lub… wielokrotnemu recydywiście na warunkowym zwolnieniu pozwala odpowiadać z wolnej stopy. Kryminalista wychodzi z aresztu, śmieje się policjantom w twarz i na ich oczach drze papierek z wezwaniem na rozprawę. Ulice miast takich jak Nowy Jork przypominają Gotham City z filmów o Batmanie.

W trakcie zatrzymania za parkowanie na przystanku autobusowym biały policjant został zastrzelony przez recydywistę, którego policja aresztowała wcześniej 21 razy, ale prokurator po raz kolejny zdecydował, by go wypuścić. Przestępca zawodowy wpakował policjantowi kulę w brzuch poniżej kamizelki kuloodpornej. Pogrzeb odbył się w Wielki Czwartek i zgromadził tysiące policjantów ustawionych w szpalery na ulicach Nowego Jorku.

Na ten pogrzeb próbował się wprosić mer Nowego Jorku. To od niego zależy, czy prokuratorzy będą recydywistów wypuszczać czy trzymać w areszcie do czasu rozprawy. O tym, czy ręka sprawiedliwości ma być ciężka czy lekka, decydują politycy. W Polsce jest podobnie – sędziowie mają pewne widełki zapisane w kodeksie karnym i mogą skazywać na pięć lat bezwzględnego więzienia lub na dwa lata w zawiasach za dokładnie to samo przestępstwo.

Rodzina zastrzelonego policjanta odpowiedziała merowi, że nie życzą go sobie na pogrzebie, bo ta śmierć jest z jego winy. Kathy Hochul (Partia Demokratyczna), która jest gubernatorem stanu Nowy Jork, postanowiła nie pytać rodziny o pozwolenie, lecz po prostu przyjechała w kawalkadzie limuzyn i próbowała wejść na pogrzeb nieproszona. Ktoś z rodziny zamordowanego wyszedł przed dom pogrzebowy, zbeształ ją, a potem zwyczajnie wygonił. Kamery nagrały krzyk: „Jego krew jest na twoich rękach. To ty i twoja polityka jesteście winne jego śmierci!”

Był tylko jeden polityk, którego zaproszono. Dyskretnie, bez pompowania tematu w mediach. Jeden z kuzynów zamordowanego skontaktował się z Donaldem Trumpem. Trump przyleciał specjalnie z Florydy i zrobił to dyskretnie. Ma dom i biznesy w Nowym Jorku, często bywa w mieście, a z powodu trwającej kampanii wyborczej jest stale śledzony przez media. W pewnym momencie wiedzieli już, dokąd zmierza, ale wewnątrz domu pogrzebowego nie było kamer.

Trump zawsze popierał policję; o porządku prawnym mówi od lat: o tym, że policja musi być porządnie finansowana i uzbrojona nie tylko w pistolety, lecz także w DZIAŁAJĄCE PARAGRAFY, a nie osłabiana przez prokuratorów, którzy wypuszczają kryminalistów po kilkadziesiąt razy. Porządek prawny musi istnieć, aby dało się w Nowym Jorku (i innych miastach Ameryki) żyć, chodzić po ulicach, jeździć metrem i prowadzić interesy, sklepy, budować apartamentowce i hotele, w których ludzie będą chcieli mieszkać, bo miasto jest bezpieczne.

Trump spotkał się z wdową po zamordowanym policjancie i z jego jednorocznym synkiem, o którym powiedział po pogrzebie: „Teraz to dziecko nie wie, co się stało, ale kiedyś się dowie i zrozumie, i to je zmieni na całą resztę życia. To się nie powinno stać – ten wielokrotny

recydywista nie powinien jeździć samochodem po mieście, g lecz siedzieć za kratami”, g W domu pogrzebowym ka-| mer nie było, ale wiemy trochę 8 z opowieści naocznych świadków. Trump pomodlił się przy trumnie zamordowanego, potem spotkał z rodziną, z matką policjanta, jego rodzeństwem i wujkami. Gdy podszedł do babci zabitego, ta poprosiła, by ją po prostu przytulił.

Wojciech Cejrowski korespondencja z USA

W przypadku wojny będzie pobór. Obecny pobór to musi być Gen Z i nie jest to nazwisko chińskiego generała, choć fonetycznie pasuje. Jest to nazwa pokolenia ludzi urodzonych w latach 1995-2010. Drobne przesunięcia tych dat nie mają znaczenia, bo liczą się cechy grupy pokoleniowej, a nie dokładne daty urodzenia. Generacja Z to pierwsze pokolenie, dla którego świat cyfrowy jest w pełni naturalny, gdyż obcują z nim od urodzenia. Nie znają świata bez smartfona, bez sieci, bez dostępu. Wychowali się w świecie, w którym już istniały media społecznościowe.

Osoby z Gen Z są też nazywane „płatkami śniegu”, bo to generacja ludzi nadwrażliwych i delikatnych jak płatki śniegu. Urazisz słowem – rozpadną się, małe niepowodzenie życiowe – roztopią się, lekki podmuch czegokolwiek porwie ich lub rozszarpie. No to teraz wyobraźmy sobie tych ludzi w koszarach… Oni nie są w stanie oderwać się od komórki, bo całe ich życie toczy się na smartfonie. A na poligonie lub na wojnie ze smartfonem się nie da, masz do obsłużenia karabin i nie możesz się oglądać na komorę albo masz iść w błoto z saperką.

Przy pierwszym posiłku w koszarach okaże się, że 15 proc, z nich odmawia jedzenia, bo to weganie. Na wojnie się żre gotowe racje bez wybrzydzania, a gdy zabrakło, wrzucasz do gara, cokolwiek się akurat trafi, może być gołąb. Gen Z ucieknie do domu z płaczem, a wtedy trzeba ich będzie rozstrzelać za dezercję czy… JAK MAMY SOBIE RADZIĆ Z TAKIM MATERIAŁEM POBOROWYM, PANIE GENERALE?

Po tygodniu w dowolnej pracy Gen Z pyta o awans, więc w koszarach zapytają o to samo: Kapralu, jestem tu już tydzień. Kiedy dostanę pierwszą gwiazdkę na pagonach?

Tacy są i to nie jest ich wina, lecz ich CECHA pokoleniowa. Moim zdaniem armia nie jest przygotowana na spotkanie z tym problemem. Armia w razie wojny wyśle wezwania do poboru i zorientuje się za późno, że tym razem lepiej robić pobór dla starszych, a tych w wieku 18-29 lat zostawić w domu, bo się nie nadają.

Płatki śniegu nie nadają się nie tylko do wojny. I to znowu nie ich wina, lecz cecha grupowa. Pomimo że skończyli wyższe uczelnie, nic nie potrafią. Najgorsze, że nie potrafią się uczyć. Niczego nie zapamiętują, bo: „Przecież wszystko zawsze znajdę w sieci. To po co mam sam pamiętać?”.

Nie sposób ich zmotywować do żmudnej roboty, bo Gen Z oczekuje stałych wzmocnień. Mają to nabyte z instagramów i fejsbuków – zamieszczają cokolwiek i natychmiast dostają łajki, a to oznacza, że sami siebie wytresowali w kierunku natychmiastowej gratyfikacji za nic. Dlatego Gen Z po tygodniu pracy pyta o awans lub podwyżkę. To pokolenie nie nadaje się na wojnę. Czyli… kto nas będzie bronił? Amerykanie?

Nie. Amerykanie nas nie obronią, bo mają ten sam problem. Liczebność US Army zmniejszyła się o 24 tys. żołnierzy, gdyż brak poborowych. W ostatnich latach stale zmniejszano wymagania i teraz możesz być gruby, możesz nie być w stanie przebiec truchtem 100 metrów, możesz mieć tatuaże na całym ciele i kolczyk w nosie, możesz być zboczony w dowolnym kierunku, bylebyś się zgłosił do poboru. Mimo to w USA brak żołnierzy. Pokolenie płatków śniegu nie ma chęci do wojaczki. To kto nas będzie bronić w razie wojny?

Nikt. A władza nadal wciska kit o NATO i Amerykanach, podczas gdy we wszystkich krajach sojuszniczych jest ten sam problem.

Kit służył kiedyś do mocowania szyb, dziś pojawia się częściej w wyrażeniu „wciskać kit”. Można też wykitować, czyli umrzeć.

Dawno temu przy drodze na Mrągowo stało ogłoszenie, które nas śmieszyło: Szklarz Urbanek kituje w podwórzu. Dla miejscowych miało aż trzy znaczenia: Urbanek był pijakiem, często leżał na podwórku i wtedy rzeczywiście kitował, czyli zdychał z przepicia, ale innym razem potrafił fantastycznie kitować, czyli wciskać ludziom przeróżne banialuki. Nic z tego, co opowiadał, nie było prawdą, ale brzmiało cudnie. Chciało się słuchać.

Gdy miałeś gorszy humor, wystarczyło zabrać dwa piwa, iść do Urbanka i on cię rozweselił. Zajeżdżałem do niego po wesołe historyjki, które potem sprzedawałem ze sceny na Pikniku Country w Mrągowie. Gdy trzeba było zapowiedzieć zespół, ale artyści grzebali f się z przypinaniem kabli, inni i prowadzący zawiadamiali o krótkiej przerwie i uciekali ze sceny. Ja… kitowałem | kunsztownie i rozrywkowo, za e co dziękuję szklarzowi Urbankowi (dziś świętej pamięci).

Za komuny człowiek był od urodzenia przygotowany na kit i trudno było ludzi oszukać. Rządowa propaganda była jak kłamliwy szum morza -siedzisz na plaży i po jakimś czasie nie słyszysz tego szumu, nie reagujesz, nie ma na ciebie wpływu; szum staje się tłem bez znaczenia. Wtedy w telewizji mogli powiedzieć wszystko, co chcieli, a ludzie i tak wiedzieli swoje. Kwestia wyćwiczenia. Byliśmy odporni na kit.

Dziś nawet moje pokolenie przestało być odporne. Ktoś przeczyta siedem nagłówków, wszystkie są takie same, jedna narracja, i zaczyna wierzyć, że skoro wszędzie mówią to samo, to to jest prawda. Nie jest. Dla własnego bezpieczeństwa należy zakładać, że jeżeli wszędzie mówią to samo, to to jest raczej perfidne kłamstwo skierowane przeciw nam. Przekonali się Państwo o tym podczas COVID, prawda?
Jak w tych warunkach znaleźć prawdę?

Dla własnego bezpieczeństwa należy zakładać, że WSZYSTKO, co mówi władza, jest kłamstwem, i odwracać ten ich kit o 180 stopni. Kiedy mówią, że coś jest dobre, szczególnie gdy dodają, że jest dobre dla ciebie, wówczas zakładaj, że jest złe lub szkodliwe, i poczekaj chwilę. Samo wyjdzie. Maski i zakaz wchodzenia do lasu…
Władza twierdzi, że jesteśmy gotowi do wojny, doskonale uzbrojeni i mamy sojusze.
Moim zdaniem wszystko kit.

Opracował: Jarosław Praclewski – Solidarność RI, numer legitymacji 8617, działacz Antykomunistyczny